Niesamowite kwalifikacje za nami, które o dziwo odbyły się bez wywieszania czerwonej flagi. Kierowcy stanęli na wysokości zadania i poza delikatnym wyjazdami poza tor kierowców Haasa było spokojnie (o ile kwalifikacje w ogóle mogą być spokojne). A w samej czasówce - absurdalnie szybki Vettel zdobywa pole position po raz 49. w karierze, a po raz trzeci w Singapurze i trzeci w tym sezonie. To na pewno główna wiadomość z czasówki, która zakończyła się kilkadziesiąt minut temu. Zapraszam do podsumowania.
Tak jak pisałem wcześniej przewidywałem, że Ferrari nie jest tak szybkie jak im się wydaje, a tu takie zaskoczenie. To co zrobił Vettel to było naprawdę magiczne. Po prostu świetne okrążenie. Seb pokonał Kimiego (P4) o ponad pół sekundy, choć trzeba przyznać, że Kimi jakimś cudem się odbudował i znalazł tak ważne części sekundy między FP3 a czasówką. Szkoda, że Raikkonen nie poprawił się podczas drugiego przejazdu, bo była szansa na P2 (VER też się nie poprawił, a RIC poprawił się jedynie o 0.022 s.). Tak czy inaczej w Ferrari mogą odetchnąć z ulgą, bo po dość trudnym piątku PP smakuje doskonale. Jutro tylko trzeba utrzymać to doskonałe miejsce, ale kierowcy Red Bulla dysponują świetnym tempem wyścigowym. Kluczowa, jak to bywa na tego typu torach, będzie strategia, bo trudno mi jest uwierzyć, że Vettel zostanie wyprzedzony na torze. Ponadto, Kimi może być dobrym buforem przed Mercedesami (o ile pojedzie dobry wyścig). Tymczasem zapraszam do obejrzenia tego niesamowitego okrążenia Seba:
Drugie i trzecie pole zajęli kierowcy Red Bulla. Dla nich to na pewno mały zawód. Verstappen od początku czasówki był zdecydowanie najszybszy, a zaraz za nim plasował się Ricciardo. W Q3 po pierwszych przejazdach strata Holendra do Vettela wynosiła niespełna 0.15 s. Daniel był zaraz za nim. Niestety nie udało się zdobyć upragnionego PP. Jednak to w niedzielę przyznaje się punkty. Nie przekreślam Red Bulla jutro. Jutro obok strategii ważny będzie spokojny start i dojazd do pierwszej sekcji zakrętów (T1-T3). Głodny awansu będzie na pewno lider mistrzostw świata Lewis Hamilton.
Dla Mercedesa to zapewne nieudane kwalifikacje. Jeszcze dzisiejszego popołudnia byli w dobrej pozycji, bo nawet gdyby przegrali czasówkę to tylko z Red Bullem (Ferrari mieli za plecami). Teraz jednak się to trochę skomplikowało, bo Lewis przegrał zarówno z Red Bullem jak i Ferrari. Valtteri Bottas (P6) zdobył chyba maks co mógł patrząc na jego formę w ten weekend (strata do Lewisa - 0.7 s.). Jutro Hamilton musi zachować chłodną głowę na starcie i przejechać bezbłędnie przez pierwsze kilka zakrętów. Potem pozostaje próba ataku na prostej (trudna sprawa), lub strategiczne przeskoczenie kierowców wyżej. Jednak w tej sytuacji może być za późno na złapanie Vettela. Może na spokojnie trzeba podejść do wyścigu (minimalizacja strat) i liczyć na wyjazd safety cara.
W zasadzie jeśli miałbym obstawiać pozycje kierowców Renault to dokładnie tak bym postawił - Nico (P7) i Jolyon (P11). Na pewno nie obaj kierowcy nie są zadowoleni. Na pewno Palmer liczył na awans do Q3, a Hulk bazując na swojej prędkości z treningów wierzył w start z wyższego pola. Jolyon przegrał z Nico w Q2 o prawie sekundę i jako jedyny nie pokonał w tym sezonie partnera z zespołu podczas kwalifikacji. Niemniej jednak walka o dobre punkty jak najbardziej jest w zasięgu (Palmer może wybrać opony na start). Dodatkowo, w pobliżu Hulka nie ma kierowców Force India. Obawiam się jedynie o chimeryczną jazdę Niemca, który potrafi popełnić głupi błąd na takim torze jak Singapur.
Zadowoleni mogą być za to kierowcy McLarena. Pokonanie Force India - zaliczone. Awans do Q3 - zaliczony. Fernando (P8) pokonał Stoffela (P9) o 0.2 s., ale trzeba przyznać, że Belg w ten weekend jeździ naprawdę rewelacyjnie. Powiem szczerze, wierzę w podwójnie punktowany finisz jutro (żeby tylko nie było żadnej awarii).
Przewidywałem, że Sainz (P10) może zapukać do Q3 i tak też się stało. Jednak w decydującej części kwalifikacji Hiszpan był najwolniejszy tracąc do dziewiątego Vandoorne'a ponad 0.6 s. Trzeba przyznać jednak, że nie mógł liczyć na wyższą lokatę. Może lepiej byłoby być na P11? Co do Danila Kvyata (P13) to jak dla mnie bez zaskoczenia. W Q2 do Sainza stracił pół sekundy, ale miał też pewne problemy z samochodem. Jednak nie uniemożliwiły mu one jazdy. Biorąc pod uwagę formę Toro Rosso z treningów o punkty może być trudno.
Dość niespodziewanie kiepskie kwalifikacje Force India. Po GP Monako spodziewałem się, że ich forma nie będzie taka jak w większości czasówek w tym sezonie, ale nie o tak niskich pozycjach myślałem. Po raz kolejny Perez (P12) jest szybszy od Ocona (P14) i to aż o pół sekundy. Podczas drugich wyjazdów w Q2 ich opony przestały pracować o czym mówił przez radio Meksykanin. Miałem nadzieję, że choć jeden z różowych bolidów znajdzie się w Q3. Teraz pora ułożyć odpowiednią strategię na jutrzejszy wyścig.
Żadnej niespodzianki nie było w ekipie Haasa. No może tylko to, że ostatecznie wystartują wyżej niż Williams. Grosjeanowi (P15) udało się wskoczyć do Q2 z piętnastym czasem. Tam już jednak okazał się najwolniejszy. Magnussen zajął 16. miejsce ustępując koledze z zespołu o 0.1 s. Jutro trudno będzie awansować w górę stawki patrząc na ich tempo z wczoraj i dziś.
Tak jak się spodziewałem bardzo ciężki weekend dla Williamsa. Żaden z kierowców nie dał rady awansować do Q2. Felipe (P17) o 0.7 s. szybszy od Strolla (P18). Szczerze mówiąc to tylko wyjazd samochodu bezpieczeństwa w odpowiednim dla nich momencie może pomóc im zdobyć punkty w jutrzejszym wyścigu.
Ekipa Saubera jak zawsze na końcu stawki. Pascal Wehrlein pokonał Marcusa Ercissona o 0.5 s. Jedyny plus to to, że stawka się nieco ścieśniła co pozwoliło im nieco zmniejszyć stratę. To wszystko
Podsumowując, za nami według mnie jedne z najbardziej ekscytujących kwalifikacji w tym sezonie. Nie spodziewałem się, że Seb będzie aż tak szybki. Myślałem, że P1 będzie w zasięgu, ale tylko w wyjątkowych okolicznościach. Lubię takie zaskoczenia jako fan Ferrari. Jutro czeka nas emocjonująca walka o zwycięstwo do samej mety. Wszystko za sprawą startujących z P2 i P3 kierowców Red Bulla jak i startujących z trzeciej linii Hamiltona i Bottasa. Jak pisałem wcześniej decydująca może być strategia i zjazd do boksów w odpowiednim momencie, bo wyjazd samochodu bezpieczeństwa jest sprawą nie tego czy, ale kiedy pojawi się na torze. Biorąc pod uwagę nową specyfikację samochodów F1 (szersze o lepszych właściwościach aerodynamicznych) nie spodziewam się wielu manewrów wyprzedzania. Układ toru również tu nie pomaga. Jednak myślę, że walki koło w koło nie zabraknie i przed nami popołudnie pełne emocji. Zapewnią ją nie tylko Max i Daniel, ale i kierowcy środka stawki. Już jak o tym piszę to nie mogę się doczekać startu. A ten jutro o godzinie 14:00 naszego czasu! Zapraszam serdecznie!
Nikt nie spodziewał się, że czasówka będzie trwać niemal cztery godziny. Wszystko przez ciągłe opady deszczu nad torem albo brak porządnych opon deszczowych w F1. Nie oszukujmy się, za każdym razem w mokrych warunkach sesja (trening, kwalifikacje czy wyścig) jest opóźniana, a jak do niej dochodzi to okazuje się, że zaraz pełne deszczówki zmieniane są na przejściówki. W takim razie coś musi być na rzeczy. Najlepszą i najszybszą metodą na usunięcie nadmiaru wody z toru jest rozpoczęcie danej sesji. Opony z samochodach zrobią co do nich należy. Podobnie było wczoraj podczas kwalifikacji. Te rozpoczęły się o czasie, ale po niespełna 5 minutach wypadkowi uległ Romain Grosjean (na prostej start-meta obrócił samochód i odbił się od barier po lewej stronie ostatecznie wylądował po prawej przed Rettifilo. Charile Whiting przerwał kwalifikacje na prawie 3 godziny. Rywalizację wznowiono dopiero o 16:40. Zmieniające się szybko warunki dały nam kilka sensacji, w tym słabe występy Ferrari, ale o tym poniżej. Spróbujmy podsumować wydarzenia z wczorajszego popołudnia na Monzy.
Dla Lewisa to absolutnie fantastyczne osiągnięcie. Wczoraj po raz kolejny pokazał, że jazda w deszczu jest jedną z jego najmocniejszych stron. Pojechał bezbłędnie i to niesamowitym tempem. Okrążenie dające mu PP było naprawdę magiczne. Dodatkowo, na kierownicy nie wiedział jakim tempem jedzie. Po prostu musiał sobie zaufać. Po zjeździe do park ferme powiedział: "Czułem, że było to niesamowite okrążenie, ale nie znałem czasu." Niesamowity wyczyn - 69 PP - tym samym staje się samodzielnym liderem wszechczasów w liczbie zdobytych PP w karierze. Anglik stał się również liderem w klasyfikacji zdobywców PP na tym torze (aktualnie ma ich 6). Co do Bottasa, to zarówno w Q1 jak i Q2 dotrzymywał tempa Lewisowi (w Q1 nawet był szybszy). Jednak w Q3 dał się objechać nie tylko Brytyjczykowi, ale i duetowi Red Bulla oraz Strollowi i Oconowi. Oczywiście, dzięki karom nałożonym na kierowców Red Bulla wystartuje z P4, ale to i tak nie jest tak dobra pozycja na jaką liczył Fin. Tak czy inaczej w Mercedesie są raczej optymistycznie nastawieni na wyścig (popatrzmy na lokaty Ferrari). Na koniec jeszcze raz okrążenie dające PP Lewisowi Hamiltonowi.
