Trzecia sesja treningowa upłynęła mi w mgnieniu oka. Jak pokazują poniższe wyniki Red Bull Racing wciąż z przodu, ale Sebastian Vettel jest równie groźny. Podsumujmy więc na szybko ostatnią przed czasówką sesję treningową.
Na początku powiedzmy od razu, że kierowcy prezentowali nieco wolniejsze tempo niż w przypadku wczorajszej drugiej sesji. Tor będzie stawał się bardziej przyczepny z godziny na godzinę. Ponadto, warunki podczas kwalifikacji i wyścigu będą zbliżone do tych z wczorajszej FP2. Większych roszad w stawce nie zanotowano, ale po więcej szczegółów zapraszam poniżej.
Austriacka stajnia z pod znaku czerwonego byka wciąż na czele klasyfikacji czasów. Tym razem szybszy był Verstappen. Przewaga nad drugim Vettelem to tylko 0.1 s. więc jest ciasno. Dopiero szósty czas zanotował najszybszy wczoraj Daniel Ricciardo. Jednak on w końcówce sesji podczas szybkiego okrążenia dotknął bariery na wyjściu z T10 (tam gdzie Vettel wczoraj) i powrócił do alei serwisowej (przez to podobnie jak Vettel wczoraj nie przejechał szybkiego okrążenia w tych samych warunkach co rywale). Miejmy nadzieję, że nic poważnego się z bolidem nie stało bo byłaby to katastrofa. Jeszcze więcej nerwów miał w samej końcówce Max, który przez radio donosił o tym, że skrzynia biegów sama wrzuca biegi. Mając taki problem Holender wrócił do garażu. Wygląda na to, że wszystko wróciło do normy, bo Verstappen zdążył przejechać jeszcze jedno szybki okrążenie, w którym był wolniejszy od swojego najlepszego czasu o 0.2 s. Trzeba jednak przyznać, że byłaby to absolutna tragedia jeśli po tak świetnie zapowiadającym się weekendzie obaj kierowcy skończyliby z karami na starcie. Póki co wyglądają na najszybszych.
Jak wspomniałem wcześniej Seb zajął drugą lokatę pokazując, że na pojedynczym kółku jest w stanie zagrozić Bykom. Raikkonen (P9) natomiast już od wczoraj wygląda na zupełnie zagubionego. Kompletnie nie może złożyć okrążenia oraz ustawić odpowiednio bolidu. Wciąż ma problemy z balansem w swoim samochodzie. Nie spodziewam się niestety, żeby w czasówce pokonał choćby jednego Mercedesa. Baa... może mieć nawet problemy ze świetnie dysponowanym Hulkiem. Jeśli Ferrari chce powalczyć jeszcze o tytuł to właśnie tu jest miejsce na odrobienie kilkunastu punktów przy korzystnych okolicznościach. Seb też może potrzebować jego pomocy w niedzielę.
W Mercedesie, podobnie jak w Ferrari, również nierówna forma kierowców. Lewis jest zdecydowanie szybszy od Valtteriego. Fin ma od wczoraj pewne problemy z tylną osią i szybkim zużywaniem się opon. Do Lewisa stracił 0.6 s. więc sporo, ale w czasówce może będzie lepiej. Co do Hamiltona to wygląda na to, że o PP nie powalczy, ale wiemy jak często zdarzało się, że Mercedes przeskakując na tryb kwalifikacyjny zyskiwał kilka dziesiątych sekundy na okrążeniu. Patrząc jednak na Red Bulla to P3 jest w zasięgu.
Fenomenalna forma McLarena, bo jak inaczej nazwać pozycje P4 i P5 (Fernando i Stoffel, odpowiednio). Oczywiście, dziś kierowcy byli wolniejsi niż wczoraj, ale tak czy inaczej awans do Q3 powinien być celem - zdecydowanie. Trzymam mocno za nich kciuki i za niezawodność Hondy.
Nico Hulkenberg (P7) ponownie jest bardzo szybki na jednym kółku. Tym razem jego czas wystarczył do zajęcia 7. miejsca. Tu awans do Q3 jest raczej pewny (o ile nie popełni błędu, a kwalifikacje odbęda się przez czerwonych flag, które mogą zniszczyć występ kierowców). Hulk był szybszy od Jolyona Palmera (P13) o 0.8 s. Brytyjczyk ma problemy z solidną jazdą tu w Singapurze. Czy to nie aby konsekwencje decyzji Renault o zatrudnieniu na przyszły sezon Sainza? Oczywiście w padoku plotkowano już o tym od dobrych kilku tygodni, ale teraz to już wiadomość oficjalna. Ze swojej strony chciałbym, żeby Jolyon zakończył ten sezon w dobrym stylu i mam nadzieję, że objedzie się bez jakichkolwiek awarii do końca sezonu.
Na przełomie pierwszej dziesiątki mamy zespół Force India. Ponownie jest bardzo ciasno między Perezem i Oconem. Tym razem szybszy o 0.1 s. był ten pierwszy. Duetowi hinduskiej stajni może być trudno awansować w całości do Q3, patrząc na formę McLarena i Renault. Dodatkowo do Q3 pukać może Carlos Sainz.
Skoro mowa o Toro Rosso, to Carlos (P12) był szybszy od Danila (P14) o 0.2 s. pokazując, że w całym środku stawki jest bardzo ciasno. Moim zdaniem do Q3 przy odrobinie szczęścia uda się wskoczyć Hiszpanowi, ale myślę, że pozycje 11. i 12. będą dla nich ok.
Nieco, ale tylko nieco przyspieszył Williams, choć nadal dla nich to trudny weekend. Felipe Massa (P15) jako ten zdecydowanie bardziej doświadczony bez niespodzianek był szybszy od Strolla (P17) o pół sekundy. Kanadyjczyk musnął bariery na wyjściu z T21 (nie tylko on jeśli chodzi o ścisłość). Awans do Q2 jest najlepszym co może się im przytrafić dziś.
Nadal spore problemy z tempem ma zespół Haasa, który podobnie jak wczoraj notował zdecydowanie słabe czasy. Magnussen pokonał Grosjeana o 0.2 s., ale nadal nie może być zadowolony skoro szybsi są tylko od Saubera. Trudno im będzie awansować do Q2, ale cuda się zdarzają.
Oprócz tego, że Marcus Ericsson zaliczył mały wypadek na wyjściu z T19 rozbijając samochód i wywołując czerwoną flagę to nie ma o czym mówić. Nadal ich strata do liderów na tym torze to około 5 sekund. Dziś, jutro i prawdopodobnie do końca sezonu to zdecydowanie czerwona latarnia tegorocznej stawki.
Podsumowując, przed nami fantastyczne kwalifikacje, bo po raz pierwszy w tym sezonie na dobrą sprawę Red Bull jest na tyle mocny, że jest w stanie powalczyć o PP. Ponadto, Mercedes wydaje się być nieco wolniejszy, ale poczekajmy na to co pokażą już za niespełna godzinę. Do tego ciekawe jak wypadnie Ferrari, które najwidoczniej nie jest tak szybkie jakby chciało być (albo jak miało być na papierze). W środku stawki mamy świetnego McLarena i Hulka. Co na to Force India? Jednak wszystkie moje przewidywania mogą diabli wziąć, jeśli w nieodpowiednim momencie pojawi się czerwona flaga. To może wszystko zmienić i jednym kierowcom pomóc a innym zaszkodzić (jak zawsze!). Czerwona flaga jest prawdopodobna, bo jednak kierowcy podczas kwalifikacji jadą naprawdę na granicy wytrzymałości swojej i bolidów. Przypomnijmy, że wysoka temperatura powietrza i wysoka wilgotność mocno utrudniają życie kierowcom. Czy wszyscy podołają jeździe w takich warunkach czy może jednak ktoś pęknie? Na to pytanie odpowiedź poznamy już za niespełna 2 godziny. Zapraszam więc na kwalifikacje przed GP Singapuru 2017!
Trzecia sesja treningowa nie dostarczyła nam praktycznie żadnych emocji. Zgodnie z przepisami regulaminowe 60 minut rozpoczęło się punktualnie o 11:00. Jednak z powodu ulewnego deszczu jaki nawiedził tor dyrektor wyścigowy Charlie Whiting zdecydował o jej opóźnieniu. Dlatego kierowcy pomimo upływającego czasu nie mogli pojawić się na torze. Dopiero na 16 minut przed końcem sesja została wznowiona.
Zdecydowana większość kierowców zaliczyła okrążenia wyjazdowe celem zapoznania się z przyczepnością toru. Wszak przyczepność o 14:00 w trakcie kwalifikacji może być podobna. Jak pokazuje powyższa tabela z wynikami - jedynie siedmiu zawodników wykręciło mierzone okrążenia. Jednak ich analiza kompletnie mija się z celem. Po prostu, zdecydowali, że dłużej pozostaną na torze, żeby lepiej zrozumieć zachowanie samochodu.
Pomimo, że podczas FP3 nie było emocji - to jest to świetna zapowiedź zbliżających się kwalifikacji. Pierwsze prognozy mówią, że deszcz może nieco zelżeć. W zasadzie pewne jest jedno - sesja odbędzie się na mokrym torze. Pozostaje jedynie pytanie - jak bardzo mokrym oraz czy będzie on przesychał? Wszystkie odpowiedzi poznamy już za niespełna dwie godziny.
Z tego względu zapraszam wszystkich do oglądania niezwykle interesującej czasówki przed GP Włoch!
Sobotnia sesja treningowa upłynęła dość spokojnie i bez większych przeszkód kierowcy sprawdzali swoje tempo na pojedynczym okrążeniu na najszybszym ogumieniu. Dlatego można było w prostszy sposób ocenić szybkość poszczególnych ekip i zawodników przed popołudniową czasówką. Postarajmy się bezstresowo podsumować FP3.
Ekipa Ferrari jednak wygląda na bardzo mocną. Na szczęście dla wszystkich stajnia z Maranello na supermiękkich i ultramiękkich oponach tempem równa jest Mercedesowi. Istotnym jest bardzo wysoka forma (już od początku weekendu) Kimiego Raikkonena (P1), który po raz kolejny jest szybszy od Sebastiana Vettela (P2). Tym razem było to niespełna 0.2 s., ale czas jaki osiągnął może robić wrażenie. Jest to nowy rekord okrążenia. Kto wie na co jeszcze stać Ferrari w kwalifikacjach. Pierwsza linia jest na pewno w zasięgu.
