Przyszedł czas na domowy weekend wyścigowy Ferrari. Przyszedł czas na "świątynię prędkości" czyli Monze - ultraszybki tor, na który zespoły zwykle przywożą specjalny, zupełnie inny pakiet aerodynamiczny. Przez specyfikę toru wyścigi na Monzy bardzo często są jednymi z najkrótszych w kalendarzu. Skąd tyle emocji związanych z tym torem? Zapraszam do zapowiedzi!

Wielu uważa, że tor Monza jest uosobieniem wyścigów F1. To nie tylko doskonały przykład połączenia prędkości oraz umiejętności kierowców, ale i toru mającego duszę i serce same w sobie. Położony w naprawdę pięknym parku królewskim w mieście Monza tor był świadkiem niesamowitych wyścigów oraz niestety bardzo tragicznych wypadków. To tu ścigali się najwięksi kierowcy w historii tego sportu. Prace nad budową tego toru rozpoczęły się w 1922 roku i zostały zakończone w czasie poniżej sześciu miesięcy. Po torze Indianapolis (USA) oraz Brooklands (Wielka Brytania) był to trzeci istniejący tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia. Z początkowo wbudowanym owalem pętla liczyła sobie ponad 10 km.
Tor Monza był jedną z aren, na której zmagali się kierowcy podczas inauguracyjnego sezonu F1 w 1950 roku. Od tej pory tor na stałe zagrzał miejsce w kalendarzu.

Przez lata było miejscem momentów historycznych, słynnych zwycięstw i okropnych tragedii, które pochłonęły życia 52 kierowców i 35 widzów (szczególnie we wczesnych latach). Właśnie te tragedie przyczyniły się do wielokrotnych zmian w układzie pętli (m.in. dodawano szykany) oraz skracając tor do mniej więcej tego co obserwujemy dziś. Przykładowo w 1972 roku wprowadzono dwie szykany: Rettifilo i Ascari. Natomiast w 1976 pojawiła się Variante della Roggia. Po śmierci Ayrtona Senny tor został zwężony tak aby zmieścić większe pułapki żwirowe i ogólnie bezpieczeństwo. Natomiast w 2000 roku pętla uformowała się do tego co obserwujemy obecnie (poza wyasfaltowanym poboczem w drugiej szykanie i przy Parabolice). Prima Variante została z podwójnej szykany lewy/prawy do pojedynczej prawy/lewy. Variante della Roggia rownież została na nowo wyprofilowana. Końcem 2016 roku planowana była nowy układ omijający pierwszą szykanę i Curva Grande. Kierowcy mieliby wjeżdżać na superszybki prawy łuk starego toru Pirelli a potem na szybką szykanę. Prace niestety zostały zawieszone.

Wszystkie wymienione wyżej elementy i fantastyczna historia składają się w jedną naprawdę magiczną całość. Jak wspomniałem na początku, wielu ludzi uważa, że nie ma na świecie innego toru, który byłby esencją tego sportu lepiej niż Monza. Włosi mówią o tym torze "La Pista Magica" - magiczny tor - opinia, z którą niewielu się nie zgodzi.

Pora na przyjrzenie się uważniej nitce toru Autrodromo Nazionale di Monza. Oczywiście, jak zawsze najpierw grafika przedstawiająca pętlę.
Sam wyścig liczy 306.72 km (53 okrążenia po 5.793 km). Jest to najszybszy tor w kalendarzu F1 zawierającym trzy szykany, dwa średniej prędkości łuki oraz legendarne dwa szybkie zakręty. Charakterystyka toru powoduje, że bardzo istotna jest prędkość maksymalna, ale i przyczepność mechaniczna w wolnych szykanach. Dodatkowo problemem tutaj jest utrzymanie hamulców w optymalnej temperaturze pracy (długie proste mocno chłodzą hamulce), których pełna moc jest konieczna przy dohamowaniach do szykan. Bardzo trudno tu o dobre okrążenie (niski docisk powoduje, że trudno przejechać optymalnie przez zakręty). Poza hamulcami oczywiście w kość dostają tylne opony, ponieważ trakcja bezpośrednio wpływa na prędkość maksymalną na końcu każdej prostej. Tych mamy aż cztery i na każdej osiągane prędkości przekraczają 300 km/h.