Dla kierowców Red Bulla chyba czasówka nie mogła się lepiej ułożyć. Uplasowali się zaraz za Hamiltone. Nie dziwi dyspozycja Verstappena, który w swojej krótkiej historii w F1 nie raz już pokazał świetną jazdę w deszczu. Daniel do Maxa stracił tylko 0.1 s., ale do Hamiltona Holendrowi zabrakło ponad 1 sekundę. Patrząc na wyniki jeszcze bardziej szkoda, że kierowcy austriackiej stajni przesuną się w dół stawki (kary, kary, kary!). W wyścigu czeka nas za to interesująca pogoń.
Absolutnie fantastyczne kwalifikacje w wykonaniu Strolla. Spodziewałem się, że Williamsa stać na awans do Q3, ale nie myślałem, że deszczowe warunki będą im aż tak sprzyjać. Przez całą czasówkę Stroll był zdecydowanie szybszy od Massy. Muszę przyznać, że zaimponował mi (nawet jeśli bolidy mieli ustawione bardziej pod deszcz). Felipe natomiast zajął 9. lokatę, tracąc do Kanadyjczyka ponad 1.2 s. Jest to naprawdę sensacja tych kwalifikacji. Podium w wyścigu według mnie jest jednak poza zasięgiem, ale na dobry wynik mogą zdecydowanie liczyć.
Naprawdę cieszę się ze świetnej czasówki w wykonaniu Estebana Ocon. Force India może być z niego zadowolone. W końcówce Q3 ogromna sensacja wisiała w powietrzu, bo po dwóch sektorach był szybszy od Lewisa (choć ten jeszcze miał czas za swój ostatni przejazd). Tak czy inaczej P5 (a P3 na starcie) to rewelacyjny wynik. Trzymam mocno kciuki za podium (przy małym szczęściu jest w zasięgu). Perezowi (P11) nie udało się awansować do Q3 (do 10. Ocona w Q2 stracił tylko 0.002 s.). Meksykanin zdecydowanie jest nie pocieszony patrząc na ostateczny wynik Ocona. Dzięki temu kierowcy wystartują dość daleko od siebie. Może to sprawi, że tym razem się nie zderzą. Tak czy inaczej trzymam kciuki za ich świetny wynik.
Ogromne rozczarowanie w obozie Ferrari. Dopiero 7. i 8. lokata Raikkonena i Vettela. Trudno wyjaśnić dlaczego tak słabo poszło ulubieńcom Tifosi. Według mnie problemem było odpowiednie utrzymanie temperatury deszczowych opon. Te były w użyciu na początku Q1 i w Q3 (oczywiście niektórzy stosowali je także w Q2). Na przejściówkach tempo Ferrari było zdecydowanie lepsze. Jak to ujął Seb: "Byłem kompletnie zaskoczony tym jak inni są szybcy. Nie mogliśmy dotrzymać im kroku. To dziwne, bo zwykle byliśmy szybcy w takich warunkach.". To dobrze podsumowuje wynik stajni z Maranello. Wyścig rozpoczną z trzeciej linii, ale o zwycięstwo może być bardzo trudno. Liczyłbym raczej na uzupełnienie podium.
Pierwszą dziesiątkę zamyka Stoffel Vandoorne w McLarenie. Bardzo dobrym tempem dysponował McLaren w trakcie kwalifikacji. Oczywiście pomogła pogoda, ale i tak mogą być z siebie zadowoleni. Vandoorne nie miał szans w Q3 z szybszymi kierowcami. Fernando (P13) nie starał się zbytnio, bo i tak spadnie w dół stawki przed startem. Jednak wielokrotnie podkreślał, że samochód był świetny i był z niego bardzo zadowolony. Trzymam kciuki choć na sucho o punkty będzie bardzo bardzo trudno. UPDATE: Niestety Stoffel Vandoorne również dostanie karę za wymianę jednostki napędowej (+25 pozycji w dół) przez co wystartuje dopiero z P18. To prawdopodobnie kompletnie uniemożliwi walkę w punkty ekipie McLarena.
Słabsze kwalifikacje kierowców Renault. Zacznijmy od Palmera (P17), który w deszczowych warunkach sobie po prostu nie radzi. Nie udało mu się nawet przebrnąć przez Q1. Hulkenberg (P12) minął się z Q3 aż o 0.5 s. Walka o punkty jest możliwa, ale patrząc na moc silnika może być trudno (podobnie jak McLaren).
Duet Toro Rosso zakończył czasówkę na pozycjach 14. i 15. Obaj kierowcy przekonują, że samochody mają ustawione pod suchy wyścig. Carlos dostanie jeszcze karę cofnięcia, a Danil liczy, że walka o punkty nie będzie poza jego zasięgiem. Jestem ciekawy jak sobie poradzą w wyścigu.
Dla Haasa, który liczył na wysokie pozycje na starcie o czasówce muszą jak najszybciej zapomnieć. Pomogą im kary dla rywali, ale sam występ Kevina i Romaina był słabiutki. Francuz zakończył swój udział w kwalifikacjach już na początku. Na prostej start-meta stracił panowanie nad samochodem już po kilku minutach Q1 (właśnie ten incydent spowodował przerwanie czasówki na grubo ponad 2 godziny). Grosjean był oburzony, że musiał w takich warunkach wyjechać na tor. Rzeczywiście było sporo zastanej wody na prostej startowej, ale inni kierowcy jakoś sobie radzili. Ostatecznie Grosjean został niesklasyfikowany co sprawia, że wystartuje z ostatniej pozycji. Co do Duńczyka to trudno było mu rozgrzać odpowiednio opony przejściowe. To skutecznie utrudniło mu przejechanie szybszego okrążenia. Słaby występ obu kierowców.
Na końcu niezależnie od warunków pogodowych mamy kierowców Saubera. Nieco szybszym wczoraj okazał się być Ericsson. Dzięki karom u innych kierowców wystartują z P12 i P13, ale walka o punkty i tak jest poza ich zasięgiem. Pozostaje pytanie - jak wystartują? Według mnie bardzo szybko spadną na koniec stawki (w suchych warunkach).
Z uwagi na wiele kar nałożonych na kilku kierowców ustawienie na starcie będzie różnić się sporo od wyników czasówki. Oto finałowe ustawienie stawki przed dzisiejszym wyścigiem:
1. Lewis Hamilton
Mercedes
2. Lance Stroll
Williams
3. Esteban Ocon
Force India
4. Valtteri Bottas
Mercedes
5. Kimi Raikkonen
Ferrari
6. Sebastian Vettel
Ferrari
7. Felipe Massa
Williams
8. Sergio Perez
Force India
9. Danil Kwiat
Toro Rosso
10. Kevin Magnussen
Haas
11. Marcus Ericsson
Sauber
12. Pascal Wehrlein
Sauber
13. Max Verstappen
Red Bull ***
14. Nico Hulkenberg
Renault *
15. Carlos Sainz
Toro Rosso *
16. Daniel Ricciardo
Red Bull ****
17. Jolyon Palmer
Renault **
18. Stoffel Vandoorne
McLaren ****
19. Fernando Alonso
McLaren *****
20. Romain Grosjean
Haas ******
* - kara przesunięcia o 10 pól
** - kara przesunięcia o 15 pól
*** - kara przesunięcia o 20 pól
**** - kara przesunięcia o 25 pól
***** - kara przesunięcia o 35 pól
****** - nie uzyskał 107% czasu lidera
Podsumowując, jutrzejsze prognozy mówią o wyścigu na sucho co sprawia, że każdy kierowca może dowolnie wybrać opony na start. Wielu kierowców wystartuje z karami cofnięcia dlatego na przykład Ferrari zajmie trzecią, a nie czwartą linię. Zagadką będzie start Strolla i Ocona, którzy po raz pierwszy w karierze rozpoczną zmagania z takiej wysokiej pozycji. Dla Hamiltona powinien być to spacer po parku. Jedyną możliwością dla Ferrari jest naprawdę niezwykły start Vettela i Raikkonena i szybkie pokonanie kilku kierowców przed nimi. Mówiąc szybkie mam na myśli kilka okrążeń. Jeśli Lewis odjedzie na początku pozostanie walka o dwa pozostałe miejsca na podium. Ciekawa będzie pogoń Red Bulla z dalszych pozycji. Przed nami jedno z najkrótszych (jeśli będzie sucho) ale być może najbardziej intensywnych wyścigów w sezonie. Z niecierpliwością czekam na to wydarzy się już za kilka godzin podczas GP Włoch, na które serdecznie zapraszam!
Absolutnie kosmiczna sesja kwalifikacyjna za nami. Tym razem obeszło się bez zmiennych warunków pogodowych, ale emocji i tak było co nie miara. Pora na krótkie, ale mam nadzieję treściwe podsumowanie, bo jest o czym pisać. Przejdźmy do konkretów.
Na początku dodam, że wyniki o ile oficjalne o tyle nie odzwierciedlają ostatecznego ustawienia na starcie do jutrzejszego wyścigu, bo pięciu (a może nawet sześciu) kierowców dostanie kary cofnięcia na starcie. Dlatego też na na sobotni wieczór ustawienie na starcie wygląda następująco:
Do tego może jeszcze dojść jutro kara dla Jolyona Palmera, którego bolid uległ dziś awarii (prawdopodobnie skrzynia biegów). Przejdźmy jednak do meritum czyli samej czasówki.
Powiedzmy sobie szczerze, Lewis Hamilton był dziś absurdalnie szybki. Klasa sama dla siebie. Zdobywając dziś PP wyrównał wieloletni rekord Michaela Schumachera. Obaj teraz mają po 68 PP karierze o czym mówi poniższa tabela.