Co do Mercedesa to zapowiadałem, że układ toru będzie im sprzyjać. O ile na miękkich gumach Hamilton jest klasą sam dla siebie o tyle na bardziej miękkich oponach Ferrari jest bardzo blisko, a może i nawet przed mistrzami świata. Oczywiście, Mercedes dysponuje nową, świeżą jednostką napędową (czym zerwał dżentelmeńską umowę z Ferrari, która mówiła, że nowa jednostka nie zostanie wprowadzona przed GP Włoch - wtedy wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące spalania oleju) i w czasówce załączą pewnie swój kwalifikacyjny tryb, ale czy to wystarczy do zdobycia PP. Lewis cały weekend jest szybszy od Valtteriego (P5). Dziś Fin chyba nie złożył odpowiedniego kółka, bo strata do Lewisa to ponad 1.1 s. Już pierwsze szybkie kółko odpuścił, bo popełnił błąd w Bruxells i Fagnes. Na kolejnym udało się poprawić czas, ale jednak zadowolony być nie może. Ciekawa jest 0.001 s. strata Lewisa do Seba. Na tak długim torze różnice czasowe są naprawdę niewielkie. Jeśli pogoda się nie popsuje czekają nas kolejne emocjonujące kwalifikacje.
Jak zawsze za plecami wielkiej dwójki jest Red Bull. Max (P4) dopingowany przez rzesze fanów szybszy od Daniela (P6) o 0.2 s. Myślę, że w normalnych warunkach trzecia linia będzie wszystkim co można uzyskać.
Dla mnie dużym zaskoczeniem tego weekendu jest dobra forma Jolyona Palmera (P7), który dziś był najlepszym z reszty, a wczoraj też był w dobrej dyspozycji. Czyżby Robert tak mu dobrze bolid ustawił na Hungaroringu? :D Żarty, żartami, ale wygląda na to, że przerwa wakacyjna pozytywnie wpłynęła na Brytyjczyka. Hulkenberg (P11) natomiast stracił aż 0.5 s. do Palmera co zdarza się niezwykle rzadko. Tak czy inaczej forma Renault jest tego weekendu wysoka z czego osobiście się cieszę. Jestem ciekawy czy zobaczymy duet HUL/PAL w Q3?
Ponownie nierówne tempo Force India. Po wczorajszym lepszym tempie Ocona dziś to Perez (P8) był szybszy. Cały środek stawki się nieco zacieśnił (co jest oczywiście normalne w miarę upływu weekendu) i niewielka strata Francuza do Meksykanina (0.3 s.) przyniosła tylko 12. miejsce. Nie jestem do końca przekonany, że okrążenie Ocona było idealne. Myślę, że obaj kierowcy są w stanie powalczyć o Q3.
W Toro Rosso mieszance uczucia, bo od początku weekendu kłopoty nie opuszczają Danila Kvyata (P19), który tym razem zakończył sesję dość wcześnie z powodów problemów z silnikiem (pojawiły się nawet płomienie w tylnej części samochodu).
Carlos Sainz (P9) natomiast ciągle utrzymuje się w top10. Zaskakujące jest tempo młodego Hiszpana na nie do końca sprzyjającym obiekcie jakim jest tor Spa-Francorchamps. Czy będzie się cieszył z kolejnego awansu do Q3 w tym sezonie? Trudno powiedzieć - nie wszystko zależy od Hiszpana.
Pierwszą dziesiątkę zamknął Fernando Alonso, choć nadal miał problemy z DRS. Naprawdę dobrze prezentuje się bolid McLarena tu w Belgii. Oczywiście, straty w pierwszym i trzecim sektorze są dość spore, ale część tych strat niwelowana jest w drugiej, bardziej krętej sekcji. Dobre miejsce w Q2 jest w zasięgu. Co do Vandoorne'a to z tego co wiem nie pracował on zbytnio nad tempem kwalifikacyjnym (co jest jasne), a nad wyścigowym. Jutro postara się powalczyć o jakiś awans w stawce. Dziś do Alonso stracił 0.25 s. co dało mu 14. lokatę.
Nieco szybszy dziś był zespół Haasa, a przynajmniej Romain Grosjean (P13). Niestety, w jego przypadku znów powróciły demony w postaci problemów z hamulcami. Może jednak to Brembo po prostu mu nie pasuje. Kevin Magnussen (P17) do Francuza stracił dość sporo, bo 0.5 s. Nadal Haas jest w dolnej części tabeli, ale optymizmem może napawać fakt, że swoje okrążenia wykręcili na supermiękkiej mieszance. Myślę, że na awans do Q3 to za mało, ale okolice 6. linii są możliwe.
Na pewno w dobrym wyniku czasówki nie przeszkadzać im będą kierowcy Williamsa nad czym prywatnie ubolewam. Legendarna brytyjska ekipa miała tu walczyć o naprawdę dobry wynik - to przecież tor o niskim docisku, szybki, premiujący mocną jednostkę napędową. Wszystko się powinno zgadzać, ale się nie zgadza. Tylko 15. i 16. miejsce Strolla i Massy. Widać, że to nie kierowcy są w niskiej formie, ale samochód nie daje rady. Przykro na to patrzeć. Obawiam się problemów z awansem do Q2, ale tym razem mam nadzieję, że się mylę.
Sauber nieco przyspieszył o czym świadczy zmniejszona strata do liderów (choć nadal jest to ponad 4 sekundy). Przynajmniej kierowcy bardzo równo - Wehrlein szybszy od Ericssona tylko o 0.004 s. Murowani kandydaci na P19 i P20 w czasówce. Oczywiście wystartują o co najmniej jedno pole wyżej po karze dla Stoffela.
Jeśli pogoda nam nic nie popsuje to tak mniej więcej układać się będzie stawka podczas czasówki. Założyć trzeba również pewne niespodzianki, ale generalnie takie jest tempo poszczególnych ekip po przerwie wakacyjnej. Z niecierpliwością czekam na te emocje, które na pewno nadejdą. Zapraszam wszystkich do kwalifikacji przed GP Belgii!
Wyjątkowo późno piszę ten post, ale wszystko przez wiele innych obowiązków, które spoczywały na mnie przez ostatni tydzień. Dla F1, rzecz jasna, czas znalazłem, ale niestety zabrakło mi go do napisania w rzetelny sposób na temat przebiegu sesji treningowych, kwalifikacji czy wyścigu. Dlatego chicałbym to nadrobić. Jednak chciałbym to zrobić w jednym wpisie - podsumować wszystko co działo się w trakcie całego weekendu na Hungaroringu. Oczywiście, nie będzie to podsumowanie każdej sesji osobno (zajełoby to kilkanaście stron :D). Postaram się natomiast po krótce opisać to co działo się w obrębie poszczególnych teamów oraz występy samych kierowców w GP Węgier. Na koniec kilka słów o testach jakie miały miejsce w dniach 1-2 sierpnia na tym samym torze. Powód bardzo prosty - Robert Kubica! Zapraszam więc do dłuższej lektury :)
Zacznijmy od piątku i pierwszych dwóch sesji treningowych, których rezultaty znajdują się poniżej.
Piątkowe sesje treningowe wyraźnie pokazały, że poprawki przywiezione przez zespół Red Bulla zdają się zdawać egzamin i walka o podium, a może o coś więcej będzie możliwa. Natomiast Mercedes zmagał się z problemami z balansem oraz ogólnie ustawieniami samochodu na tym wymagającym torze. Dłuższy rozstaw osi robił swoje. Co do Ferrari to widać, że są szybsi tu od mistrzów świata, ale trudno było stwierdzić na ile to jest prawdziwa przewaga, a na ile zasłona dymna. Tak czy inaczej Toto Wolff powiedział, że celem Mercedesa jest w ten weekend minimalizacja strat. W dalszej części pierwszej dziesiątki mamy zespoły Renault i McLarena. Tak jak przewidywano obie stajnie są wyraźnie szybsze od pozostałych ze środka stawki. W Renault to raczej kwestia poprawek przywożonych na ostatnie wyścigi. Natomiast dla McLarena, którego nadwozie jest całkiem niezłe aerodynamicznie, tor Hunagaroring nie jest zbyt wymagający dla silnika. Dlatego w ostatnim wyścigu zebrano kary za wykorzystanie kolejnych elementów jednostek napędowych w bolidach Alonso i Vandoorne'a. Wspomnieć trzeba o dwóch drobnych wypadkach Palmera (w FP1 urwał przednie skrzydło na wyjściu z T4, a w FP2 stracił panowanie nad bolidem w ostatnim łuku wpadając w bariery). Musiał przez to wrócić do starej wersji podłogi (wcześniej zainstalowaną miał nową, tą samą co Nico testował na Silverstone).
Dalej Toro Rosso i Force India, dla któych piątek pokazał, że o awans do Q3 może być trudniej. Po prostu inni są bardziej konkurencyjni. Oczywiście, wiemy jak radzą sobie w wyścigu kierowcy Force India dlatego też dobre miejsca (P11, P12) w kwalifikacjach nie będą tragedią. Słabszą formę na Hungaroringu prezentują za to kierowcy Haasa oraz Williamsa. Dla tych drugich to raczej niewielkie zaskoczenie. Wiemy, że ich samochód nie został skonstruowany z myślą o wolniejszych, wymagających docisku torach. Samochody najmłodszej stajni w stawce nie przetrwały pełnych sesji treningowych. Raz Giovinazzi wypadł w T11 (zastępował w FP1 Magnussena), a później podobną przygodę zaliczył Grosjean. Jak się w niedzielę okazało, nie był to udany weekend dla amerykańskiego zespołu. Na szarym końcu, pomimo kolejnych poprawek zespół Saubera.
Podsumowując piątek trzeba powiedzieć, że samochody wyraźnie przyspieszyły, bo już podczas FP1 pobity został czas Nico Rosberga z zeszłorocznych kwalifikacji (i to o ponad sekundę). Ponadto, wygląda(ło) na to, że wreszcie zobaczymy walkę trzech najlepszych stajni o zwycięstwo. Niestety sobota i niedziela zweryfikowała wszystko. Na koniec, biedy Felipe Massa po drugiej sesji treningowej trafił do szpitala (źle się poczuł). Podejrzewano, wirusowe zapalenie ucha środkowego, które było przyczyną nieobecności Martina Brundla na Silverstone (a ponoć kilkanaście innych osób w padoku miało problem z tym patogenem na Silverstone).
Sobota przyniosła nam przewidywany choć nie do końca oczekiwany zwrot akcji w postaci kontrataku Ferrari. O tym i o powrocie za kierownicę bolidu F1 Paula di Resty przeczytacie po poniższych wynikach trzeciej sesji treningowej oraz kwalifikacji.