Pętlę liczącą tylko 11 zakrętów (mniej ma tylko tor Red Bull Ring w Spielbergu) tego legendarnego toru rozpoczyna dość długi dojazd do pierwszej szykany lewy/prawy nazywanej Variante del Rettifilo (Prima Variante) (T1/T2). To najwolniejsze miejsce na całym torze. Jest to również jedno z doskonałych miejsc do wyprzedzania (bardzo mocne hamowanie z maksymalnej prędkości do około 70-80 km/h). Po szykanie mamy pokonywany pełnym gazem zakręt nr 3 czyli Curva Grande (Curva Biassono) - naprawdę fenomenalny długi łuk (w tym sezonie będzie cholernie szybki). Następujące po tym łuku dohamowanie do Variante della Roggia (T4/T5) kończy sektor 1.

Szykana della Roggia to charakteryzująca się wysokimi krawężnikami szykana lewy/prawy (szybsza niż Prima Variante). Dalszą częścią drugiego sektora jest krótki dojazd do dwóch średnio szybkich prawych zakrętów Lesmo 1 i Lesmo 2 (T6 i T7). Pierwsze Lesmo jest nieco dłuższe, ale to wyjście z drugiego jest bardziej istotne, bo prowadzi na kolejną prostą tym razem biegnącą w dół. Na jej końcu kończy się sektor 2.

Sektor trzeci rozpoczyna miejsce absolutnie niesamowite, bo Variante Ascari - trzy zakręty lewy/prawy/lewy (szybka szykana - łuki T8-T10). Pierwszy z nich jest najwolniejszy, ale ważnym jest płynne przenoszenie prędkości w dalszej części tej sekcji, bo jak się można domyślać po niej następuje kolejna prosta. Ta prowadzi do drugiego superszybkiego prawego łuku czyli legendarnej Parabolici. Ostatnio stracił on nieco magii w wyniki usunięcia pułapki żwirowej i wprowadzenia asfaltowego pobocza. Celem było spełnienie wymagań toru do goszczenia jednej z serii wyścigów motocyklowych. Parabolica prowadzi na prostą start-meta. Rzeczą dopełniającą magii tego toru jest to, że miejsce podium jest zbudowane nad prostą startową. W ten sposób kibice mogą być jeszcze bliżej całego wydarzenia jakim jest świętowanie zwycięstwa czerwonego Cavallino.

Dla Tifosi zwycięstwo Ferrari tu jest praktycznie obowiązkiem. Statystycznie to właśnie stajnia z Maranello przewodzi w tej klasyfikacji z 18 zwycięstwami. Za Ferrari plasuje się McLaren (10 wygranych), Williams (6 wygranych), Mercedes (5 wygranych), Renault i Red Bull (po dwie wygrane) oraz Toro Rosso (1 wygrana w deszczowym GP w 2008 roku). Wśród kierowców najczęściej (po pięciokrotnie) na najwyższym stopniu podium stawała legenda Ferrari czyli Michael Schumacher. Zbliżyć się do niego mogą dwaj pretendenci do tytułu, bo zarówno Vettel jak i Hamilton wygrali tu trzykrotnie. Poza nimi (z tegorocznej stawki) wygrywał tu również tylko Fernando Alonso - dwukrotnie.

Stajnia Ferrari przewodzi też w klasyfikacji zdobytych pole positions (ma ich 19). Kolejność innych ekip jest podobna jak w przypadku zwycięstw - McLaren (11), Williams (7), Mercedes (5), Renault (3), Red Bull (2), Toro Rosso (1). W przypadku kierowców Lewis Hamilton może w sobotę stać się samotnym liderem tej kategorii. W tej chwili razem z legendarnymi Ayrtonem Senną i Juanem Manuelem Fangio mają po 5 PP. Poza Lewisem po pole position sięgali Sebastian Vettel (3-krotnie), Fernando Alonso (2-krotnie) oraz Kimi Raikkonen (raz).