Przez całą czasówkę Hamilton był w znakomitej dyspozycji. W Q2 poprawił swój czas o 1 s., a w Q3 o kolejne 0.8 s. Ponadto, w każdym segmencie kwalifikacji zdecydowanie pokonał Bottasa, który zajął trzecią lokatę (0.6 s. w Q1, 0.32 w Q2 i 0.5 s. w Q3). To co pokazał w Q3 to było absolutnie fenomenalne. Już podczas pierwszego przejazdu wykręcił rewelacyjny czas (lepszy od drugiego wtedy Kimiego o około 0.3 s.). Jednak podczas drugiego i zarazem finałowego przejazdu przeszedł chyba sam siebie. Czas 1.42.553 s. od dziś jest rekordem toru i jest lepszy od zeszłorocznego PP o ponad 4 sekundy. Kosmos! Podczas pokwalifikacyjnych wywiadów na gorąco na prostej start-meta Lewisowi gratulacje wyrównania rekordów złożyła mu rodzina Schumacherów poprzez Rossa Browna (jednego z architektów wszystkich tytułów Schumiego). Mówił on: "Michael zawsze powtarzał, że rekordy są po to by je bić". Nic dodać nic ująć. Może tylko to, że cała ta sytuacja wzruszyła Brytyjczyka dość mocno.
Co do Bottasa to tak jak się spodziewałem nie dawał rady Hamiltonowi od początku weekendu. Mało brakło, a dołączyłby do Lewisa w pierwszym rzędzie. Fin nie może być jednak zadowolony ze straty do Brytyjczyka (choć ten był dziś zdecydowanie poza jego zasięgiem). Punkty jednak przyznaje się za wynik wyścigu, więc jeszcze nic straconego. Na pewno w Mercedesie wszystko poza dubletem będzie rozczarowaniem. Na sam koniec jeszcze raz wróćmy do tego niesamowitego okrążenia Hamiltona:
Mały niesmak pozostaje w Ferrari. Oczywiście druga lokata Vettela jest chyba najlepszą z możliwych dziś. Seb wykręcił naprawdę fenomenalne okrążenie. Po części zasługa należy się też Raikkonenowi, który rezygnując w trzecim sektorze ze swojej próby poprawy czasu pomógł Niemcowi dając mu strugę aerodynamiczną. Własnie to pozwoliło po części odzyskać stracony w poprzednich sektorach czas. Seb do Lewisa stracił 0.25 s. czyli całkiem niewiele jak na to co prezentował od pierwszej sesji w piątek. Kimi niestety przez całą sesję zmagał się z wibracjami w tylnej osi. Trudno określić jaki to wpływ miało na jego osiągi, ale na pewno nie pomagało. W Q3 przez to wykonał tylko jeden przejazd do pozwoliło na uzyskanie tylko czwartej lokaty. Poza tym w drugim przejeździe popełnił błąd w T9. Pamiętajmy, że zwykle Ferrari było szybsze w niedzielę, więc dobry rezultat (czytaj zwycięstwo) jest jak najbardziej do ugrania.
Dla Red Bulla chyba już od początku było jasne, że pozycje 5. i 6. będą należeć do nich. Nie było wiadome tylko, który z kierowców będzie wyżej. Po raz kolejny szybszy (i to zdecydowanie) był ulubieniec publiczności. Daniel stracił do niego prawie 0.5 sekundy. Australijczyk już w piątek miał problemy z balansem co stało za jego słabszą formą. Verstappen natomiast jest z siebie zadowolony mówiąc, że pojechał najszybciej jak było to możliwe. Podium w wyścigu możliwe jest tylko w wyjątkowych okolicznościach (wypadki, deszcz).
Słodko-gorzkie kwalifikacje w zespole Renault. Wyśmienitą formę cały weekend prezentował Jolyon Palmer, któremu najwyraźniej przerwa wakacyjna dobrze zrobiła. W czasówce był zdecydowanie szybszy od Hulka co nie zdarza się często (o ile w ogóle). Bez problemów obaj kierowcy awansowali do Q3. Tam niestety po raz kolejny w tym sezonie Palmera zawiódł sprzęt (ściślej skrzynia biegów).
Automatycznie Palmer wystartuje z P10, o ile nie dostanie kary za wymianę skrzyni (wtedy stary z P15). Byłoby naprawdę szkoda zmarnować tak dobrego weekendu w taki sposób. Trochę mi go szkoda, bo tym razem spisywał się doskonale. Nieco zawiódł mnie Hulk choć wystartuje z P7 (byłoby P8 gdyby Palmer mógł pojechać). Swój czas z Q2 poprawił tylko o 0.006 s. Niech się cieszy, że nie przeskoczyli go kierowcy Force India. Czy utrzyma swoją lokatę w wyścigu? Wydaje mi się, że może być ciężko, bo różowe samochody ustawione są pod wyścig i są bardzo szybkie w S1 i S3.
Skoro o Force India mowa, to dziś regularni jak zawsze. Jak papużki nierozłączki, jak Flip i Flap. Zawsze razem. Miejsca 8. i 9. powędrowały do Pereza i Ocona. Meksykanin był trochę rozczarowany, bo w trakcie swojej finałowej próby był dość blisko Kimiego. Kiedy Fin zrezygnował z szybkiego kółka mógł nieco utrudnić przejazd Checo. A Hulk dziś był w zasięgu. Co do Ocona to musi się poprawić w tym elemencie, bo niby cały weekend był szybszy od Pereza to jak przyszło co do czego po raz kolejny został pokonany (tym razem o 0.125 s.). Poza tym świetnie. Dziś kolejna szansa na dobre punkty.
W McLarenie już od początku weekendu jasny był start z końca stawki Stoffela Vandoorne'a (P15). Ten ostatecznie dostał karę 65 miejsc w tył. Jak dla mnie powienien zostać wprowadzony przepis typu - jeśli kara jest wyższa niż ilość kierowców za kierowcą ukaranym to pozostała część kary (pozostałe miejsca do tyłu) zamieniane są na ich odpowiednik w metrach (8m to różnica między dwoma kolejnymi miejscami). W tym wypadku Belg zajmując P15 dostałby karę 5 miejsc do tyłu oraz 60 miejsc x 8m = 480m. Rozumiem, że w tym wypadku samochód medyczny jadący za stawką miałby pewien problem, bo start w okolicach Blanchimont byłby powiedzmy sobie szczerze dość niekomfortowy. Wracając, Stoffel formę prezentował niezłą, ale w Q2 zupełnie odpuścił i starał się pomóc Fernando (podobnie jak Kimi Sebowi w Q3). Za Eau Rouge "pociągnął" za sobą Alonso, dzięki czemu udało się nawet uzyskać prędkość 340 km/h. Niestety, Fernando liczył dziś na Q3 (co było możliwe), ale problem z mocą silnika w drugiej części okrążenia sprawił, że musiał o tym zapomnieć. Z tego co udało mi się dowiedzieć chodziło o oprogramowanie układu napędowego, które się pogubiło. Doszło do błędu w systemie dostarczania energii. System Hondy opiera się na odczycie danych z położenia przepustnicy i uruchamia doładowanie automatycznie. Alonso jadąc pełnym gazem przez Pouhon (pierwszy raz tego weekendu) spowodował, że czujnik nie wychwycił zmiany położenia przepustnicy po wyjściu z tego zakrętu (bo ciągle był w podłodze!). Tym samym układ "myślał", że Alonso jeszcze przez Pouhon nie przejechał więc nie zezwolił na przekazanie dodatkowej mocy potrzebnej w Stavelot na napęd. Przez to nie dostarczył Fernando resztę okrążenia przejechał uboższy o jakieś 160KM... że też takie rzeczy dzieją się na tak wysokim poziomie. Tragedia! Pozostaje P11 i nadzieja na punkty (nikła, bo nikła, ale ALO jest specem od takich zadań).
Tak jak zapowiadałem nieco przyspieszył zespół Haasa i tego efektem są miejsca 12. i 13. odpowiednio Grosjeana i Magnussena. Duńczyk dziś pojechał wolniej o 0.267 s. Lepiej chyba się nie dało. To dobry punkt wyjścia do dzisiejszego wyścigu.
Dużo poniżej oczekiwań zaprezentowała się ekipa z Faenzy. Szczególnie zawiódł szybki przez cały weekend i plasujący się w dziesiątce Carlos Sainz (dziś dopiero P14). Pomimo frustracji uważa, że wycisnął wszystko co było możliwe. Jak dla mnie nie do konća, bo w Q2 pojechał wolniej niż w Q1. W zasadzie każdy kierowca się poprawiał, więc na pewno coś więcej było do ugrania. Danil Kvyat z kolei cały weekend ma problem z silnikiem, który zawiodł go ostatecznie w FP3. Wymiana jednostki to kara 20 miejsc do tyłu więc o większej walce w kwalifikacjach nie mogło być mowy. Podobnie jak Palmera również szkoda mi trochę Rosjanina, choć myślę, że jego czas oscylowałby w granicach czasu Hiszpana.
Kompletny dramat w Williamsie. Żaden z kierowców nie awansował do Q2, na torze, na którym mieli walczyć o dobre punkty. Felipe Massa (P16) dodatkowo dostał karę +5 miejsc do tyłu za wymianę skrzyni biegów. Na jego szczęście nie wpłynie to na jego pozycję startową (kary dla innych). Lance Stroll chyba rzeczywiście udowadnia, że nie lubi zbytnio tego toru, bo strata do Felipe to ponad 1.1 sekundy! O punktach nie ma mowy, ale nigdy nie mów nigdy (patrz wyścig w Baku).
Na szarym końcu nie kto inny niż Sauber. Marcus Ericsson tym razem był szybszy od Pascala Wehrleina o prawie 0.5 s. Obaj kierowcy otrzymają karę za wymianę skrzyni biegów, ale tak naprawdę zyskają dwie pozycje (zasługa Kvyata i Vandoorne'a). Kompletny brak osiągów, na który coraz trudniej mi się ogląda.
Podsumowując, może nie było takich emocji jak na przykład podczas czasówki do GP Monako, ale za to mieliśmy naprawdę genialne okrążenie Lewisa, małe niespodzianki oraz rozczarowującą awarię. Osobiście jestem zachwycony i nie mogę doczekać się wyścigu, który startuje już za nieco ponad 12 godzin. Nawet jeśli nie będzie padać (najbardziej prawdopodobny scenariusz) to emocje na Spa są zawsze. Po cichu liczę na wystrzał Raikkonena, ale wiem, że jeśli tylko będzie możliwość umieszczenia Seba na P1 to w Ferrari zrobią co trzeba bez mrugnięcia okiem. Poza tym czekam na walkę Force India z Renault oraz na fascynującą jazdę Fernando Alonso. Mam nadzieję, że choć jedną osobę zachęcę do obejrzenia tego legendarnego wyścigu w tak pięknej i malowniczej okolicy. START godzina 14:00! Niech magia Spa nas poniesie!