Krótki opis wydarzeń z FP3 zacznijmy od tego co przeszedł Felipe Massa. Mianowicie, po piątkowych problemach, w sobotni poranek Brazylijczyk przeszedł obowiązkowe badania, które umożliwiły mu udział w FP3. Co do samych wyników porannej sesji to poza wystrzałem formy Ferrari nie zmieniło się zbyt wiele. Nadal kierowcy Mercedesa nieco z tyłu, ale najwięcej z czołówki stracił Red Bull. Wydawać się mogło, że wszystko co mogli pokazali już podczas piątkowych sesji. Do tego dodajmy problemy ze skrzynią biegów Daniela Ricciardo, który liczył na ostrą walkę w niedzielę. Otrzymamy wówczas weekend niewykorzystanych szans zespołu z czerwonym bykiem w logo. Na szczęście dla Australiczjyka obeszło się bez kar, ale straconego w tej sesji czasu nikt mu nie wróci. Dalej mamy mocnego w ten weekend McLarena oraz Renault, a zaraz za ich plecami Toro Rosso i Force India - czyli bez niespodzianek. Podobnie jak w FP2 ostatnie miejsce okupwali kierowcy Haasa, Williamsa oraz Saubera. Skoro o Williamsie mowa to wróćmy do wątku Felipe Massy.
Niestety, po zakończeniu FP3 Massa zdecydował o wycofaniu się z dalszej części weekendu. Na jego miejsce wskoczył jeden z ekspertów stacji SkyF1 - Paul di Resta. Szkot ostatni raz zasiadał za kierownicą samochodu F1 w GP Abu Dhabi w 2013 roku (ponad trzy i pół roku temu). Ponadto, całkiem niedawno zaliczył kilkanaście okrążeń hybrydowym samochodem Williamsa z 2014 roku podczas testów, ale to wszystko. W sobotę przyszło mu stanąć do rywalizacji w czasówce, bez jakiekolwiek przygotowania. Jak się spisał dowiecie się poniżej, bo czas na kwalifikacje.
Trzeci w tym sezonie dublet w kwalifikacjach dla Ferrari. Naprawdę świetna forma stajni z Maranello. Seb podczas finałowego przejazdu był szybszy po dwóch sektorach o ponad 0.2 s. od swojego poprzedniego czasu, ale popełnił błąd (nie pierwszy raz w tym sezonie w najważniejszym momencie) w trzecim sektorze. Najbardziej szkoda mi jest Raikkonena, bo w sobotę wyglądał na naprawdę mocnego. Niestety i on zepsuł swoje okrążenie (ściśle przejazd przez szykanę) i nie dał rady przeskoczyć Vettela. Na ich szczęście kierowcy Mercedesa byli dziś wyraźnie wolniejsi. Lewis stracił do Seba ponad 0.4 s. i około 0.2 s. do Bottasa. Niki Lauda po kwalifikacjach powiedział, że tylko problemy w Ferrari są w stanie zapobiec dubletowi Czerwonych. Red Bull, który miał walczyć o najwyższe cele zajął trzeci rząd. Maxowi niewiele zabrakło żeby przedzielić kierowców Mercedesa. Kluczowy, jak zawsze na tym torze, będzie start, bo dojazd do pierwszego zakrętu jest dość duży. Na koniec jeszcze okrążenie Sebastiana Vettela.
Dalej bez zaskoczeń, bo na pewno do takowych nie należy siódma pozycja Hulkenberga. Na więcej nie mógł liczyć. Liczyłem po cichu, że Palmer wskoczy do Q3. Zabrakło mu 0.1 s. do awansu. Niemniej jednak nienajgorszy występ, choć wciaż sporo traci do zdecydowanie lepszego Niemca. Za Hulkiem mamy duet McLarena. Dla mnie kompletnie bez niespodzianki. Samochód mają naprawdę niezły, a źródłem ich problemów od początku była słaba i bardzo awaryjna jednostka napędowa. Jedynym minimalnym zaskoczeniem może być P10 Carlosa Sainza. Jego koledze z zespołu udało się wykręcić 13. lokatę. Rosjanin wystartował jednak z P16 po karze za blokowanie jednego z kierowców podczas kwalifikacji.
Miejsca P12 i P14 zdobyli kierowcy Force India. Po raz kolejny dzieliła ich niewielka różnica (tylko 0.1 s.). Sergio Perez zyskał jedną pozycję po karze dla Danila Kvyata. Nienajgorszy wynik dla hinduskiego zespołu.
Po jednej pozycji w górę udało się zyskać także kierowcom Haasa. Niestety to i tak dla nich słaby wynik. Tak jak przez cały weekend byli szybsi tylko od Saubera no i może od Williamsa. Jako ciekawostkę podam, że Sergio Perez awansował do Q2 tylko dlatego, że swój czas wykręcił szybciej niż Kevin Magnussen (obaj mieli identyczny czas).
W Williamsie trudny weekend. Nie dość, że forma słaba to dodatkowo wypada Felipe Massa z reszty weekendu. Lance Stroll nie popisał się zbytnio. Natomiast di Resta jak dla mnie wykonał kawał niezłej roboty. Z biegu wskoczył za kierownicę samochodu bez własnych ustawień, bez ustawień fotela itp. Z okrążenia na okrążenie się poprawiał. Udało mu się nawet przeskoczyć jednego z kierowców Saubera. Nie sądzę, że mógł liczyć na lepszy rezultat.
Sauber zamyka stawkę jak zawsze i tu nie mam nic miłego do powiedzenia. Chociaż jest jedna rzecz - przesiadka z silników Ferrari na silniki... Ferrari. Tym razem w najnowszej specyfikacji. To jest mały sukces.
Najważniejsze jest jednak przed nami czyli GP Węgier, które odbyło się w niedziele w piekielnie gorących warunkach. Po tytule już wszyscy wiemy, że zwycieżyło Ferrari, ale jak się to stało opowiem niżej.
Sebastian Vettel (P1) & Kimi Raikkonen (P2) - Miał być bezproblemowy dublet Ferrari. Wykreślmy słowo bezproblemowy i będzie ok. Generalnie, Ferrari od soboty było najszybsze z całej stawki. Wszystko więc wskazywało na łatwy wyścig, szczególnie, że to tor, na którym bardzo trudno się wyprzedza. Sebastian już od począku wyścigu narzekał na problemy z układem sterowania (samochód ściągało w lewo). Niestety, nie dało się wprowadzić żadnych zmian z zewnątrz i zespół poinformował Seba, żeby unikał tarek. Dlatego tempo Niemca przez cały wyścig było, powiedzmy sobie szczerze, średnie. Raikkonen jadący lepszym tempem do alei serwisowej zjechał okrążenie później niż Vettel, ale nie pozwoliło to na objęcie prowadzenia. Tu mała przerwa. Moim zdaniem kierownictwo zdecydowało się ściągnąć Fina zaraz po Vettelu, żeby być pewnym, że pozostanie on za Niemcem. Z tego co mówił Fin, jego pierwszy stint mógłbyć dłuższy spokojnie o kilka okrążeń. Oczywiście, starta Raikkonena w klasyfikacji generalnej do Vettela jest ogromna i można zrozumieć decyzję zespołu, ale szkoda mi w tym wszystkim Raikkonena. Pozwolą mu wygrać chyb tylko w sytuacji gdy Seb będzie poza wyścigiem, albo poza punktami. Co do dalszej części wyścigu to stoję po stronie Ferrari. Pomimo lepszego tempa Raikkonena zespół zdecydował, że będzie on stanowił bufor przed goniącymi Mercedesami. W przypadku zamiany miejsc Vettel mógłby być łatwym kąskiem dla Hamiltona, a wtedy trzeba byłoby zapomnieć o dublecie. Nie było to zbyt wygodne dla Fina, ale trzeba przyznać jechał znakomicie. To właśnie dzięki niemu Ferrari zdobyło dubblet. Sebastian po wyścigu przeprosił kolegę za wstrzymywanie przez cały wyścig jednocześnie dziękując mu za pomoc. Super fajnie, ale dla mnie wciąż odczuwam mały niedosyt (jako wielki fan Raikkonena). Dla Kimiego, pod względem statystycznym, to obok obiektu Sakhir najlepszy tor dla Fina (po osiem podiów). Na Węgrzech Kimi jest rekordzistą w ilości zdobytych pudeł. Również dla Ferrari to ważny dzień, bo to pierwszy dublet na Hungaroringu od 13 lat (w 2004 roku zwyciężył Schumacher przed Barrichello). To był ostatni raz kiedy zwycięzca GP Węgier zdobył później tytuł. Dla Seba to druga wygrana na tym torze i czwarta w tym sezonie (tyle samo ma Lewis).
Valtteri Bottas (P3) & Lewis Hamilton (P4) - Miała być minimalizacja strat i tak też się stało. Po słabym starcie Hamilton został wyprzedzony zarówno przez Ricciardo jak i Verstappena. Ten spory problem rozwiązał się sam bardzo szybko, bo już po drugim zakręcie (o tym przy okazji Verstappena). Wyścig więc układał się całkiem nieźle dla kierowców Mercedesa, choć obaj przez dłuższy czas mieli problemy z radiem. Patrząc na słabe tempo Vettela podjęto decyzję o próbie ataku na Ferrari puszczając szybszego Lewisa przed Valtteriego. Sam Lewis powiedział, że gdyby mu się nie udało przeskoczyć Kimiego puści spowrotem Bottasa. Inżynierowie przekazali Finowi te informacje, ale dodali, że musi trzymać się blisko Brytyjczyka. Lewis zbliżył się do Raikkonena, ale nie zdołał go wyprzedzić, ale oddalił się od Bottasa na ponad 7 sekund. Ponadto, dość szybko do Bottasa zbliżał się Verstappen. Wydawało się więc, że kolejność jest ustalona. Ku zaskoczeniu niemalże wszystkich Lewis postanowił zwolnić i dosłownie na ostatnim zakręcie ostatniego okrążenia przepuścić Fina. Jak pokazują wyniki przewaga Bottasa na mecie wynosiła 0.4 s., a Hamiltona nad Verstappenem również 0.4 s. Był to dosyć kontrowersyjny manewr, bo przepuszczanie kolegi zespołu mającego taką stratę to ja nie pamiętam. Oczywiście, teraz Lewis jest bohaterem, który dotrzymuje słowa (wszyscy zapewne zapomnieli co mówił na konferencji po kwalifikacjch przed GP Abu Dhabi w zeszłym roku). Moim zdaniem te trzy punkty, które poświęcił mając przed tym wyścigiem stratę jednego punktu do Seba mogą, ale nie muszą zaważyć na tytule (ponad dwadzieścia kilka procent tytułów mistrzowskich roztrzygnęła różnica 3 punktów lub mniej). Uważam, że Lewis doskonale wiedział co robi. Lepiej mieć spokój w zespole, bo w przyszłości może to on potrzebować będzie wyższej lokaty lub pomocy np. w walce o zwycięstwo w wyścigu. Oczywiście Bottas też walczy o tytuł (choćby matematycznie), ale uważam, że w razie potrzeby wszystkie siły skierowane będą na Hamiltona i jego walkę o czwarty tytuł. Tak własnie rozegrał się wyśćig dla Mercedesa. Lepszego wyniku nie dało się uzyskać. Po decyzji Lewisa, Bottas zdobył piąte podium z rzędu (aktualnie najdłuższa seria w stawce). Hamilton natomiast zdobył tylko jedno podium w ostatnich czterech wyścigach.