Jednak to Fernando Alonso spośród tegorocznej stawki na podium gościł najczęściej (sześć razy). To rekordzisty Michaela Schumachera brakuje jeszcze dwóch wizyt na podium. Szkoda, że tym razem Alonso nie zbliży się do swojego największego rywala z lat 2005-2006 (konstrukcja McLaren-Honda skutecznie mu to uniemożliwi). Wyrównać wyczyn Fernando mogą Vettel i Hamilton 5-krotnie stający na pudle. Szampana rozlewali również: Felipe Massa i Kimi Raikkonen (po 3 razy) oraz raz Sergio Perez w pamiętnym wyścigu z 2012 roku. W przypadku zespołów również i tu nie mogło być inaczej - dominuje Ferrari (69 podiów). Dalej mamy McLarena (26), Williamsa (21), Mercedesa (8), Renault (5), Red Bulla (3), Saubera (2) i Toro Rosso (1).

A jak wyglądać będzie weekend? Ferrari w Belgii pokazało, że odrobiło lekcję, bo na torze, na którym dominować miał Mercedes tej dominacji nie było. Oczywiście, wygrał Lewis, ale nie było to łatwe zwycięstwo (ponadto Bottas nie prezentował zbyt wysokiej formy). Dlatego przyjeżdżając na Monzę Ferrari nie stoi na straconej pozycji. Czerwoni wprowadzą nowe jednostki napędowe w swoich bolidach. Będą one musiały spełniać nowy wymóg ilości spalanego oleju (0.9L/100km). Tu nieco Mercedes ich oszukał wprowadzając nowe jednostki na Spa (te mogą spalać olej w ilości 1.2L/100km). Albo Ferrari zaspało, albo ten parametr nie jest tak istotny dla nich jak wcześniej mówiono. UPDATE: W padoku mówi się, że wprowadzenie nowych jednostek w Ferrari może zostać przesunięte na Malezję. Ponoć, te poprawione, które dostał Haas w Spa nie spełniają oczekiwań w 100%.
Wracając do zapowiedzi, Mercedes szybki będzie na prostych, Ferrari natomiast lepsze powinno być w zakrętach i na wysokich tarkach. Tak czy inaczej przed nami kolejna rozgrywka Ferrari-Mercedes. Tifosi będą oczywiście po stronie Czerwonych - dla nich Ferrari to niemal religia. Nie zapominajmy jednak, że w sercach włoskich Tifosi krew pompują wyścigi F1.

Co do Red Bulla to trudno liczyć na jakiś dobry rezultat, bo w padoku plotkuje się o wymianie jednostki napędowej w ich samochodach co spowoduje start z końca stawki. Nie można od razu przekreślać szans, ale w normalnych warunkach może być ciężko.

Wprowadzone w bolidzie Renault zmiany zaowocowały całkiem dobrym tempem w Belgii. Pozostaje pytanie czy we Włoszech nadal będą w takiej formie. Mam trochę wątpliwości, bo jednak na Monzy mamy zdecydowanie mniej zakrętów, a prędkość maksymalna jest jeszcze ważniejsza niż na Spa. Na pewno na zdobyczy punktowej zależeć będzie Palmerowi, który w Belgii pokazał się z dobrej strony, ale tylko do momentu wyścigu.

W Force India atmosfera jest bardzo napięta po kolejnej kolizji kierowców na Spa. Niemniej jednak liczę, że bez problemu wskoczą do Q3 w sobotę i podwójny finisz w punktach powinien być dla nich celem. Jednostka Mercedesa i wydajna aerodynamika tegorocznego modelu powinna pozwolić im na walkę w drugiej części pierwszej dziesiątki. Ponadto, jeśli rzeczywiście z końca stawki wystartuje duet Red Bulla może im być jeszcze łatwiej.