Wyjątkowo późno piszę ten post, ale wszystko przez wiele innych obowiązków, które spoczywały na mnie przez ostatni tydzień. Dla F1, rzecz jasna, czas znalazłem, ale niestety zabrakło mi go do napisania w rzetelny sposób na temat przebiegu sesji treningowych, kwalifikacji czy wyścigu. Dlatego chicałbym to nadrobić. Jednak chciałbym to zrobić w jednym wpisie - podsumować wszystko co działo się w trakcie całego weekendu na Hungaroringu. Oczywiście, nie będzie to podsumowanie każdej sesji osobno (zajełoby to kilkanaście stron :D). Postaram się natomiast po krótce opisać to co działo się w obrębie poszczególnych teamów oraz występy samych kierowców w GP Węgier. Na koniec kilka słów o testach jakie miały miejsce w dniach 1-2 sierpnia na tym samym torze. Powód bardzo prosty - Robert Kubica! Zapraszam więc do dłuższej lektury :)
Zacznijmy od piątku i pierwszych dwóch sesji treningowych, których rezultaty znajdują się poniżej.
Piątkowe sesje treningowe wyraźnie pokazały, że poprawki przywiezione przez zespół Red Bulla zdają się zdawać egzamin i walka o podium, a może o coś więcej będzie możliwa. Natomiast Mercedes zmagał się z problemami z balansem oraz ogólnie ustawieniami samochodu na tym wymagającym torze. Dłuższy rozstaw osi robił swoje. Co do Ferrari to widać, że są szybsi tu od mistrzów świata, ale trudno było stwierdzić na ile to jest prawdziwa przewaga, a na ile zasłona dymna. Tak czy inaczej Toto Wolff powiedział, że celem Mercedesa jest w ten weekend minimalizacja strat. W dalszej części pierwszej dziesiątki mamy zespoły Renault i McLarena. Tak jak przewidywano obie stajnie są wyraźnie szybsze od pozostałych ze środka stawki. W Renault to raczej kwestia poprawek przywożonych na ostatnie wyścigi. Natomiast dla McLarena, którego nadwozie jest całkiem niezłe aerodynamicznie, tor Hunagaroring nie jest zbyt wymagający dla silnika. Dlatego w ostatnim wyścigu zebrano kary za wykorzystanie kolejnych elementów jednostek napędowych w bolidach Alonso i Vandoorne'a. Wspomnieć trzeba o dwóch drobnych wypadkach Palmera (w FP1 urwał przednie skrzydło na wyjściu z T4, a w FP2 stracił panowanie nad bolidem w ostatnim łuku wpadając w bariery). Musiał przez to wrócić do starej wersji podłogi (wcześniej zainstalowaną miał nową, tą samą co Nico testował na Silverstone).
Dalej Toro Rosso i Force India, dla któych piątek pokazał, że o awans do Q3 może być trudniej. Po prostu inni są bardziej konkurencyjni. Oczywiście, wiemy jak radzą sobie w wyścigu kierowcy Force India dlatego też dobre miejsca (P11, P12) w kwalifikacjach nie będą tragedią. Słabszą formę na Hungaroringu prezentują za to kierowcy Haasa oraz Williamsa. Dla tych drugich to raczej niewielkie zaskoczenie. Wiemy, że ich samochód nie został skonstruowany z myślą o wolniejszych, wymagających docisku torach. Samochody najmłodszej stajni w stawce nie przetrwały pełnych sesji treningowych. Raz Giovinazzi wypadł w T11 (zastępował w FP1 Magnussena), a później podobną przygodę zaliczył Grosjean. Jak się w niedzielę okazało, nie był to udany weekend dla amerykańskiego zespołu. Na szarym końcu, pomimo kolejnych poprawek zespół Saubera.
Podsumowując piątek trzeba powiedzieć, że samochody wyraźnie przyspieszyły, bo już podczas FP1 pobity został czas Nico Rosberga z zeszłorocznych kwalifikacji (i to o ponad sekundę). Ponadto, wygląda(ło) na to, że wreszcie zobaczymy walkę trzech najlepszych stajni o zwycięstwo. Niestety sobota i niedziela zweryfikowała wszystko. Na koniec, biedy Felipe Massa po drugiej sesji treningowej trafił do szpitala (źle się poczuł). Podejrzewano, wirusowe zapalenie ucha środkowego, które było przyczyną nieobecności Martina Brundla na Silverstone (a ponoć kilkanaście innych osób w padoku miało problem z tym patogenem na Silverstone).
Sobota przyniosła nam przewidywany choć nie do końca oczekiwany zwrot akcji w postaci kontrataku Ferrari. O tym i o powrocie za kierownicę bolidu F1 Paula di Resty przeczytacie po poniższych wynikach trzeciej sesji treningowej oraz kwalifikacji.
Krótki opis wydarzeń z FP3 zacznijmy od tego co przeszedł Felipe Massa. Mianowicie, po piątkowych problemach, w sobotni poranek Brazylijczyk przeszedł obowiązkowe badania, które umożliwiły mu udział w FP3. Co do samych wyników porannej sesji to poza wystrzałem formy Ferrari nie zmieniło się zbyt wiele. Nadal kierowcy Mercedesa nieco z tyłu, ale najwięcej z czołówki stracił Red Bull. Wydawać się mogło, że wszystko co mogli pokazali już podczas piątkowych sesji. Do tego dodajmy problemy ze skrzynią biegów Daniela Ricciardo, który liczył na ostrą walkę w niedzielę. Otrzymamy wówczas weekend niewykorzystanych szans zespołu z czerwonym bykiem w logo. Na szczęście dla Australiczjyka obeszło się bez kar, ale straconego w tej sesji czasu nikt mu nie wróci. Dalej mamy mocnego w ten weekend McLarena oraz Renault, a zaraz za ich plecami Toro Rosso i Force India - czyli bez niespodzianek. Podobnie jak w FP2 ostatnie miejsce okupwali kierowcy Haasa, Williamsa oraz Saubera. Skoro o Williamsie mowa to wróćmy do wątku Felipe Massy.
Niestety, po zakończeniu FP3 Massa zdecydował o wycofaniu się z dalszej części weekendu. Na jego miejsce wskoczył jeden z ekspertów stacji SkyF1 - Paul di Resta. Szkot ostatni raz zasiadał za kierownicą samochodu F1 w GP Abu Dhabi w 2013 roku (ponad trzy i pół roku temu). Ponadto, całkiem niedawno zaliczył kilkanaście okrążeń hybrydowym samochodem Williamsa z 2014 roku podczas testów, ale to wszystko. W sobotę przyszło mu stanąć do rywalizacji w czasówce, bez jakiekolwiek przygotowania. Jak się spisał dowiecie się poniżej, bo czas na kwalifikacje.
Trzeci w tym sezonie dublet w kwalifikacjach dla Ferrari. Naprawdę świetna forma stajni z Maranello. Seb podczas finałowego przejazdu był szybszy po dwóch sektorach o ponad 0.2 s. od swojego poprzedniego czasu, ale popełnił błąd (nie pierwszy raz w tym sezonie w najważniejszym momencie) w trzecim sektorze. Najbardziej szkoda mi jest Raikkonena, bo w sobotę wyglądał na naprawdę mocnego. Niestety i on zepsuł swoje okrążenie (ściśle przejazd przez szykanę) i nie dał rady przeskoczyć Vettela. Na ich szczęście kierowcy Mercedesa byli dziś wyraźnie wolniejsi. Lewis stracił do Seba ponad 0.4 s. i około 0.2 s. do Bottasa. Niki Lauda po kwalifikacjach powiedział, że tylko problemy w Ferrari są w stanie zapobiec dubletowi Czerwonych. Red Bull, który miał walczyć o najwyższe cele zajął trzeci rząd. Maxowi niewiele zabrakło żeby przedzielić kierowców Mercedesa. Kluczowy, jak zawsze na tym torze, będzie start, bo dojazd do pierwszego zakrętu jest dość duży. Na koniec jeszcze okrążenie Sebastiana Vettela.
Dalej bez zaskoczeń, bo na pewno do takowych nie należy siódma pozycja Hulkenberga. Na więcej nie mógł liczyć. Liczyłem po cichu, że Palmer wskoczy do Q3. Zabrakło mu 0.1 s. do awansu. Niemniej jednak nienajgorszy występ, choć wciaż sporo traci do zdecydowanie lepszego Niemca. Za Hulkiem mamy duet McLarena. Dla mnie kompletnie bez niespodzianki. Samochód mają naprawdę niezły, a źródłem ich problemów od początku była słaba i bardzo awaryjna jednostka napędowa. Jedynym minimalnym zaskoczeniem może być P10 Carlosa Sainza. Jego koledze z zespołu udało się wykręcić 13. lokatę. Rosjanin wystartował jednak z P16 po karze za blokowanie jednego z kierowców podczas kwalifikacji.
Miejsca P12 i P14 zdobyli kierowcy Force India. Po raz kolejny dzieliła ich niewielka różnica (tylko 0.1 s.). Sergio Perez zyskał jedną pozycję po karze dla Danila Kvyata. Nienajgorszy wynik dla hinduskiego zespołu.
Po jednej pozycji w górę udało się zyskać także kierowcom Haasa. Niestety to i tak dla nich słaby wynik. Tak jak przez cały weekend byli szybsi tylko od Saubera no i może od Williamsa. Jako ciekawostkę podam, że Sergio Perez awansował do Q2 tylko dlatego, że swój czas wykręcił szybciej niż Kevin Magnussen (obaj mieli identyczny czas).
W Williamsie trudny weekend. Nie dość, że forma słaba to dodatkowo wypada Felipe Massa z reszty weekendu. Lance Stroll nie popisał się zbytnio. Natomiast di Resta jak dla mnie wykonał kawał niezłej roboty. Z biegu wskoczył za kierownicę samochodu bez własnych ustawień, bez ustawień fotela itp. Z okrążenia na okrążenie się poprawiał. Udało mu się nawet przeskoczyć jednego z kierowców Saubera. Nie sądzę, że mógł liczyć na lepszy rezultat.