Max Verstappen (P5) - Dla Red Bulla to kiepski wyścig i weekend niewykorzystanych szans. Już na starcie obaj kierowcy dobrze wystartowali i wyprzedzili Hamiltona. W pierwszym zakręcie Verstappen został wywieziony nieco szeroko przez Bottasa. To pozwoliło na atak Ricciardo. Australijczyk był na zewnętrznej przy dojeździe do T2. Max przy hamowaniu zablokował koła i uderzył w chłodnicę samochodu Ricciardo eliminując go z dalszej rywalizacji. Holender za ten amatorski manewr dostał karę 10 sekund. Byki straciły w niedzielę sporo punktów. Przez kolizję z Ricciardo po raz ósmy w jedenastu ostatniach wyścigach tylko jeden samochód Red Bulla finiszował w punktach. Bolidy Red Bulla przejechał dotychczas w wyścigach w tym sezonie najkrótszy dystans - tylko 4518 km (o 1975 km mniej od prowadzącego w tej klasyfikacji Mercedesa).
Fernando Alonso (P6) - Doskonały wynik na urodziny (36. urodziny obchodził w sobotę). Naprawdę świetna jazda Hiszpana. Pięknym manewrem przedarł się przed Carlosa Sainza w drugim zakręcie. Jak sam powiedział: "Po wyjeździe na świeżych oponach wiedziałem, że mam 1-2 okrążenia, żeby go dopaść. Musiałem więc spróbować jakihś manewrów ninja." To pierwszy podwójnie punktowany wyścig dla McLarena w tym sezonie. Dla Fernando to drugi wyścig w punktach w tym sezonie i najlepszy rezultat od zeszłorocznego GP USA, kiedy to zdobył 10 punktów za piąte miejsce. Alonso punktował w ostatnich ośmiu GP Węgier, a w dwunastu z szesnastu, w których brał udział. Fernando także wykręcił najszybsze okrążenie wyścigu (23. raz w karierze). Ostatnio dokonał tego w zeszłym roku we Włoszech, a wcześniej dopiero w 2013 roku. Tu zawdzięcza to raczej późnemu zjazdowi do alei serwisowej przez co pod koniec wyścigu jechał na świeżych oponach z niewielkim obciążeniem paliwem.
Carlos Sainz (P7) - Dobry wyścig młodszego z Hiszpanów. Skończył za plecami bardziej utytułowanego kolegi. Po starcie przedarł się na P6 i udałoby się na tym miejscu dojechać gdyby nie brawurowy manewr Alonso. Tak czy inaczej dobra postawa i solidny wyścig Carlosa.
Sergio Perez (P8) & Esteban Ocon (P9) - To dziewiąty podwójnie punktowany wyścig dla Force India. W tym sezonie przejechali tylko o dwa kilometry mniej od Mercedesa. Naprawdę dobry występ tej ekipy zważając na tempo w sesjach treningowych. Jeszcze raz Perez jest przed Oconem, ale to Francuz ukończył o jeden wyścig więcej w punktach (10 do 9 dla Ocona). Esteban Ocon, póki co, od debiutu w zeszłym roku w Manorze zawsze kończy wyścigi. To już 20 wyścigów z rzędu. Ma więcej finiszów w punktach niż jakikolwiek kierowca spoza top 3. Jak dla mnie w tym zespole nieistotne jest miejsce w kwalifikacjach, bo oni zawsze znajdą drogą do punktów. Nie wiem jak to robią, ale szacunek! W całej tej słodkości łyżką dziegciu jest kolejna, tym razem drobna, kolizja kolegów z zespołu. Zaraz po starcie przebijający się do przodu Perez uderzył w samochód Ocona w pierwszym zakręcie. Na szczęście nic wielkiego się nie stało, poza lekko uszkodzoną podłogą w bolidzie Francuza. Po raz kolejny będą musieli sobie porozmawiać, albo rozejdzie się to po kościach - w końcu wakacyjna przerwa w pełni.
Stoffel Vandoorne (P10) - To pierwszy punkt od czasu jego debiutu w Bahrajnie w zeszłym roku kiedy to zastępował Fernando Alonso po wypadku w Australii. Chciałoby się rzec nareszcie. Szkoda, że nie udało się wskoczyć na lepsze miejsce, ale żeby myśleć o wyprzedzaniu różnica w tempie samochdów musi być spora (około 1.5 s. na okrążeniu). Ponadto, Belg popełnił błąd podczas pitstopi zatrzymując się nieco za daleko. Stracił przez to kilka cennych sekund. Tak czy inaczej na wakacje McLaren udaje się z małym zastrzykiem pozytywnych emocji.
Danil Kvyat (P11) - Miejsce tuż za punktami, niestety. Ostatnio nie idzie najlepiej Rosjaninowi, bo oprócz cofnięcia w dół stawki o trzy miejsca po kwalifikacjach dostał też 1 punkt karny. Ma ich już 10, a do przedawnienia pierwszych dojdzie dopiero w październiku. Co do samego występu to po starcie z P16 finisz na P11 na Hungaroringu jest nienajgorszy. Po padoku chodzą plotki o przedłużeniu kontraktu. Według mnie to nie jest dobra decyzja, ale nie ja je podejmuję.
Jolyon Palmer (P12) - W Renault liczyli na podwójne punkty. Treningi jak i kwalifikacje pozwalały optymistycznie patrzeć na ten cel. Niestety, wyścig nie potoczył się tak jak zakładano. Po problemach Ricciardo Palmer został zmuszony do jego ominięcia przez co wypadł z top 10. Potem probówał pomagać Hukenbergowi i został wyprzedzony przez Kvyata i Magnussena. Potem zabrakło wyprzedzania, bo tempo było całkiem niezłe. Tylko tyle i aż tyle. Niestety na wakacje Palmer uda się z zerowym dorobkiem punktowym.
Kevin Magnussen (P13) - Dla zespołu Haasa to był trudny weekend. Na punkty chyba zbytnio nie liczyli, ale walka o każdą pozycję się liczy. Generalnie był to dość spokojny wyścig dla Duńczyka poza jedną sytuacją z końcówki wyścigu. Magnussen bronił się przed atakującym Hulkenbergiem w drugim zakręcie. Niemiec zaatakował po zewnętrznej a Kevin wywiózł go poza tor. Z jednej strony rozumiem narzekania kierowcy Haasa, że kierowca po zewnętrzej powinien martwić się o siebie. Przepisy są jednak jasne i w wypadku kiedy atakujący kierowca znajduje się obok atakowanego ten musi zostawić mu odpowiednią ilość miejsca na torze. W tym przypadku Kevin "zamknął drzwi" Hulkowi. Dostał za to karę 5 sekund przez co zakończył rywalizację na P13. Może przerwa wakacyjna pozwoli mu na nowy start.
Lance Stroll (P14) - Kompletnie nijaki występ Kanadyjczyka. Nie miał tempa do walki o wyższe miejsca. Poza tym nudny wyścig dla Williamsa. Nie ma za bardzo o czym pisać. Myślę, że dwa następne wyścigi będą lepsze - w końcu to Belgia i Włochy.
Pascal Wehrlein (P15) & Marcus Ericsson (P16) - Koniec stawki (Hulka pomijam) jak zawsze dla Saubera. Również i w tym wypadku nie bardzo jest o czym pisać. Stracili dwa okrążenia do liderów. Widać, że nadwozie również nie jest zbyt dobre. No cóż, kierownictwo ma nad czym myśleć w przerwie wakacyjnej.
Nico Hulkenberg (P17) - Miał być solidny występ i dobre punkty, a skończyło się na wycofaniu w końcówce. Początek był agresywny i w wyniku walki z Grosjeanem doszło do kontaktu. Francuz delikatnie uszkodził podłogę i wyjechał poza tor. Nico jechał całkiem niezły wyścig, a w koncówce wdał się w walkę z Magnussenem (o czym pisałem wyżej). Flagi w czarno-białą szachownicę nie ujrzał, bo wyniku usterki musiał wycofać się tuż przed metą. Oj wracaj Robert, wracaj!
Paul di Resta (DNF) - To był pierwszy start Szkota w wyścigu GP od 1345 dni. Nie był to najdłuższy rozbrat z F1. Ten należy do Holendra Jana Lommersa, który miał przerwę 3767 dni od ścigania (od GP Holandii 1982 do GP Japonii 1992). Co do samego wyścigu to nie był on łatwy dla Paula. Okupywał koniec stawki przez większą część wyścigu. Ostatecznie z powodu usterki samochodu zmuszony został do wycofania się z zawodów. Nie wiem czy dało się coś więcej wycisnąć w tych okolicznościach. Co do absencji Felipe Massy to opuścił on wyścig GP pierwszy raz od GP Abu Dhabi w 2009 roku (konsekwencje po wypadku podczas GP Węgier kilka miesięcy wcześniej). Ponadto, to pierwszy wyścig bez Brazylijczyka w stawce od GP San Marino w 1982 roku.
Romain Grosjean (DNF) - Jak wcześniej pisałem kompletnie nieudany weekend Haasa. Po starcie i drobnej kolizji z Hulkiem Grosjean pojechał dalej. Potem rozpoczęła się spirala problemów. Najpierw powoli uchodzące powietrze z opony i wymuszony zjazd do alei serwisowej. Niestety, pitstop nie poszedł tak jak powinien, bo jedno z kół nie zostało odpowiednio dokręcone przez co Francuz musiał zatrzymać samochód i zakończyć wyścig. Punktów raczej by nie było, ale kilometrów i kolejnych danych na pewno szkoda.