Jeszcze tydzień temu byłem przekonany, że dla Williamsa wyścigi na Spa i Monzy będą jednymi z lepszych w sezonie. Niestety po tym co widzieliśmy w Belgii trudno o optymizm w kwestii wyścigu we Włoszech. Nie zapominam o 8. lokacie Massy, ale była ona skutkiem kolizji Ocona i Pereza oraz awarii Verstappena. Forma brytyjskiej stajni w ten weekend może być podobna. Podobnie jak dla Force India pomocą może być wymiana jednostek napędowych w bolidach Red Bulla. Nie sądzę jednak, żeby aż tak im to ułatwiło zadanie w niedzielę.

Spodziewałem się mocnego występu Haasa w ostatni weekend i w zasadzie dostałem to czego oczekiwałem, ale dopiero w niedzielę i tylko od jednego kierowcy - Grosjeana. Magnussen popełnił błąd w ważnym momencie niwelując szansę na punkty w Spa. Jednak w pierwszej części weekendu nie było łatwo ustawić balans. We Włoszech dochodzi do tego większy nacisk na hamulce, a wiemy jak trudno dogaduje się z hamulcami tegoroczny samochód amerykańskiej ekipy (przynajmniej w rękach Francuza). Jeśli jednak kłopoty z hamulcami ich ominą to może uda się zdobyć kilka oczek.

Carlos Sainz zdobył jedno oczko w Belgii, ale na Monzy może się ta sztuka nie udać. Jednostka Renault jest słabsza od Ferrari i Mercedesa i nie oszukujmy się - na Monzy silnik odgrywa jeszcze większą rolę. Duet Toro Rosso na pewno chciałby tu, przed własnymi kibicami, zdobyć choćby małe punkty. Potrzebny jest więc perfekcyjny weekend i może mała pomoc w postaci błędów czy usterek rywali. Jak będzie? Zobaczymy.

W niedzielnym wyścigu w Belgii mieliśmy pokaz tego jak słabą jednostka jest silnik Hondy. Dlatego dla McLarena wyścig we Włoszech może być jeszcze słabszy. Kto wie czy ekipa nie zdecyduje się na wymianę kolejnej jednostki i zebranie kar po to, żeby mieć pewność, że w Singapurze będą mogli się ścigać o punkty. Póki co coraz bardziej sfrustrowany Fernando Alonso i nie mniej wkurzony Stoffel Vandoorne będą musieli zacisnąć zęby i jakoś przetrwać ten weekend. Mam nadzieję, że się mylę i jakimś cudem Alonso i spółka pokażą się z dobrej strony.

Podobnie Sauber. Dla nich ten weekend najlepiej żeby już minął. Słaby silnik (zeszłoroczna jednostka Ferrari) i słaby pakiet aero nie wróży nic dobrego. Jedyną możliwością awansu w stawce będzie awaria rywali lub ich duże błędy. Mam nadzieję, że objedzie się bez awarii w ich samochodach, bo każde przejechane kilometry nowymi samochodami są na wagę złota.

Podsumowując, według mnie czeka nas jeden z najkrótszych wyścigów w sezonie. Liczę, że walka Ferrari z Mercedesem trwać będzie to ostatnich metrów ostatniego okrążenia. Jeśli kara dla Red Bulli okaże się prawdą to liczę na mocny występ Force India. Ciekawe jak będzie wyglądać walka Ocona i Pereza na tym etapie sezonu i po takich przejściach jakie dotychczas mieli jeśli na szali będą większe punkty (powiedzmy minimum 5-6 miejsce). Dla duetu Verstappen-Ricciardo też może być ciekawie, bo wspinanie się w górę stawki może być bardzo emocjonujące, co pokazał Daniel na Silverstone. Może zaskoczy nas któryś z kierowców Haasa, Williamsa albo Toro Rosso. Zapraszam więc na GP Włoch na La Pista Magica!

Piątek: FP1 godz. 10:00, FP2 godz. 14:00
Sobota: FP3 godz. 11:00, Kwalifikacje godz. 14:00
Niedziela: Wyścig godz. 14:00