Sauber zamyka stawkę jak zawsze i tu nie mam nic miłego do powiedzenia. Chociaż jest jedna rzecz - przesiadka z silników Ferrari na silniki... Ferrari. Tym razem w najnowszej specyfikacji. To jest mały sukces.
Najważniejsze jest jednak przed nami czyli GP Węgier, które odbyło się w niedziele w piekielnie gorących warunkach. Po tytule już wszyscy wiemy, że zwycieżyło Ferrari, ale jak się to stało opowiem niżej.
Sebastian Vettel (P1) & Kimi Raikkonen (P2) - Miał być bezproblemowy dublet Ferrari. Wykreślmy słowo bezproblemowy i będzie ok. Generalnie, Ferrari od soboty było najszybsze z całej stawki. Wszystko więc wskazywało na łatwy wyścig, szczególnie, że to tor, na którym bardzo trudno się wyprzedza. Sebastian już od począku wyścigu narzekał na problemy z układem sterowania (samochód ściągało w lewo). Niestety, nie dało się wprowadzić żadnych zmian z zewnątrz i zespół poinformował Seba, żeby unikał tarek. Dlatego tempo Niemca przez cały wyścig było, powiedzmy sobie szczerze, średnie. Raikkonen jadący lepszym tempem do alei serwisowej zjechał okrążenie później niż Vettel, ale nie pozwoliło to na objęcie prowadzenia. Tu mała przerwa. Moim zdaniem kierownictwo zdecydowało się ściągnąć Fina zaraz po Vettelu, żeby być pewnym, że pozostanie on za Niemcem. Z tego co mówił Fin, jego pierwszy stint mógłbyć dłuższy spokojnie o kilka okrążeń. Oczywiście, starta Raikkonena w klasyfikacji generalnej do Vettela jest ogromna i można zrozumieć decyzję zespołu, ale szkoda mi w tym wszystkim Raikkonena. Pozwolą mu wygrać chyb tylko w sytuacji gdy Seb będzie poza wyścigiem, albo poza punktami. Co do dalszej części wyścigu to stoję po stronie Ferrari. Pomimo lepszego tempa Raikkonena zespół zdecydował, że będzie on stanowił bufor przed goniącymi Mercedesami. W przypadku zamiany miejsc Vettel mógłby być łatwym kąskiem dla Hamiltona, a wtedy trzeba byłoby zapomnieć o dublecie. Nie było to zbyt wygodne dla Fina, ale trzeba przyznać jechał znakomicie. To właśnie dzięki niemu Ferrari zdobyło dubblet. Sebastian po wyścigu przeprosił kolegę za wstrzymywanie przez cały wyścig jednocześnie dziękując mu za pomoc. Super fajnie, ale dla mnie wciąż odczuwam mały niedosyt (jako wielki fan Raikkonena). Dla Kimiego, pod względem statystycznym, to obok obiektu Sakhir najlepszy tor dla Fina (po osiem podiów). Na Węgrzech Kimi jest rekordzistą w ilości zdobytych pudeł. Również dla Ferrari to ważny dzień, bo to pierwszy dublet na Hungaroringu od 13 lat (w 2004 roku zwyciężył Schumacher przed Barrichello). To był ostatni raz kiedy zwycięzca GP Węgier zdobył później tytuł. Dla Seba to druga wygrana na tym torze i czwarta w tym sezonie (tyle samo ma Lewis).
Valtteri Bottas (P3) & Lewis Hamilton (P4) - Miała być minimalizacja strat i tak też się stało. Po słabym starcie Hamilton został wyprzedzony zarówno przez Ricciardo jak i Verstappena. Ten spory problem rozwiązał się sam bardzo szybko, bo już po drugim zakręcie (o tym przy okazji Verstappena). Wyścig więc układał się całkiem nieźle dla kierowców Mercedesa, choć obaj przez dłuższy czas mieli problemy z radiem. Patrząc na słabe tempo Vettela podjęto decyzję o próbie ataku na Ferrari puszczając szybszego Lewisa przed Valtteriego. Sam Lewis powiedział, że gdyby mu się nie udało przeskoczyć Kimiego puści spowrotem Bottasa. Inżynierowie przekazali Finowi te informacje, ale dodali, że musi trzymać się blisko Brytyjczyka. Lewis zbliżył się do Raikkonena, ale nie zdołał go wyprzedzić, ale oddalił się od Bottasa na ponad 7 sekund. Ponadto, dość szybko do Bottasa zbliżał się Verstappen. Wydawało się więc, że kolejność jest ustalona. Ku zaskoczeniu niemalże wszystkich Lewis postanowił zwolnić i dosłownie na ostatnim zakręcie ostatniego okrążenia przepuścić Fina. Jak pokazują wyniki przewaga Bottasa na mecie wynosiła 0.4 s., a Hamiltona nad Verstappenem również 0.4 s. Był to dosyć kontrowersyjny manewr, bo przepuszczanie kolegi zespołu mającego taką stratę to ja nie pamiętam. Oczywiście, teraz Lewis jest bohaterem, który dotrzymuje słowa (wszyscy zapewne zapomnieli co mówił na konferencji po kwalifikacjch przed GP Abu Dhabi w zeszłym roku). Moim zdaniem te trzy punkty, które poświęcił mając przed tym wyścigiem stratę jednego punktu do Seba mogą, ale nie muszą zaważyć na tytule (ponad dwadzieścia kilka procent tytułów mistrzowskich roztrzygnęła różnica 3 punktów lub mniej). Uważam, że Lewis doskonale wiedział co robi. Lepiej mieć spokój w zespole, bo w przyszłości może to on potrzebować będzie wyższej lokaty lub pomocy np. w walce o zwycięstwo w wyścigu. Oczywiście Bottas też walczy o tytuł (choćby matematycznie), ale uważam, że w razie potrzeby wszystkie siły skierowane będą na Hamiltona i jego walkę o czwarty tytuł. Tak własnie rozegrał się wyśćig dla Mercedesa. Lepszego wyniku nie dało się uzyskać. Po decyzji Lewisa, Bottas zdobył piąte podium z rzędu (aktualnie najdłuższa seria w stawce). Hamilton natomiast zdobył tylko jedno podium w ostatnich czterech wyścigach.
Max Verstappen (P5) - Dla Red Bulla to kiepski wyścig i weekend niewykorzystanych szans. Już na starcie obaj kierowcy dobrze wystartowali i wyprzedzili Hamiltona. W pierwszym zakręcie Verstappen został wywieziony nieco szeroko przez Bottasa. To pozwoliło na atak Ricciardo. Australijczyk był na zewnętrznej przy dojeździe do T2. Max przy hamowaniu zablokował koła i uderzył w chłodnicę samochodu Ricciardo eliminując go z dalszej rywalizacji. Holender za ten amatorski manewr dostał karę 10 sekund. Byki straciły w niedzielę sporo punktów. Przez kolizję z Ricciardo po raz ósmy w jedenastu ostatniach wyścigach tylko jeden samochód Red Bulla finiszował w punktach. Bolidy Red Bulla przejechał dotychczas w wyścigach w tym sezonie najkrótszy dystans - tylko 4518 km (o 1975 km mniej od prowadzącego w tej klasyfikacji Mercedesa).
Fernando Alonso (P6) - Doskonały wynik na urodziny (36. urodziny obchodził w sobotę). Naprawdę świetna jazda Hiszpana. Pięknym manewrem przedarł się przed Carlosa Sainza w drugim zakręcie. Jak sam powiedział: "Po wyjeździe na świeżych oponach wiedziałem, że mam 1-2 okrążenia, żeby go dopaść. Musiałem więc spróbować jakihś manewrów ninja." To pierwszy podwójnie punktowany wyścig dla McLarena w tym sezonie. Dla Fernando to drugi wyścig w punktach w tym sezonie i najlepszy rezultat od zeszłorocznego GP USA, kiedy to zdobył 10 punktów za piąte miejsce. Alonso punktował w ostatnich ośmiu GP Węgier, a w dwunastu z szesnastu, w których brał udział. Fernando także wykręcił najszybsze okrążenie wyścigu (23. raz w karierze). Ostatnio dokonał tego w zeszłym roku we Włoszech, a wcześniej dopiero w 2013 roku. Tu zawdzięcza to raczej późnemu zjazdowi do alei serwisowej przez co pod koniec wyścigu jechał na świeżych oponach z niewielkim obciążeniem paliwem.
Carlos Sainz (P7) - Dobry wyścig młodszego z Hiszpanów. Skończył za plecami bardziej utytułowanego kolegi. Po starcie przedarł się na P6 i udałoby się na tym miejscu dojechać gdyby nie brawurowy manewr Alonso. Tak czy inaczej dobra postawa i solidny wyścig Carlosa.
Sergio Perez (P8) & Esteban Ocon (P9) - To dziewiąty podwójnie punktowany wyścig dla Force India. W tym sezonie przejechali tylko o dwa kilometry mniej od Mercedesa. Naprawdę dobry występ tej ekipy zważając na tempo w sesjach treningowych. Jeszcze raz Perez jest przed Oconem, ale to Francuz ukończył o jeden wyścig więcej w punktach (10 do 9 dla Ocona). Esteban Ocon, póki co, od debiutu w zeszłym roku w Manorze zawsze kończy wyścigi. To już 20 wyścigów z rzędu. Ma więcej finiszów w punktach niż jakikolwiek kierowca spoza top 3. Jak dla mnie w tym zespole nieistotne jest miejsce w kwalifikacjach, bo oni zawsze znajdą drogą do punktów. Nie wiem jak to robią, ale szacunek! W całej tej słodkości łyżką dziegciu jest kolejna, tym razem drobna, kolizja kolegów z zespołu. Zaraz po starcie przebijający się do przodu Perez uderzył w samochód Ocona w pierwszym zakręcie. Na szczęście nic wielkiego się nie stało, poza lekko uszkodzoną podłogą w bolidzie Francuza. Po raz kolejny będą musieli sobie porozmawiać, albo rozejdzie się to po kościach - w końcu wakacyjna przerwa w pełni.
Stoffel Vandoorne (P10) - To pierwszy punkt od czasu jego debiutu w Bahrajnie w zeszłym roku kiedy to zastępował Fernando Alonso po wypadku w Australii. Chciałoby się rzec nareszcie. Szkoda, że nie udało się wskoczyć na lepsze miejsce, ale żeby myśleć o wyprzedzaniu różnica w tempie samochdów musi być spora (około 1.5 s. na okrążeniu). Ponadto, Belg popełnił błąd podczas pitstopi zatrzymując się nieco za daleko. Stracił przez to kilka cennych sekund. Tak czy inaczej na wakacje McLaren udaje się z małym zastrzykiem pozytywnych emocji.