Daniel Ricciardo (DNF) - Katastrofalny wyścig dla Daniela. Już po trzecim a w zasadzie drugim zakręcie było po wszystkim. O całym zajściu pisałem przy okazji występu Holendra. Szkoda bo solidne punkty były dziś do zdobycia. Z tego co wiem, zarówno zespół jak i sam Ricciardo zaakceptował przeprosiny Verstappena. Z oczyszczonymi głowami pora wyjechać na wakacje i naładować baterie na drugą część sezonu.
Podsumowując, za nami widowisko do jakiego przyzwyczaiło nas GP Węgier czyli mało wyprzedzania, za to dużo napięcia. Tego należało się spodziewać, bo wprowadzonych w tym sezonie zmianach - większy docisk, szersze bolidy. Jasnym było, że tylko odpowiednia strategia i naprawdę mocne tempo dałoby lepsze miejsce. Uważam, że problemy z jakimi borykał się Sebastian Vettel przez cały wyścig spowodowały, że do końca nie można było być pewnym ostatecznego rezultatu. Tego przecież chcemy - nieprzewidywalności i walki koło w koło. Może tego drugiego nie było zbyt dużo tym razem, ale jednak było na co popatrzeć. Z optymizmem patrzę na drugą część sezonu, a wszystkim kibicom życzę udanych wakacji i zapraszam na drugą część niezwykle emocjonującego sezonu już w ostatni weekend sierpnia na legendarny tor Spa-Franchorchamps w belgijskich Ardenach.
Na koniec chyba najważniejsza rzecz z punktu widzenia polskich kibiców sportów motorowych czyli powrót Roberta Kubicy za kierownicę samochodu F1 (w najnowszej specyfikacji). Zespół Renault postanowił dać szansę (po testach w Walencji oraz na Pau Ricard) Polakowi, w celu sprawdzenia jak poradzi sobie w nowym samochodzie. Regulamin testów jest bardzo prosty. W ciągu sezonu odbywają się dwie 2-dniowe sesje testowe. W ciągu dwóch dni jeździć mogą jedynie tzw. młodzi kierowcy czyli zawodnicy, którzy nie mają na koncie więcej niż dwóch występów w wyścigach GP. W pozostałych dwóch dniach zespoły mogą wystawić dowolnych kierowców. Renault w pierwszej sesji testowe po GP Bahrajnu wystawiło jednego dnia Nico Hulkenberga, co spowodowało, że podczas testów po GP Węgier jeden dzień należeć będzie do młodego kierowcy. Francuzi dając szansę Robertowi odebrali ten dzień (tak ważny w tych okolicznościach) Palmerowi. Jakie zatem wrażenie wywarł Kubica? Według mnie zrobił bardzo dobre wrażenie. Przejechał aż 142 okrążenia (więcej przejechał jedynie młody kierowca w bolidzie Williamsa) wykręcając 4. czas dnia. Testował przy tym wszystkie aspekty jazdy podczas weekendu GP - od prób startów przez przejazdy z większym i mniejszym ładunkiem paliwa aż do prób pitstopów. Z tego co podają inżnierowie i kierownictwo Renault to są bardzo zadowoleni z występu Roberta. Osobiście uważam, że jest to jeden z najlepszych kierowców F1 w historii. Analizując jego czasy z testów trudno o jakiekolwiek precyzyjne porównania, ale na jedno warto zwrócić uwagę. Przeliczając wszystko, Kubica podczas stintu symulującego wyjazd na świeżych oponach po pitstopie pokazał niesamowicie równe i szybkie tempo (szybsze od kierowców etatowych w podobnych warunkach). Jaki będzie kolejny krok? Trudno powiedzieć, ja podobnie jak szanowani dziennikarze zalecam spokojnie podchodzić do ewentualnego powrotu Roberta do F1. Wiemy już, że psychicznie i fizycznie jest zdolny do prowadzenia samochodu F1. Wiemy również, że F1 jest skomplikowanym sportem pełnym polityki. I właśnie to jest teraz największa przeszkoda w powrocie Roberta. Niemniej jednak, nawet jeśli cała przygoda Polaka zakończy się na tym teście możemy być bardzo bardzo dumni z postawy, waleczności i ogromnej determinacji Roberta Kubicy. Obiecał, że jeśli pojawi się w padoku to tylko w kombinezonie kierowcy wyścigowego. Słowa dotrzymał!
Za nami już trzecia sesja treningowa. Niestety nie wszyscy zdążyli wykręcić okrążenia na supermiękkich oponach z powodu opadów deszczu na torze, które pojawiły się na około 18 minut przed końcem sesji. Po części jednak mamy obraz tempa kierowców na pojedynczym kółku, ale wszystkie analizy mogą spełznąć na niczym jeśli czasówka również odbędzie się w mokrych warunkach. Niemniej jednak zaczynajmy!
Nadal najszybszy w Wielkiej Brytanii jest Mercedes. Hamiltonowi (P1) wreszcie udało się wykręcić lepszy czas od Bottasa (P3). Jednak ta przewaga Lewisa nad Finem wynosi niespełna 0.1 s. Pamiętajmy także o karze 5 miejsc do tyłu dla Valtteriego. Mamy więc powtórkę z Austrii i prawdopodobnie minimalizację strat (choć jeśli czasówka i/lub wyścig odbędzie się w deszczu to wszystko może się zdarzyć). Lewis w trakcie sesji miewał drobne problemy z działaniem systemu hybrydowego. To były jednak drobne problemy, które nie wpłynęły jednak na jego późniejszą jazdę. Na zakończenie warto dodać, że Mercedes wygląda na bardzo szybkiego na miękkich oponach.
Sebastian Vettel przedzielił kierowców Mercedesa tracąc do Lewisa tylko 0.032 s. To dobry zwiastun, bo po wczorajszych sesjach nie myślałem, że Ferrari w tempie kwalifikacyjnym jest w stanie się zbliżyć na tyle do mistrzów świata (trzeba pamiętać, że Vettel popełnił błąd na wyjściu ze Stowe na swoim najszybszym kółku. Kimi (P4) natomiast 0.6 s. za Niemcem czyli, niestety, norma. Zobaczymy jednak jak to będzie wyglądać w czasówce.
Dalej mamy, co ciekawe, Hulkenberga (P5), który po raz kolejny udowadnia, że pojedyncze okrążenia mu po prostu leżą. Ponad 0.8 s. za nim na P14 wylądował Palmer, który po raz kolejny nie jest tak szybki jak kolega z teamu. Na pewno nie pomogły kolejne kłopoty z wibracjami silnika, które odczuwał podczas jazdy (na 4. biegu przy wysokich obrotach).
Dopiero na 6. i 8. miejscu mamy kierowców Red Bulla. Tylko Ricciardo zdążył przejechać szybkie kółko na supermiękkich gumach. Jednak wydaje się, że popełnił mały błąd podczas swojego przejazdu. Natomiast Verstappen wyjechał na tor kiedy pojawiły się pierwsze opady, więc o poprawie czasu nie było mowy. Dla Ricciardo kwalifikacje będą bardzo ważne, po podobnie jak Bottas dostanie on karę za nieregulaminową wymianę skrzyni biegów (5 pozycji w tył). Pojawia się więc szansa na dobry rezultat (chciałoby się powiedzieć wreszcie) dla Verstappena.
Jak już pisałem wczoraj, zespół Haasa potrafi wspinać się podczas weekendu na wyższe lokaty. Udowodnił to Romain Grosjean (P8) wykręcając czas o 0.2 s. słabszy od Ricciardo. Kevin Magnussen (P13) stracił do kolegi około 0.4 s., ale myślę, że częściowo ta strata jest do odrobienia.
Na 9. pozycji mamy Felipe Massę. Można powiedzieć, że Williams w nienajgorszej dyspozycji. Stroll (P20) podobnie jak Verstappen nie zdążył przejechać szybkiego kółka na supermiękkich oponach więc jego 1.4 s. straty do Brazylijczyka trzeba traktować z przymrużeniem oka. Myślę, że strata ta oscylowałaby w granicach połowy tego. To i tak słabo, ale już wczoraj widzieliśmy, że młody Kanadyjczyk nie błyszczał na nowym dla siebie torze.
Pierwszą dziesiątkę zamyka Stoffel Vandoorne, a tuż za nim Fernando Alonso (strata 0.050 s. ). Jak dla mnie to jest aktualna forma tego zespołu jeśli oczywiście są niezawodni. Mówiąc o zawodności wspomnieć trzeba, że doszło do eskalacji kary dla Fernando. Początkowo było to tylko 5 miejsc do tyłu. Teraz jest to już 30 miejsc w dół na starcie. W zasadzie zostało wymienione wszystko kwestii jednostki napędowej, więc wiemy, że Hiszpan wystartuje z końca stawki (a może nawet z alei serwisowej). Możliwe, że to strategia McLarena przed GP Węgier, gdzie spodziewana jest wysoka forma brytyjskiej stajni (lepiej karę dostać tu niż na Hungaroringu). Wcześniej z drobnymi problemami ze zmianą biegów i brakiem mocy zmagał się Belg, ale w końcówce sesji wyjechał na przejściówkach i wyglądało na to, że wszystko było w porządku.
Dalej mamy Force India, które chyba nieco zwolniło dzisiejszego poranka. Ocon (P12) o 0.3 s. wyprzedził Pereza (P15), także Francuz nadal jest w wysokiej formie. Myślę, że w normalnych warunkach mogą powalczyć o jakieś dobre miejsce. Na pewno dodatkową motywacją są kary dla Ricciardo i Bottasa, które mogą im umożliwić start naprawdę wysoko.
Toro Rosso chyba złapało małą zadyszkę, choć Sainz (P17) nie przejechał szybkiego kółka na supermiękkich oponach. Mogło być więc sporo szybciej. A Kvyat (P16)... jak to Kvyat szybki w piątek, a w sobotę zaczynają się problemy z balansem. Nie wyrokujmy jednak za wcześnie. Poczekajmy na quale. Myślę, że Sainza stać na Q3.
Tylko 0.009 s. dzieli kierowców Saubera. Tym razem to Wehrlein był szybszy. W końcówce sesji, kiedy kierowcy wyjeżdżali na przejściówkach Ericssonowi zdarzyło się zwiedzić pobocze żwirowe, ale na szczęście bez większych konsekwencji.
Podsumowując, na sucho wygląda na to, że Ferrari zbliżyło się troszkę do Mercedesa, ale jestem pewny, że Lewis ma jeszcze przynajmniej jednego asa w rękawie. Walka o Q3 będzie zacięta, bo mamy zdecydowanie więcej kierowców niż dziesięciu z ambicją na top 10. Wiele zmienić może brytyjska pogoda, która jest chimeryczna. Nie bez powodu w końcówce w zasadzie wszyscy kierowcy wyjechali na oponach przejściowych (intermediate). Nawet jeśli nie będzie padać podczas czasówki to deszcz, który spadł podczas tej sesji może zmyć trochę gumy odłożonej przez kierowców wczoraj i dziś. Czy to coś zmieni w kwestii przejazdów? Kto wie, może łatwiej będzie o błędy. Ponadto, tor może aż tak szybko nie przeschnąć i podczas Q1 może być naprawdę interesująco. Tak czy inaczej z niecierpliwością czekam na kwalifikacje, które odbędą się już za niespełna 90 minut. Zapraszam do oglądania, bo z pewnością nie zabraknie emocji!
Za nami sobotnia poranna sesja treningowa, w której to Vettel wykręcił najlepszy czas. Pogoda nadal jest bardzo dobra i póki co na deszcz się nie zapowiada. Streśmy więc po krótce FP3.
Jak już pisałem we wstępie bolid Ferrari oznaczony nr 5. był najszybszy co sprawia, że walka o PP będzie jeszcze ciekawsza. W tym miejscu należy powiedzieć, że Vettel ma nieco łatwiej, bo już wiadome jest, że Lewis dostanie karę cofnięcia na starcie o 5 miejsc w wyniku nieregulaminowej wymiany skrzyni biegów. Raikkonen (P4) nadal dość daleko za Vettelem, bo prawie 0.6 s. Najważniejsze, żęby w qualu dał radę.
W Mercedesie zrobiło się gorąco, bo nie dość, że Hamilton musiał wymienić skrzynię biegów to jeszcze pod koniec FP3 miał wydawać by się mogło awarię hamulców. Zobaczymy jak to będzie wyglądać w czasówce. Na pewno jego celem jest PP czyli automatyczny start z 6. pola. Póki co obaj z Bottasem są bardzo blisko. Fin powinien spróbować wywalczyć przynajmniej P2 za plecami Lewisa. Zawsze to utrudni Ferrari walkę o zwycięstwo w wyścigu.
Na miejscach 5. i 6. bez zmian czyli Red Bull. O ile Max i Daniel są blisko siebie to w tej sesji ich strata do Sebastiana Vettela była dość spora. W czasówce raczej nie powalczą o najwyższe lokaty, ale w wyścigu będą groźni.
Bardzo ładnie pojechali kierowcy Haasa. Między nimi ciasno, ale ciągle delikatnie z przodu Magnussen. Pokazują, że walka o Q3 powinna być ich celem.
Zaskakująco szybcy dziś byli Carlos Sainz i Danil Kvyat zamykający pierwszą dziesiątkę. Kto wie może to jednak oni wskoczą obok Haasa do Q3. Na pewno jednak ważne jest pokonanie perfekcyjnego okrążenia, bo na tak krótkim torze unikanie błędów jest jeszcze ważniejsze.
W Force India podobnie jak podczas drugiej sesji treningowej. Esteban Ocon tuż za pierwszą dziesiątką i pewnie postara się o dobry rezultat i awans do Q3. Natomiast Perez dopiero 18. ze stratą ponad 0.5 s. do Francuza. Trudno się jeździ Perezowi. To zdecydowanie nie jest jego weekend, ale nie zapeszajmy.
W Renault cieszy fakt, że widzimy jeżdżącego Palmera (P14). Nadal za plecami Hulka (P12), ale tylko o kilka setnych sekundy. Weekend jeszcze nie jest stracony. O Q3 raczej muszą zapomnieć choć kto wie jak to wszystko się ułoży.
Kierowców Renault rozdzielił Stoffel Vandoorne (P13). Muszę powiedzieć, że nie poznaję Belga. Cieszy to bardzo, a jeszcze bardziej, że jeździ tempem Fernando Alonso (P15).
Od początku to trudny weekend dla Williamsa. Nie mogą dobrze zbalansować samochodu przez co ich czasy są kiepskie. Felipe nieco szybszy od Lance'a (niecała 0.1 s.), ale miejsca 16. i 17. to na pewno nie to na co liczyli. Pamiętajmy jednak, że w całym środku stawki jest bardzo ciasno i jedna a może dwie dziesiąte sekundy mogą zapewnić awans do dalszej części kwalifikacji albo przynajmniej kilka miejsc. Warto więc się skupić i pojechać swoje oraz liczyć na błędy innych (co jest również prawdopodobne).
Czerwoną latarnią jest Sauber - co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Co prawda między Ericssonem i Wehrleinem jest bardzo ciasno, ale strata do 18. Pereza ogromna ponad 0.5 s. Trudno wróżyć jakiś dobry wynik w czasówce, ale w Baku też tak mówiłem i Pascal mnie zaskoczył awansem do Q2.
Podsumowując, była to spokojna sesja i można powiedzieć, że jak zwykle poświęcona była ustawieniom pod kątem kwalifikacji. Jeśli to był pokaz sił to nadal nic nie wiemy. W końcu, wczoraj tempo dyktował Lewis, a dziś Sebastian. W środku stawki jest bardzo bardzo ciasno, więc w zasadzie każdy rezultat jest możliwy. Czekają nas piękne i emocjonujące kwalifikacje, gdzie może i pogoda doda swoje trzy grosze. Tak czy inaczej... Już za kilkanaście minut start, także zostawiam was z testem i zapraszam do oglądania!
Przed nami zostały tylko sesja kwalifikacyjna i jutrzejszy wyścig co sprawia, że przyszedł czas podsumować już trzecią sesję treningową (FP3). Dzisiejszy poranny trening odbył się przy bezchmurnej pochodzie w bardzo ciepłych warunkach.
Bardzo rozgrzany asfalt (do tego bardzo śliski) w połączeniu z charakterystyką toru w dalszym ciągu sprawiał pewne problemy kierowcom (choć nie tak duże jak wczoraj). Dosyć jednak o pogodzie. Co działo się w samej sesji. Najpierw tabela z wynikami.
Mercedes chyba złapał drugi oddech i powoli wraca na szczyt o czym mówi bardzo dobry czas Bottasa (P1). Cały weekend jest szybszy od Hamiltona (P3). Tym razem stracił do Fina 0.416 s. Na miękkich oponach strata ta oscylowała w okolicach 0.5 s. Co prawda Lewis już jest nieco wyżej w klasyfikacji, ale nadal to nie jest to czego oczekiwał. I tak mógł skończyć sesję nieco wcześniej bo zaliczył uślizg między zakrętami 7. i 8. Udało się jednak nie dotknąć bandy. Valtteri swój czas wykręcił nie na pierwszym, ale na jednym z kolejnych kółek. Nadal mają problemy z dogrzaniem opon do odpowiedniej temperatury. Szansa na PP jak najbardziej realna, ale czy to będzie Lewis to nie jestem tego taki pewny.
W Ferrari zrobiło się gorąco, bo w bolidzie Vettela (P12) odnotowano problemy techniczne (układ chłodzenia). Stracił on sporo czasu czekając w garażu, a kiedy wyjechał i tak nie był zbyt szybki. Do drugiego Raikkonena stracił 1.5 s. (+1.6 s. do BOT). Wczoraj pokazali, że tempo wyścigowe mają bardzo dobre, ale jak będzie podczas czasówki. Średnio to widzę szczerze powiedziawszy, choć po cichu liczę na kolejny błysk Kimiego. Oczywiście nie skreślam jeszcze Seba, bo myślę, że poradzą sobie z jego problemami i zobaczymy go także w walce o pierwszą linię.
Wczoraj w Red Bullu byli raczej szczęśliwi (pomimo wypadku na końcu FP2 Verstappena). Dziś jednak młody Holender (P6) miał problemy w samochodem. Narzekał na dziwne zachowanie silnika przy obrotach bliskich limiterowi. Ostatecznie na około 15. minut przed końcem musiał zatrzymać samochód w związku z wyłączeniem się wszystkiego (po włączeniu trybu maksymalnej mocy). Do tego czasu nie był aż tak szybki jak wczoraj, ale na pewno była to kwestia problemów technicznych. Miejmy nadzieję, że się uporają i zobaczymy go w walce o PP. Co do Ricciardo (P4) to pokonał pętle toru w baku z czasem o 0.545 s. słabszym od Bottasa i szybszym od Maxa o jakieś 0.3 s. Zaliczył również parę uślizgów (m.in. w T6). Jest jeszcze jedna ważna informacja. W bolidach Red Bulla zostały zmienione przełożenia skrzyni biegów (regulamin pozwala na jednorazową ich zmianę w ciągu sezonu). Być może ta zmiana po części stoi za dobrym tempem byków.
Tak jak pisałem wczoraj - Force India jest na dobrej drodze do kolejnego mocnego weekendu. Obaj kierowcy zakończyli FP3 w top 10. Tym razem szybszy był Ocon (P5). Trzeba młodego Francuza pochwalić, bo jak narazie spisuje się tu znakomicie. Perez (P10) natomiast był wolniejszy od kolegi o prawie 0.8 s. (sporo). Tak czy inaczej po raz kolejny pokazują, że prawie na każdym torze są bardzo szybcy. Czekam na podwójne Q3 w kwalifikacjach (i może na jakąś niespodziankę!).
Williams może tu powalczyć o dobry wynik (o czy już też pisałem). Massa (P7) i Stroll (P9) dziś spisali się bardzo dobrze. Felipe o mały włos rozbiłby się w T8 (jak Perez i Palmer wczoraj). Ciekawym jest, że Stroll nie miał większych problemów wczoraj podczas jazdy. Dziś jedynie jednorazowo przydarzył mu się błąd w T2. Muszę przyznać, że jestem zaskoczony. Ponadto, jego strata do Felipe to tylko 0.3 s. Jednak myślę, że nie udźwignie presji w kwalifikacjach (mam nadzieję, że się mylę, bo kibicuje tej ekipie).
Toro Rosso nieco szybsze w FP3, choć nadal pierwsze skrzypce odgrywa Danil Kyvat (P8) będący szybszy od Carlosa Sainza (P13) o 0.5 s. Czyżby ten weekend należał do niego. Obaj mieli problemy w drugim zakręcie, ale nie są wyjątkami. Awans do Q3 na pewno jest w zasięgu (biorąc pod uwagę możliwe wypadki i/lub żółte flagi). Podobnie jak w Red Bullu zmieniono w ich bolidach przełożenia skrzyni biegów. Pamiętajmy też o karze 3 miejsc do tyłu dla Carlosa za spowodowanie wypadku przed dwoma tygodniami w Montrealu.