Danil Kvyat (P11) - Miejsce tuż za punktami, niestety. Ostatnio nie idzie najlepiej Rosjaninowi, bo oprócz cofnięcia w dół stawki o trzy miejsca po kwalifikacjach dostał też 1 punkt karny. Ma ich już 10, a do przedawnienia pierwszych dojdzie dopiero w październiku. Co do samego występu to po starcie z P16 finisz na P11 na Hungaroringu jest nienajgorszy. Po padoku chodzą plotki o przedłużeniu kontraktu. Według mnie to nie jest dobra decyzja, ale nie ja je podejmuję.
Jolyon Palmer (P12) - W Renault liczyli na podwójne punkty. Treningi jak i kwalifikacje pozwalały optymistycznie patrzeć na ten cel. Niestety, wyścig nie potoczył się tak jak zakładano. Po problemach Ricciardo Palmer został zmuszony do jego ominięcia przez co wypadł z top 10. Potem probówał pomagać Hukenbergowi i został wyprzedzony przez Kvyata i Magnussena. Potem zabrakło wyprzedzania, bo tempo było całkiem niezłe. Tylko tyle i aż tyle. Niestety na wakacje Palmer uda się z zerowym dorobkiem punktowym.
Kevin Magnussen (P13) - Dla zespołu Haasa to był trudny weekend. Na punkty chyba zbytnio nie liczyli, ale walka o każdą pozycję się liczy. Generalnie był to dość spokojny wyścig dla Duńczyka poza jedną sytuacją z końcówki wyścigu. Magnussen bronił się przed atakującym Hulkenbergiem w drugim zakręcie. Niemiec zaatakował po zewnętrznej a Kevin wywiózł go poza tor. Z jednej strony rozumiem narzekania kierowcy Haasa, że kierowca po zewnętrzej powinien martwić się o siebie. Przepisy są jednak jasne i w wypadku kiedy atakujący kierowca znajduje się obok atakowanego ten musi zostawić mu odpowiednią ilość miejsca na torze. W tym przypadku Kevin "zamknął drzwi" Hulkowi. Dostał za to karę 5 sekund przez co zakończył rywalizację na P13. Może przerwa wakacyjna pozwoli mu na nowy start.
Lance Stroll (P14) - Kompletnie nijaki występ Kanadyjczyka. Nie miał tempa do walki o wyższe miejsca. Poza tym nudny wyścig dla Williamsa. Nie ma za bardzo o czym pisać. Myślę, że dwa następne wyścigi będą lepsze - w końcu to Belgia i Włochy.
Pascal Wehrlein (P15) & Marcus Ericsson (P16) - Koniec stawki (Hulka pomijam) jak zawsze dla Saubera. Również i w tym wypadku nie bardzo jest o czym pisać. Stracili dwa okrążenia do liderów. Widać, że nadwozie również nie jest zbyt dobre. No cóż, kierownictwo ma nad czym myśleć w przerwie wakacyjnej.
Nico Hulkenberg (P17) - Miał być solidny występ i dobre punkty, a skończyło się na wycofaniu w końcówce. Początek był agresywny i w wyniku walki z Grosjeanem doszło do kontaktu. Francuz delikatnie uszkodził podłogę i wyjechał poza tor. Nico jechał całkiem niezły wyścig, a w koncówce wdał się w walkę z Magnussenem (o czym pisałem wyżej). Flagi w czarno-białą szachownicę nie ujrzał, bo wyniku usterki musiał wycofać się tuż przed metą. Oj wracaj Robert, wracaj!
Paul di Resta (DNF) - To był pierwszy start Szkota w wyścigu GP od 1345 dni. Nie był to najdłuższy rozbrat z F1. Ten należy do Holendra Jana Lommersa, który miał przerwę 3767 dni od ścigania (od GP Holandii 1982 do GP Japonii 1992). Co do samego wyścigu to nie był on łatwy dla Paula. Okupywał koniec stawki przez większą część wyścigu. Ostatecznie z powodu usterki samochodu zmuszony został do wycofania się z zawodów. Nie wiem czy dało się coś więcej wycisnąć w tych okolicznościach. Co do absencji Felipe Massy to opuścił on wyścig GP pierwszy raz od GP Abu Dhabi w 2009 roku (konsekwencje po wypadku podczas GP Węgier kilka miesięcy wcześniej). Ponadto, to pierwszy wyścig bez Brazylijczyka w stawce od GP San Marino w 1982 roku.
Romain Grosjean (DNF) - Jak wcześniej pisałem kompletnie nieudany weekend Haasa. Po starcie i drobnej kolizji z Hulkiem Grosjean pojechał dalej. Potem rozpoczęła się spirala problemów. Najpierw powoli uchodzące powietrze z opony i wymuszony zjazd do alei serwisowej. Niestety, pitstop nie poszedł tak jak powinien, bo jedno z kół nie zostało odpowiednio dokręcone przez co Francuz musiał zatrzymać samochód i zakończyć wyścig. Punktów raczej by nie było, ale kilometrów i kolejnych danych na pewno szkoda.
Daniel Ricciardo (DNF) - Katastrofalny wyścig dla Daniela. Już po trzecim a w zasadzie drugim zakręcie było po wszystkim. O całym zajściu pisałem przy okazji występu Holendra. Szkoda bo solidne punkty były dziś do zdobycia. Z tego co wiem, zarówno zespół jak i sam Ricciardo zaakceptował przeprosiny Verstappena. Z oczyszczonymi głowami pora wyjechać na wakacje i naładować baterie na drugą część sezonu.
Podsumowując, za nami widowisko do jakiego przyzwyczaiło nas GP Węgier czyli mało wyprzedzania, za to dużo napięcia. Tego należało się spodziewać, bo wprowadzonych w tym sezonie zmianach - większy docisk, szersze bolidy. Jasnym było, że tylko odpowiednia strategia i naprawdę mocne tempo dałoby lepsze miejsce. Uważam, że problemy z jakimi borykał się Sebastian Vettel przez cały wyścig spowodowały, że do końca nie można było być pewnym ostatecznego rezultatu. Tego przecież chcemy - nieprzewidywalności i walki koło w koło. Może tego drugiego nie było zbyt dużo tym razem, ale jednak było na co popatrzeć. Z optymizmem patrzę na drugą część sezonu, a wszystkim kibicom życzę udanych wakacji i zapraszam na drugą część niezwykle emocjonującego sezonu już w ostatni weekend sierpnia na legendarny tor Spa-Franchorchamps w belgijskich Ardenach.
Na koniec chyba najważniejsza rzecz z punktu widzenia polskich kibiców sportów motorowych czyli powrót Roberta Kubicy za kierownicę samochodu F1 (w najnowszej specyfikacji). Zespół Renault postanowił dać szansę (po testach w Walencji oraz na Pau Ricard) Polakowi, w celu sprawdzenia jak poradzi sobie w nowym samochodzie. Regulamin testów jest bardzo prosty. W ciągu sezonu odbywają się dwie 2-dniowe sesje testowe. W ciągu dwóch dni jeździć mogą jedynie tzw. młodzi kierowcy czyli zawodnicy, którzy nie mają na koncie więcej niż dwóch występów w wyścigach GP. W pozostałych dwóch dniach zespoły mogą wystawić dowolnych kierowców. Renault w pierwszej sesji testowe po GP Bahrajnu wystawiło jednego dnia Nico Hulkenberga, co spowodowało, że podczas testów po GP Węgier jeden dzień należeć będzie do młodego kierowcy. Francuzi dając szansę Robertowi odebrali ten dzień (tak ważny w tych okolicznościach) Palmerowi. Jakie zatem wrażenie wywarł Kubica? Według mnie zrobił bardzo dobre wrażenie. Przejechał aż 142 okrążenia (więcej przejechał jedynie młody kierowca w bolidzie Williamsa) wykręcając 4. czas dnia. Testował przy tym wszystkie aspekty jazdy podczas weekendu GP - od prób startów przez przejazdy z większym i mniejszym ładunkiem paliwa aż do prób pitstopów. Z tego co podają inżnierowie i kierownictwo Renault to są bardzo zadowoleni z występu Roberta. Osobiście uważam, że jest to jeden z najlepszych kierowców F1 w historii. Analizując jego czasy z testów trudno o jakiekolwiek precyzyjne porównania, ale na jedno warto zwrócić uwagę. Przeliczając wszystko, Kubica podczas stintu symulującego wyjazd na świeżych oponach po pitstopie pokazał niesamowicie równe i szybkie tempo (szybsze od kierowców etatowych w podobnych warunkach). Jaki będzie kolejny krok? Trudno powiedzieć, ja podobnie jak szanowani dziennikarze zalecam spokojnie podchodzić do ewentualnego powrotu Roberta do F1. Wiemy już, że psychicznie i fizycznie jest zdolny do prowadzenia samochodu F1. Wiemy również, że F1 jest skomplikowanym sportem pełnym polityki. I właśnie to jest teraz największa przeszkoda w powrocie Roberta. Niemniej jednak, nawet jeśli cała przygoda Polaka zakończy się na tym teście możemy być bardzo bardzo dumni z postawy, waleczności i ogromnej determinacji Roberta Kubicy. Obiecał, że jeśli pojawi się w padoku to tylko w kombinezonie kierowcy wyścigowego. Słowa dotrzymał!
Jesteśmy już po kwalifikacjach przed GP Wielkiej Brytanii. Pora więc je krótko podsumować. Tak jak się spodziewałem kwalifikacje odbyły się w mieszanych warunkach. Tak jak przypuszczałem kwalifikacje odbyły się w mieszanych warunkach. Pierwszy segment czasówki upłynął pod dyktando siąpiącego deszczu (choć w końcówce Q1 tor był na tyle suchy, że niektórzy wyjechali na slickach). Druga i trzecia część to już przesychający tor i spora poprawa czasów. Niemniej jednak ciągle były to dość zdradliwe warunki. Przejdźmy zatem do podsumowania i oficjalnych wyników sesji.
Absolutnie fenomenalne kółko Lewisa Hamiltona, który w dominujący sposób przeszedł, a zasadzie przejechał przez kwalifikacje. Samo okrążenie było naprawdę niesamowite. Z resztą zobaczcie sami...