Dla Renault a w szczególności dla Palmera to trudny weekend. Wczoraj zaliczył wypadek w drugim sektorze (zakręt ósmy), a dziś w zasadzie na początku sesji musiał zakończyć swój udział w FP3. Przyczyną był pożar do jakiego doszło w tylnej części jego bolidu. Kierowcy na szczęście nic się nie stało, ale pozostaje pytanie - czy uda się odbudować samochód na kwalifikacje? Miejmy nadzieję, że Brytyjczyk będzie miał szansę w nich wystartować. Co do Hulkenberga (P11) to przyspiesza on z sesji na sesje (jak zwykle). Do dziesiątego Pereza zabrakło 0.2 s. więc walka o Q3 może się udać.
W McLarenie bez większych zmian. Alonso (P14) jak zwykle szybszy Vandoorne (P16) (tym razem o około 0.3 s). Stoffel narzekał na szalejący tył samochodu i na wynikające z tego problemy z jazdą. Obaj kierowcy dostaną kary na starcie - Hiszpan zostanie przesunięty o 40 miejsc do tyłu. Belg natomiast o 30. To oczywiście wynik wymiany wielu elementów składających się na jednostkę napędową w ich samochodzie (plus skrzynia biegów u Fernando). Ciekawe skąd startowaliby, gdyby rzeczywiście cofać ich o każde 8 m za jedno miejsce (tyle wynosi odległość między dwoma miejscami). Na czasówkę w ich wykonaniu raczej nie czekam. Czekam za to na ich jutrzejsze występy i próby przebijania się przez stawkę. Oby tylko silnik wytrzymał.
Dla Haasa, którego widziałem w walce o Q3, niestety ten weekend nie układa się zbyt dobrze. W klasyfikacji lecą w dół, a problemów Grosjeana (P17) z hamulcami końca nie widać. Do tego problemy w T2, gdzie prawie przytulił barierę. Magnussen (P15) był szybszy od Francuza o 0.5 s., ale do lidera stracił ponad 2.2 s. Miał też problemy w T7. Nie liczmy na nic więcej niż Q2 w ich wykonaniu.
Na dnie jak każdego weekendu wyścigowego Sauber (pomijam Palmera, który nie miał szansy uzyskać lepszego czasu). Tym razem Erisson (P18) delikatnie szybszy od Wehrleina (P19). Szwed miał problemy z gromadzeniem energii, bo bateria wydawała się zbyt szybko rozładowywać. Nie dość, że nadwozie nie jest topowe to jeszcze problemy techniczne wciąż się pojawiają. Awansu do Q2 nie szukałbym tu wcale. Pozostaje liczyć na wpadki innych zarówno podczas czasówki jak i jutrzejszego wyścigu.
Podsumowując, czeka nas emocjonująca sesja kwalifikacyjna, bo do Mercedesa i Ferrari zdaje się dołączać Red Bull. Miejmy nadzieję, że mechanicy uporają się z bolidami Maxa i Seba na czas. Czekam na niespodziankę ze strony Force India oraz na kolejny błysk Hulkenberga. Mam też nadzieję, że w top 10 zobaczymy bolidy Williamsa. Już o między 15:00 a 16:00 przekonamy się z jakiej gliny ulepieni są najlepsi kierowcy i kto zaryzykuje na trudnym bądź co bądź torze w Baku. Z wypiekami na twarzy zapraszam na kwalifikacje!
Przyszedł czas podsumować zarówno trzecią sesję treningową jak i kwalifikacje przed dzisiejszym GP Kanady (start o 20:00). Nie ma sensu przedłużać... Zaczynajmy!
Trzecia sesja treningowa rozpoczęła się w podobnych warunkach co FP1 (temp. powietrza i toru - 19 i 29 st.C). Kierowcy próbowali swoich sił na wszystkich trzech rodzajach ogumieniach dostępnych podczas tego weekendu. Przejdźmy jednak do samych wyników, które zwiastowały upadek wieloletniego absolutnego rekordu toru należącego do Ralfa Schumacher (1.12.275 w 2004 roku).
Ferrari po raz kolejny pokazało, że jest bardzo mocna na tym torze. Tym razem do Seb przed Kimim, choć na początku sesji inżynierowie włoskiej stajni przekazali przez radio Vettelowi, że zdiagnozowali pewien problem, ale że się nim już zajmują. Na szczęście nie miał on większego wpływu na jazdę Niemca. Delikatne różnice w czasach obu kierowców można wyjaśnić faktem, że ich najszybsze okrążenia zostały wykręcone w innym czasie (Vettela nieco później - czyli w lepszych warunkach). Nadal jednak kierowcy mieli problemy w zakrętach T6-T7 oraz nawrocie (T10), gdzie łapali uślizgi lub blokowali opony.
Co do Mercedesa to wydawać by się mogło, że Ferrari wchodzi już na dość bezpieczną przewagę. Jak się jednak później okazało, Hamilton wyciągnął z rękawa kilka dziesiątych (w końcu to jego tor) i zdobył PP, ale nie uprzedzajmy faktów. Bottas z kolei do swojego kolegi z zespołu stracił 0.3 s., ale on nie pokonał tego okrążenia czysto. Tak czy inaczej walka o top4 rozegra się między nimi a kierowcami Scuderia Ferrari.
W Red Bullu po raz kolejny Max Verstappen jest szybszy od Daniela Ricciardo. Australijczyka niepokoić może jednak jego przewaga (ok. 0.6 s.). Ponadto, austriacka stajnia jeszcze coś sprawdzała lub testowała o czym może mówić farba fluorescencyjna na jednym z bolidów. Najbardziej istotne jest to, że Red Bull wydaje się nie być aż tak bardzo w tyle (minimalna strata do Lewisa). Zobaczymy jak to będzie w czasówce. Niemniej jednak jest dobrze!
W Renault obudził się po raz kolejny Nico Hulkenberg, który zakończył sesję z piątym czasem. Po raz kolejny pokazuje, że na pojedynczym okrążeniu trzeba się z nim liczyć. A Palmer? Cóż... Palmer 0.7 s. straty do Nico czyli standard. Na więcej niż P14 nie liczyłbym z jego strony.
W przeciwieństwie do Monako bolid Williamsa (albo raczej Felipe Massa) pokazuje, że jest bardzo szybki na pojedynczym kółku. Na pewno będzie się liczył w walce o Q3! Prawie sekunda straty Strolla do Massy pokazuje, że w tej kwestii nic się nie zmieniło od początku sezonu. Mamy siódmy weekend GP, a tak duża strata wciąż pozostaje.
Nieco martwić może nieco słabsza dyspozycja Force India w porównaniu z piątkowymi treningami. Mam jednak nadzieję, że w czasówce powalczą o Q3 (z pozytywnym skutkiem). Jednak po raz kolejny tego weekendu szybszy jest Esteban Ocon. Mam nadzieję, że dalej będzie w stanie naciskać na Pereza.
Zaraz za Force India (a w zasadzie pomiędzy nimi) mamy kierowców Toro Rosso, którzy nie są tu tak szybcy jak w Monako. Różnica 0.1 s. pomiędzy Sainzem a Kvyatem pokazuje jak blisko są Ci kierowcy na tym torze. Liczę na awans do Q3 :) a później bezproblemowy dobry wyścig (w szczególności dla Kvyata, który ma z tym jakiś problem).
Fernando Alonso po raz kolejny wykręca naprawdę niezły czas jak na warunki, w których przyszło mu się ścigać (mowa oczywiście o silniku i charakterystyce toru). Stoffel Vandoorne tylko 0.4 s. za Hiszpanem i przy dobrych wiatrach obaj mogą zamieszać w Q2, choć awans do finałowej części czasówki uważam za nierealny.
Stajnia Haasa z lekkimi problemami. Widać, że brakuje tego czegoś Grosjeanowi i Magnussenowi na tym torze. Duże problemy z utrzymaniem się na torze Grosjean miał już w piątek, kiedy to wielokrotnie zaliczał spina w różnych partiach toru. Walka o top 10? Nie sądze, choć Kanada lubi zaskakiwać.
Na dnie standard czyli Sauber z nieco szybszym (bo o 0.1 s.) Marcus Ericsson. Jak większość kierowców również i kierowcom szwajcarskiego teamu zdarzyły się blokady opon czy to w nawrocie czy w szykanach. Poza Q1 nie należy się ich spodziewać.
Na szczęście tym razem w FP3 udało się nie rozbić nikomu bolidu. Na pewno mechanicy odetchnęli z ulgą na myśl, że nie muszą ścigać się z czasem przygotowując samochody do czasówki. Pisząc ten wpis znam wyniki kwalifikacji, ale szczerze mówiąc pomimo, że większych zaskoczeń nie było to ponownie była ona niezwykle emocjonująca i bardzo gorąca!
Tym samym płynnie przechodzimy do podsumowania kwalifikacji, a jak wspomniałem wcześniej były momenty emocjonujące, ale i wzruszające. Zacznijmy jednak od tabeli z wynikami i występów wszystkich zespołów.
Mercedes - Absolutnie fenomenalne okrążenie (i czas) Lewisa Hamiltona pozwala mu na zdobycie 65-ego PP w karierze. Dziesięć lat od zdobycia swojego pierwszego PP (symbolicznie, bo na tym samym torze) zrównuje się tym samym ze swoim niezapomnianym idolem Ayrtonem Senną. Tuż po zakończeniu sesji kwalifikacyjnej, w trakcie krótkich wywiadów na żywo na torze (z trójką najszybszych kierowców), Will Buxton (reporter stacji NBC) przekazał Lewisowi prezent od rodziny Ayrtona... Był nim najprawdziwszy kask Senny, którego używał podczas wyścigów. Nie żadna replika tylko jedyny w swoim rodzaju kask! Mega sprawa, a reakcja Lewisa... z resztą zobaczcie sami:
Dzięki takim inicjatywom kocham F1 jeszcze bardziej! Formuła 1 poszła o krok dalej i zaprezentowała filmowe nagranie porównujące okrążenia dające PP Ayrtona Senny z 1992 roku i wczorajsze Lewisa... Mam ciarki jak to oglądam...