Oczywiście to nie było perfekcyjne kółko (np. delikatny błąd w The Loop), ale naprawdę przyjemnie się na to patrzy. Hamilton od początku sesji wyglądał na mocno skupionego i zdeterminowanego. Bardzo zależało mu na zdobyciu pierwszego pola startowego przed własną publicznością. Tym samym po raz trzeci z rzędu i piąty w karierze zdobył PP w GP Wielkiej Brytanii (zrównał się w tej klasyfikacji z Jimem Clarkiem - po 5 PP). Czy jutro także zrówna się też z legendarnym Clarkiem i Prostem wygrywając po raz piąty? Czas pokaże. Ponadto, to 67. PP Lewisa w karierze co oznacza, że brakuje mu już tylko jednego do wyrównania niesamowitego rekordu Michaela Schumachera. Co do samej sesji, to po niecodziennym Q1 (odbywała się na mokrym torze, a kierowcy przez większość sesji jeździli na intermediatach), gdzie HAM był trzeci w Q2 i Q3 był zupełnie poza zasięgiem rywali. Oczywiste było, że tor z każdą minutą staje się szybszy, ale zdaje się, że tylko Lewis potrafił wykorzystać go tak dobrze. Valtteri Bottas (P4, ale po karze P9) z kolei stracił do Brytyjczyka aż 0.776 s. co jest stratą ogromną. Miał tu walczyć nawet o PP po dobrych treningach, ale najwidoczniej nie miał takiej pewności siebie na przesychającym torze. W decydującym okrążeniu pomimo, że poprawił swój czas z poprzedniego przejazdu to i tak zablokował koła przed Village. Lewis i tak był poza zasięgiem ale Seba mógł łyknąć. Jutro w przypadku suchego wyścigu Fin będzie miał lekką przewagę, bo wystartuje na miękkich oponach czyli w teorii pozostanie dłużej na torze od kierowców przed nim. Ta strategia nie do końca się sprawdziła w przypadku Lewisa w Austrii, ale przecież to zupełnie inny tor i inne warunki. Czekamy więc na wyścig! PS. O braku kary dla Lewisa i całym incydencie z Grosjeanem kilka słów powiem przy okazji omawiania Haasa.
Myślę, że Ferrari od początku nie miało szans na PP. Może nieco podczas FP3 zmydliło oczy, że są bliżej niż w rzeczywistości. Mogą być jednak zadowoleni bo przegrali jedynie z fenomenalnym dziś Lewisem. Jednak strata do PP Kimiego (ponad 0.5 s.) jest chyba największą stratą w tym sezonie. Nie najlepiej to świadczy o formie zespołu z Maranello. Oczywiście warunki nie były typowe, ale jednak. Muszę przyznać, że Raikkonen (P2) mnie zaskoczył, bo wreszcie pojechał tak jak tego oczekiwano. Sam nawet mówił, że samochód podczas kwalifikacji spisywał się najlepiej od początku weekendu. Sebastian Vettel (P3), jak to ma ostatnio w zwyczaju, zepsuł decydujące kółko (choć i tak się poprawił w stosunku do pierwszego przejazdu). Był też zły na zespół, który wypuścił go na tor w nieodpowiednim momencie przez co stracił trochę czasu w pierwszym sektorze. Myślę, że i tak w najlepszym wypadku byłby drugi. Jutro jest szansa nawet na zwycięstwo, ale do tego potrzebna jest praca zespołowa, bo Mercedes wczoraj podczas FP2 wyglądał na bardzo silnego jeśli chodzi o dłuższe przejazdy. Jeśli się uda utrzymać jego tempo albo najlepiej przeskoczyć na starcie to może być bardzo ciekawie.
Stajnia Red Bull Racing po raz kolejny ma nietęgie miny. Z jednej strony świetnie pojechał Verstappen (P5, ale P4 po karze BOT), który i tak nie mógł liczyć na więcej na suchym torze. Z drugiej fatalne problemy techniczne (prawdopodobnie turbosprężarka) w bolidzie Ricciardo (P20, ale P19 po karze ALO) podczas Q1. Oczywiście Daniela czeka jeszcze kara, ale ona nic nie zmieni. W tym wypadku nie zdziwiłbym się gdyby wymieniono więcej elementów, bo i tak startuje w zasadzie z końca stawki. Australijczyk jednak podkreślał, że nawet na sucho są w stanie wywalczyć punkty, a pamiętajmy, że ten tor nie należy do najłatwiejszych w wyprzedzaniu. Cieszę się na jutrzejszy wyścig i wspinaczkę Ricciardo oraz naprawdę liczę na spokojny i bezproblemowy finisz Verstappena, którego ostatnio kłopoty nie opuszczają.
Nico Hulkenberg już nas chyba przyzwyczaił do świetnych występów w czasówkach. Nie może dziwić więc fakt, że jutro wystartuje z P5 (zdobył P6, ale po karze BOT wystartuje oczko wyżej). Ciężko będzie mu utrzymać tę lokatę jutro, ale zawsze lepiej mieć trochę zapasu niż być zmuszonym do ataku. Zobaczymy co uda mu się ugrać. Co do Palmera (P11) to on też jest zadowolony. Oczywiście porównując do ostatnich czasówek jest to poprawa, ale strata w Q2 do Hulka to ponad 0.8 s. Do Q3 zabrakło naprawdę niewiele, bo 0.088 s. Jestem ciekaw czy wreszcie ukończy wyścig w punktach. Jednym plusem jest to, że może wybrać opony na start.
Mam wrażenie, że samochody Force India są jakoś połączone. Niemalże w każdej sesji Ci kierowcy są obok siebie (i to bardzo blisko). To chyba najbardziej wyrównana para kierowców ze wszystkich zespołów. Oczywiście statystyki pokazują, że Perez zdecydowanie przeważa nad Oconem, ale statystyki to nie wszystko. Jeśli chodzi o ich występy to pojechali tak jak się spodziewałem czyli w top 10. Perez (P7, ale P6 po karze BOT) był jednak nieco zawiedziony, że nie udało się przeskoczyć Hulka, bo starcił tylko 0.046 s. Szkoda, ale i tak jest bardzo dobrze. Zaraz za jego plecami wystartuje Esteban Ocon (P8, ale P7 po karze BOT). Do kolegi stracił nieco ponad 0.15 s. czyli wciąż niewiele. Francuz jednak jest zadowolony i liczy na walkę o wysokie pozycje jutro. Czekam tylko na to.
Wreszcie świetne kwalifikacje Stoffela Vandoorne'a (P9, a po karze BOT P8), który po raz pierwszy pokonuje Fernando Alonso w czasówce. Już od początku weekendu wyglądał na nieco innego kierowcę. Jeździł dobrze, a dziś tylko to potwierdził. Od początku kwalifikacji był w gazie, bo ciągle znajdował się w top 10. Zobaczymy jutro jak wyglądać będzie jego tempo podczas wyścigu, ale z odrobiną szczęścia i może pogody punkty są do zdobycia. Fernando Alonso (P13, ale P20 po karze) stracił w Q2 do Stoffela, aż 0.5 sekundy. To naprawdę sporo, ale jak sam Hiszpan w wywiadzie mówił, to cieszy się z braku awansu do Q3. To oczywiście normalne, bo teraz może zdecydować o oponach na start. Jutro Fernando czeka niezła zabawa i kto wie co się stanie po drodze.
Pierwszą dziesiątkę zamyka Romain Grosjean. Tak jak pisałem wcześniej kierowcy Haasa mają tę zdolność mozolnego wspinania się w górę stawki podczas weekendu. Początek nie był łatwy a tu P10 w kwalifikacjach. Do Q2 awansował z piętnastym czasem więc był na granicy. Oczywiście ten segment czasówki rządził się nieco innymi prawami ze względu na ciągle zmieniający się tor w trakcie i po opadach deszczu. Q2 zakoczył z piątym czasem więc apetyt w Q3 był na pewno spory. Dlatego Francuz jest nieco rozczarowany z P10. Podczas pierwszego przejazdu skarżył się (wg mnie nie bez powodu) na blokującego Hamiltona, który robił sobie miejsce (blocking incident). Wszystko działo się w trzecim sektorze na ostatniej szykanie gdzie Lewis zwolnił bardzo i nie zauważył zbliżającego się GRO w lusterkach. Do tego zespół go nie poinformował o zbliżającym się Francuzie. Lewis ruszył w ostatniej chwili i Francuz zakończył swoje okrążenie tuż za Brytyjczykiem, który dopiero rozpoczynał swoje. Romain ocenił, że przez to stracił około 0.3-0.35 s. czyli potencjalne P9, a w konsekwencji P8 (po karze dla BOT). Sędziowie zdecydowali, że nie jazda Lewisa nie wpłynęła na jazdę Grosjena, ale ja jestem innego zdania. Te zakręty na torze są absolutnie kluczowe i nie wiem ile mógł naprawdę stracić Francuz, ale jestem pewny, że nie jechał tak szybko jak jechać mógł. To, że żadnej kary Lewis nie dostał jest dla mnie normalne. W końcu to GP Wielkiej Brytanii, a Hamilton walczy o tytuł. Powiem tak: jeśli dostałby karę, nie powiedziałbym, że to zła decyzja. Na szczęście to nie ja decyduję. Co do Magnussena (P17, P16 po karze ALO) to zdecydowanie widać, że nie siedziała mu jazda podczas kwalifikacji. W Q1 do partnera z zespołu i jednocześnie do awansu do Q2 stracił 0.5 s. Mógł pojechać zdecydowanie lepiej, ale punkty przyznaje się jutro.
Żaden z kierowców Toro Rosso nie awansował do Q3. Dziś lepszym okazał się Danil Kvyart (P12). Aż sekundę do niego podczas Q2 stracił Carlos Sainz (P14, ale wystartuje z P13 po karze ALO). Na usprawiedliwienie Hiszpana powiem tylko, że przez większą część Q2 czekał w garażu w nadziei, że mechanicy zdążą poskładać do kupy samochód (defekt tylnego zawieszenia). Udało się i Hiszpan na nie do końca sprawnym samochodzie przejechał kilka kółek na przesychającym torze. Narzekał na dobijanie podłogi do toru i uciekający tył. Zawsze P14 (w tym wypadku P13) lepsze od P15. Jutro wystartują więc z 6. i 7. linii. Zobaczymy co zdołają ugrać. Nie skreślam ich jeszcze. Chciałbym żeby obaj skończyli w punktach, ale jest tak wielu chętnych, że będzie to trudne.
Tragiczne kwalifikacji Williamsa. Tak się pięknie zapowiadało od wczoraj. Przez wszystkie sesje treningowe Felipe Massa (P15, ale P14 po karze dla ALO) walczył w top 10, a tu takie rozczarowanie. Trochę przeszkodził tłok na torze podczas Q2, ale trudno ocenić jak wiele stracił. Jak dobrze pamiętamy ostatnio trudno jest utrzymać dobrą formę bolidom Williamsa w mokrych warunkach lub na przesychającym torze. To na pewno nie pomogło dziś w uzyskaniu dobrego wyniku. Co do Strolla (P16, ale wystartuje z P15 po karze dla ALO) to dziś po raz pierwszy jeździł na mokrym torze więc można częściowo usprawiedliwić stratę 0.7 s. do Brazylijczyka w Q1. Nie każdy musi być asem w deszczu. Tydzień temu udało się podwójnie zapunktować po jeszcze gorszych występach. Nic więc straconego.
Zmarnowana szansa na dobry wynik w Sauberze. Właśnie takie warunki jak dziś umożliwiały wskoczenie do najlepszej piętnastki. Pascal Wehrlein (P18, ale P17 po karze dla ALO) był szybszy od Marcusa Ericssona (P19, ale P18 po karze dla ALO) tylko o 0.040 s. Do awansu jednak zabrakło pół sekundy. Obaj kierowcy nie zdążyli skorzystać z supermiękkich opon pod koniec sesji i to na pewno, przynajmniej częściowo, zaważyło na braku lepszego wyniku. Jutro, jeśli będzie sucho, będą walczyć sami ze sobą. Jedyna szansa do deszcz. Tylko tyle i aż tyle.
Podsumowując, za nami mało emocjonujące kwalifikacje, bo tak naprawdę poza Q1 gdzie wszystko mogło się zdarzyć ogólnie obyło się bez większych niespodzianek. Lewis dziś był wręcz skazany na sukces. Nie mam problemów z tym, żeby stwierdzić, że ten tor jest stworzony pod niego. Czy jutro wygra? Myślę, że ma na to bardzo duże szansę. Jeśli jednak warunki będą zmienne to wszystko może się zdarzyć choć i w takich przypadkach Lewis radził sobie doskonale. Za jego plecami natomiast odbywać się będzie walka o każdy najmniejszy punkt. Max oczywiście chciałby wskoczyć na podium, ale najważniejsze, żeby wyścig ukończył. Nie zapominajmy o wspinającym się do punktowanej dziesiątki Ricciardo i może Williamsie. Niezależnie od warunków przed nami kolejne ekscytujące grand prix. Zdecydowanie gorąco polecam.
PS. Ja niestety, nie będę w stanie obejrzeć wyścigu na żywo. Postaram się jednak, unikając spoilerów, nadrobić go szybko i oczywiście wrócę z podsumowaniem.
Valtteri Bottas zdobywcą PP przed GP Austrii. Jak do tego doszło? Zapraszam do podsumowania. Generalnie, do Q3 wszystko przebiegało spokojnie i normalnie. Niestety w najważniejszej fazie trzeciej części kwalifikacji doszło do awarii elektryki w samochodzie Romaina Grosjeana przez co został on zmuszony do zatrzymania się na torze. Pojawiła się żółta flaga w drugim sektorze co uniemożliwiło pozostałym kierowcom poprawienie swojego czasu. Tak więc, wyniki Q3 są wynikami obejmującymi jedynie pierwsze przejazdy. Może trochę przypadku, a może jednak nie?
Dla Mercedesa kwalifikacje mogły potoczyć się nieco lepiej. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że to jednak Bottas jest przed Vettelem, a Hamilton wystartuje na supermiękkiej a nie ultramiękkiej mieszance nie jest najgorzej. Fin pojechał doskonałą czasówkę poprawiając się z sesji na sesję. W najważniejszym przejeździe przejechał najszybciej. Oczywiście, gdyby nie żółta flaga mogło być inaczej choć Lewis popełnił błąd w pierwszym zakręcie. To drugie w karierze PP Bottasa. Tym razem chciałby to zamienić na zwycięstwo. Nie brakuje jednak głosów, że po starcie będzie pomagał Hamiltonowi poprzez blokowanie Vettela. Lewis dostanie karę 5 miejsc w tył na starcie za nieregulaminową wymianę skrzyni biegów przez co wystartuje z P8. Według mnie jeśli po starcie nadrobi kilka pozycji to rzeczywiście Bottas może mu pomagać. Jeśli jednak tak się nie stanie to Fin pojedzie wyścig dla siebie i postara się uciec Niemcowi.
Ferrari nie skorzystało ze swojej szansy startu z pierwszego pola. Wystarczyło być przed Botassem (co już nie raz się zdarzało w tym sezonie). Kwalifikacje jednak ułożyły się tak jak widzieliśmy i Seb wystartuje z P2. Zabrakło niewiele bo 0.042 s. Kolejny słaby występ Raikkonena (P4, a po karze dla Lewisa P3), który do Vettela starcił aż 0.5 s. Na tak krótkim torze to bardzo dużo. Może jednak w wyścigu umiejętności Kimiego przydadzą się w walce Vettela o zwycięstwo. W końcu wystartuje z P4 a Hamilton z P8. Może do tego włączy się też pogoda.
Trzecia linia (choć po karze Lewisa zmieni się to nieco) czyli Red Bull. Tym razem Daniel Ricciardo (P5, a po karze dla Lewisa P4) przełamał się i pojechał szybciej od młodego Holendra (P6, a po karze dla Lewisa P5). Różnica między nimi to niespełna 0.1 sekundy. Max na swoim ostatnim kółku nie mógł skorzystać z DRS (przez żółtą flagę) co spowodowało, że chciał nadrobić stracony czas w trzecim sektorze. Za szybko za mocno wcisnął pedał gazu na wyjściu z T7 i stracił panowanie nad samochodem lądując w żwirze. Na szczęście obyło się bez uszkodzeń. Tempo kwalifikacyjne Red Bulla nie jest jeszcze tak dobre jak Mercedesa czy Ferrari (choć Kimiego prawie udało się pokonać). Natomiast w wyścigu chyba trzeba się będzie z nimi liczyć.
Amerykańska stajnia Haas może być umiarkowanie zadowolona, bo o ile Grosjean (P7, a po karze dla Lewisa P6) wyciągnął maksimum to Magnussen (P15) nie miał takiej szansy przez problemy techniczne. Już w Q1 problemy spowodowały, że pomimo zapewnionego awansu do Q2 wyżej niż P15 nie będzie. A szkoda, bo Haas złapał wiatr w żagle w trakcie weekendu po trudniejszym początku w postaci FP1. Trzeba przypomnieć, że Grosjean też miał kłopoty natury technicznej w Q3. Dotyczyły one elektryki w samochodzie i to on był przyczyną wywieszenia żółtej flagi w najważniejszym momencie sesji kwalifikacyjnej. Jeśli unikną problemów w wyścigu podwójne punkty powinny być w zasięgu.
Kolejna bardzo dobra czasówka Force India. Po raz kolejny obaj kierowcy są bardzo blisko siebie (Perez szybszy od Ocona o 0.069 s.). Meksykanin (P8, ale po karze dla Lewisa P7) żałował, że nie udało się przeskoczyć Grosjeana, bo zabrakło naprawdę niewiele (nieco ponad 0.1 s.). Tak czy inaczej zapowiada się kolejny pojedynek wewnątrz hinduskiej stajni. Oby tym razem obeszło się bez kolizji. Może być łatwiej, bo kierowców na starcie przedzieli Lewis Hamilton. Zapowiada się kolejny podwójnie punktowany finisz.
Czołową dziesiątkę zamyka Carlos Sainz, który jakimś cudem znalazł odpowiednie ustawienia samochodu po trudnym początku weekendu. Danil Kvyat (P14) jak zwykle szybki w piątek, ale nie może tego przełożyć na kwalifikacje. Tym razem narzekał, na utratę balansu i kompletnie uciekający tył przez co nie mógł wyciągnąć z samochodu wszystkiego. Może w wyścigu się zrehabilituje.
W Renault wydaje się wszystko po staremu. Nico (P11) jak zwykle przed Jolyonem (P16). Tym razem dzieląca ich różnica była niewielka, bo około 0.2 s. Znów jednak to Brytyjczyk startuje z daleka i zabrakło nawet awansu do Q2. Hulkenbergowi nie udało się wywalczyć awansu do Q3, ale dzięki temu może wybrać opony na start. Czy to pomoże zdobyć punkty w niedzielnym wyścigu? Trudno powiedzieć.
Dwunasta i trzynasta lokata na starcie dla kierowców McLarena to całkiem przyzwoity wynik, choć myślę, że Fernando (P12) liczył po cichu na Q3. Tak czy inaczej mały progres jest i atak na punkty jak najbardziej w zasięgu. Vandoorne troszkę stracił początkowej prędkości z piątku (do ALO stracił niespełna 0.15 s.), ale to nie przekreśla jego szans na dobry wyścig. Trzeba jeszcze z kronikarskiego obowiązku powiedzieć, że Hiszpan powrócił do poprzedniej specyfikacji silnika, bo okazało się, że z nową były problemy z MGU-H. Podjęto taką decyzję w celu uniknięcia kary. Ech.. co oni mają z tymi silnikami.
Kompletna katastrofa Williamsa. Już od początku weekendu widać było brak tempa i problemy na pojedynczym okrążeniu. Do Q2 zabrakło 0.2 s. czyli tylko tyle i aż tyle. Pocieszeniem, marnym, ale zawsze, jest bardzo mała strata Strolla (P18) do Massy (P17). Na szczęście dla Williamsa wyścig i kwalifikacje to dwie zupełnie inne historie.
Na szarym końcu Sauber z pół sekundową stratą do Q2. Tym razem szybszy Ericsson (P19) o prawie 0.2 s. W wyścigu okupywać powinni ostatnie pozycje.
Podsumowując, za nami bardzo spokojna sesja kwalifikacyjna. Emocje zabrała nam żółta flaga wywołana przez Grosjeana w Q3, przez co obyło się bez większych napięć. Ciekawa strategia Hamiltona i start z PP Bottasa może dać nam naprawdę wspaniałe widowisko. Czy Sebastian Vettel skorzysta i wygra w GP Austrii? Zobaczymy.
Jesteście na blogu poświęconym najpiękniejszemu ze sportów motorowych - Formule 1. Przeczytacie tutaj o nowościach w świecie wyścigów jak i o historycznych wydarzeniach.