Lewisowi brakuje jeszcze 3 PP do zrównania się z rekordzistą Michaelem Schumacherem. Przy dobrych wiatrach ten sezon da nam nowego lidera tej klasyfikacji. Co do samych występów w czasówce obu kierowców Mercedesa to Lewis już od Q1 wydawał się być bardzo szybki. Widać, że to zupełnie inny tor niż w Monako, a tamtejszych problemów ani śladu. Lewis systematycznie się poprawiał. W Q2 poprawił swój czas o 0.3 s., ale to co zrobił w Q3 (poprawił się o ponad 1 sekundę!) pokazuje jak bardzo leży mu ten tor. Pomimo lekkiej blokady opon w nawrocie wykręcił doskonały czas pobijając rekord toru o 0.816 s. Już pierwszy przejazd Lewisa był fenomenalny, ale szybszyod czasu Seba jedynie o 0.002 s. Drugi przejazd to już popis Hamiltona. Świetna robota, a gdyby obyło się bez błędu byłoby jeszcze lepiej. On-board z okrążenia Lewisa poniżej...Zdecydowanie polecam:
Jeśli chodzi o występ Valtteriego Bottasa (P3) to zmagał się on dziś z balansem i w Q3 nie potrafił złożyć odpowiedniego kółka. Pomimo problemów ze złożeniem kółka również i on poprawiał się z sesji na sesję, choć nie w takim stopniu jak zrobił to Hamilton. Nie udało mu się jednak poprawić w finałowym przejeździe i musiał zadowolić się czasem z początku Q3. Nie było jednak tak źle, bo dał się pokonać jedynie Lewisowi (który był dziś nie do pokonania) i Vettelowi. Z uwagi na dobre tempo wyścigowe Bottas liczy na dublet Mercedesa dziś. Oj będzie się działo.
Ferrari - Kierowcy Scuderii Ferrari na pewno mogą być rozczarowani. Świetna forma z piątku i wczorajszego poranka zwiastowała możliwy kolejny dublet w qualu. Jednak obydwaj kierowcy nie złożyli odpowiednich kółek. Seb (P2) zepsuł drugi zakręt podczas finałowego przejazdu i już było jasne, że musi gonić w kolejnych zakrętach co przełożyło się na końcową stratę (0.330 s.). Kimi (P4) zmagał się z pracą ogumienia. To plus błędy w przejeździe pozwoliły tylko na czwartą lokatę i stratę do Seba w okolicach 0.5 s. Raikkonen przez całe kwalifikacje miał problemy na wyjściu z szykany prowadzącej do nawrotu (T9). Jednak nie przekreślam szansy Scuderii na końcowy tryumf, bo tempo wyścigowe powinno być w porządku. Charakterystyka toru pozwala na wyprzedzanie także jeszcze nic straconego. Niemniej jednak, zdecydowanie mogło być PP, albo przynajmniej mogło być dużo ciaśniej.
Red Bull - Tak jak się spodziewałem Max (P5) był szybszy od Daniela (P6). Strata Australijczyka nie była jednak duża, bo tylko 0.154 s. Oczywiście, Ferrari i Mercedes byli poza zasięgiem więc lokaty 5. i 6. są tymi, o które aktualnie Ci kierowcy walczą. Zarówno Verstappen jak i Ricciardo są zadowoleni ze swoich pozycji na staracie. Dziś będą walczyć raczej z Massą i duetem Force India aniżeli o podium z czołówką (choć 3 lata temu RIC też startował z P6 a wyścig wygrał). Niestety, taka jest aktualnie forma austriackiego zespołu.
Williams - Doskonały występ Felipe Massy (P7), który po raz kolejny awansował do Q3. Myślę, że to najwyższa pozycja startowa jaka była do zdobycia (strata do Ricciardo - 0.3 s.). Lance Stroll (P17) po raz kolejny zawodzi i nawet nie awansował do Q2. W Q1 był szybszy jedynie od duetu Saubera i Magnussena (który mógłby być szybszy gdyby nie wypadek Wehrleina i podwójna żółta flaga w S1). Nawet w pierwszym segmencie czasówki strata Lance'a do Felipe była niepokojąco duża (0.8 s.). Kompletnie nie widzę przyszłości tego kierowcy i nie wiem jak długo jeszcze będę cierpliwie czekać na jakiś jego występ. Startuje prawie z końca stawki bolidem, który pozwala walczyć spokojnie o punkty (przynajmniej tutaj) na torze umożliwiającym wyprzedzanie, więc może dziś! Generalnie, jednak sytuacja Williamsa nie jest zbyt ciekawa i najgorsze jest to, że przyszłość nie wygląda na świetlaną. Przynajmniej nie w najbliższym czasie.
Force India - Świetny występ kierowców hinduskiego teamu. Perez (P8) i Ocon (P9) pokazali, że słabsza forma w FP3 była jedynie wypadkiem przy pracy. Podczas całej czasówki byli bardzo regularni i w każdej jej części poprawiali swoje czasy o około 0.2 s. W Q1 nawet byli na P6 i P7. Muszę przyznać, że po piątkowych treningach liczyłem na ich walkę z Red Bullem. Niemniej jednak w Force India nastroje są na pewno dobre i cel jest jeden - powrót do podwójnego punktowania, po niepowodzeniu w Monako. Trzymam kciuki za ich dobry wyścig. Będzie ciekawie bo zapowiada się walka Red Bulla, Massy, Pereza i Ocona.
Renault - Podobnie jak w Williamsie standard czyli Hulkenberg (P10) dobrze (choć mogło być lepiej), a Palmer (P15) bardzo słabo. Hulk awansował do Q3 i tam do P9 zabrakło tylko 0.136 s. Co do Palmera to niby awans do Q2 już jest jakimś osiągnięciem (ale co to za osiągnięcie, przy P10 Hulka). Niestety, w Q2 przejechał swoje kółko o 0.3 s. słabiej niż w Q1. Nawet jeśli udałoby mu się przejechać w drugim segmencie czasówki jak w pierwszym to i tak pozostałby na P15. Wszyscy się tu poprawiali (zmieniające się warunki na torze to ułatwiały). Ponadto, podobnie jak wcześniej Wehrlein i Sainz, zepsuł przejazd przez pierwszy zakręt. W przeciwieństwie do WEH i SAI nie złapał trawy, ale mocno przestrzelił punkt hamowania. Udało się obejść bez uszkodzenia samochodu, ale kolejna nieudana czasówka Palmera staje się faktem. Nie wróżę dziś sukcesu Brytyjczykowi, a Hulk przy odrobinie szczęścia może zdobyć jakiś punkt. Jednak przez silnik Renault może być trudno utrzymać P10...Ale jak wcześniej pisałem... Kanada lubi zaskakiwać.
Toro Rosso - Rozczarowanie - to pojęcie dominuje w obozie stajni z Faenzy po wczorajszych kwalifikacjach. Obydwaj kierowcy z przygodami zakończyli swój udział w czasówce. Danil Kvyat (P11) - niby pozycja nienajgorsza, ale w ostatnim przejeździe w Q2 dotknął ściany i przebił oponę. Gdyby nie to byłby w stanie wskoczyć do Q3. Carlos Sainz (P13) jest jeszcze bardziej zawiedziony, bo samochód pozwalał na szybszą jazdę co pokazały wyniki treningów. W Q2 miał dość niebezpieczny moment, bo za szeroko wyjechał przy dohamowaniu do T1 i wjechał prawa stroną bolidu na trawę. Automatycznie wpadł w poślizg, ale obyło się bez uszkodzeń samochodu (w przeciwieństwie do Pascala Wehrleina, który miał mniej szczęścia). Dziś postarają się powalczyć o pojedyncze punkty choć patrząc na formę Force India i Williamsa Massy może być ciężko.
McLaren - Tu bez niespodzianki. Alonso (P12) szybszy od Vandoorne'a (P16) w Q1 o prawie 0.6 s. Fernando pokazuje, że jest nietuzinkowym kierowcą po raz kolejny. Prędkość bolidów na końcu prostej jest żałosna. Hiszpanowi zabrakło tylko 0.003 do P11, a do awansu do Q3 już 0.287 s. Na usprawiedliwienie Stoffela należy wspomnieć, że musiał odpuścić swoje ostatnie szybkie kółko z powodu żółtej flagi po wypadku Wehrleina. Jednak na punkty dziś nie liczyłbym zbytnio. Nie umniejszając fantastycznych umiejętności byłego dwukrotnego mistrza świata, prędkość na prostej może okazać się kluczowa i decydująca.
Haas - Trudno opisać zawód jaki odczuwają Romain Grosjean (P14) i Kevin Magnussen (P18). Francuzowi zabrakło 0.4 s. do Q3, więc trudno powiedzieć czy awans był możliwy. Możliwy na pewno był lepszy wynik, ale brak przyczepności w Q2 skutecznie to uniemożliwił. Z kolei MAG stracił szansę na lepszy wynik przez wypadek Pascala, ale w pierwszym przejeździe zablokował opony w T8, a ponadto trudno było mu złożyć odpowiednie kółko przez tłok na torze. Niby to go usprawiedliwia, ale w Q1 tłok jest rzeczą jak najbardziej normalną (szczególnie w Montrealu). Coraz mniej mi się podoba to co prezentuje Duńczyk w tym sezonie. Zobaczymy jak się ułoży dziś ich wyścig zanim wyciągnę jakieś wnioski.
Sauber - Jak zawsze bolidy Saubera zamykają stawkę w qualu. Tym razem to Ericsson był szybszy (o 0.315 s.), a Pascal zakończył sesję na bandzie. Przy dohamowaniu do T1 złapał trawę (jak Sainz w Q2) i wpadł w poślizg. Zatrzymał się dopiero na bandzie przez co została wywieszona podwójna żółta flaga uniemożliwiająca poprawienie czasów przez innych kierowców. Smutny koniec kwalifikacji. Może wyścig będzie lepszy.
Podsumowując, za nami kolejna cudowna sesja kwalifikacyjna. Wyścig zapowiada się na jeszcze lepszy, a biorąc pod uwagę historię wyścigów w Kanadzie możemy się spodziewać akcji... dużo akcji. Jestem absolutnie przekonany, że w całej stawce będzie się działo sporo. Kto wie... może pojawi się samochód bezpieczeństwa. Jedno jest pewne... nawet P1 nie zagwarantuje zwycięstwa na tym torze. Oby wszystko przebiegło bez problemów na starcie, bo chciałbym wreszcie zobaczyć walkę Ferrari i Merca w pełnej krasie. Mówię tu o grze zespołowej zarówno stajni z Maranello jak i mistrzów świata z Brackley. Niech ten wyścig się rozpocznie!!!
Jesteście na blogu poświęconym najpiękniejszemu ze sportów motorowych - Formule 1. Przeczytacie tutaj o nowościach w świecie wyścigów jak i o historycznych wydarzeniach.