Piątek na Suzuce upłynął pod znakiem zmiennej pogody. Pierwsza sesja treningowa odbyła się bez większych problemów (pojawiały się tylko pojedyncze krople deszczu). Druga natomiast przez ogromne opady trwała jedynie 45 minut (została opóźniona). Niewielu kierowców jednak zdecydowało się wyjechać na tor. Jako, że wyniki drugiej sesji nie będą zbyt dobre opisania formy poszczególnych zespołów (reszta weekendu ma być sucha) to podsumujmy jedyną miarodajną w pełni sesję.
Czołowe ekipy czyli Ferrari, Mercedes i Red Bull zajęli miejsca od 1. do 6. Najszybszy był Vettel, ale Hamilton tracił do niego około 0.2 s. pokazując, że z Mercedesem nie powinno być tak źle jak przed tygodniem w Malezji. Kolejne 0.2 s. tracił Daniel Ricciardo z Red Bulla. Zarówno obaj Finowie jak i Max Verstappen mieli większe problemy z uzyskaniem dobrych czasów, bo każdy z nich był w tej kwestii dość daleko od swojego partnera. Niemniej jednak to dopiero pierwsza sesja i trudno przewidzieć jak będzie dalej. Druga sesja w zasadzie przepadła, a nawet jeśli nie to jej wyniki nie są wiarygodne. Trzecia sesja treningowa jutro będzie bardzo ważna, bo kierowcy dziś nie mieli zbyt dużo czasu aby ustawić samochody na suchą nawierzchnię.
Dzisiątkę zamknęli czterej kierowcy z różnych teamów pokazując, że w dalszej części weekendu może być ciasno. Co do Ocona w Force India to tu bez niespodzianek choć strata do Vettela to ponad 1.7 s. Wszystkiego nie pokazał Perez (P13), który do Francuza stracił 0.6 s. W Renault sytuacja bez zmian czyli Nico Hulkenberg przed Jolyonem Palmerem (różnica wynosiła 0.8 s.). Póki co mocna wydaje się być ekipa Haasa w przeciwieństwie do ostatniego weekendu w Malezji. Grosjean zajął P9, a Magnussen, który stracił tylko 0.2 s. zakończył sesję na P11. Po raz kolejny miło zaskakuje Stoffel Vandoorne, który zamknął pierwszą dziesiątkę. Fernando (P12) stracił do niego jedynie 0.033 s.
Nieco słabiej niż oczekiwano wyglądał Williams. Tym razem Stroll (P14) był szybszy od Massy (P16) o 0.3 s. Jednak miejsca w tej części drugiej dziesiątki nie są tym o co chcą walczyć kierowcy brytyjskiej ekipy w ten weekend.
Dla mnie jednak największym zaskoczeniem jest bardzo słaba forma Toro Rosso. O ile Sainz był szybszy od Gasly'ego (o 0.3 s.) to sesję zakończył przedwcześnie rozbijając samochód na wyjściu z nawrotu The Hairpin (stracił panowanie nad tyłem wjeżdżając na tarkę). Spowodowało to wywieszenie czerwonej flagi, która przeszkodziła niektórym kierowcom w dłuższych przejazdach. Na szczęście Hiszpanowi nic się nie stało.
Co do Saubera to tu bez niespodzianek - nadal są czerwoną latarnią F1. Tym razem o pół sekundy szybszy okazał się Pascal Wehrlein. Poza tym nic ciekawego.
Co do drugiej sesji to tylko kilku kierowców pokonało okrążenia pomiarowe. Jej wyniki przedstawia tabela poniżej.
Jak widać, szybkie okrążenia pokonał tylko duet Williamsa, Force India oraz Hamilton. Ten ostatni, bez zaskoczenia, okazał się być zdecydowanie najszybszym. Jednak, jak pisałem wcześniej, sesja ta może nie mieć kompletnie przełożenia na dalszą część weekendu ze względu na przewidywany brak opadów w czasówce jak i samym niedzielnym wyścigu.
Podsumowując, czeka nas kolejny ekscytujący pojedynek, w który włączyć mogą się ponownie Czerwone Byki. Co do środka stawki to również i tam odbędzie się walka o każdy najmniejszy punkt, bo trzeba przyznać, że jest bardzo ciasno. Zastanawia mnie słaba forma Toro Rosso. Czy to tylko wypadek przy pracy czy jednak cały weekend będzie do zapomnienia? Zapraszam do dalszej części GP Japonii!
Zapadła już noc nad torem w Singapurze a to oznacza, że za nami druga sesja treningowa. To powoduje, że pora podsumować kolejne wydarzenia z toru Marina Bay Street Circuit, na którym pojawili się już wszyscy etatowi kierowcy. Zapraszam!
Red Bull nadal prezentuje ekstremalnie wysoką formę. Ich tempo na pojedynczym kółku jest naprawdę niesamowite. Absolutny rekord toru został już poprawiony o grubo ponad 2 sekundy. Nadal to Daniel Ricciardo jest szybszy od Verstappena. Tym razem różnica między nimi się nieco powiększyła, ale nadal to dwa Czerwone Byki są na czele. Powoli urastają do roli faworytów jutrzejszej czasówki. Jednak jak nauczyła nas historia poczekajmy z tym to jutra! Tak czy inaczej ich czasy robią wrażenie, a Ricciardo zapewniał nam rozrywkę przez 90 minut :)
Za duetem Red Bulla uplasował się Hamilton z Bottasem. Ich strata do Australijczyka to ponad 0.5 s. czyli niewiele się zmieniło od czasu pierwszej sesji treningowej. Nadal pewne problemy z ustawieniem samochodu ma Bottas, który jest wyraźnie wolniejszy od Anglika. Początkowo Lewis wyjechał na miękkich oponach i był naprawdę bardzo szybki, choć miewał także problemy (przestrzelenie hamowania w T16). Póki co, pokazują, że nie są tak wolni jak miało to wyglądać.
Na piątym miejscu mamy Nico Hulkenberga potwierdzającego, że Renault będzie tu szybkie, choć strata do Verstappena to już 1.6 s.! Łyżką dziegdziu mogą być problemy z samochodem Hulka przez co nie pojeździł on za bardzo w drugiej części treningu. Jolyon Palmer (P14) natomiast uszkodził nieco swój samochód dostawiając nim do bariery przy wyjściu z tunelu (T19). Strata Anglika do Niemca to ponad 1.3 s. Tak jak pisałem wcześniej bez zmian. Może forma Palmera ma związek z oficjalną informacją Renault, że od przyszłego sezonu w barwach francuskiej stajni obok Hulka zobaczymy Carlosa Sainza. No, ale chyba nie liczył na angaż w przyszłym sezonie. Szanujmy się.
Miejsca 6. i 7. dla McLarena - to potwierdzenie faktu, że nadwozie bolidu brytyjskiej ekipy jest na bardzo wysokim poziomie. Alonso jak i wielu innych kierowców lekko muskał bariery, ale bez większych konsekwencji. Vandoorne będąc szybszym z dwójki McLarena stracił do Hulka tylko 0.2 s. Jutro może być bardzo ciasno w kwalifikacjach.
W top 10 mamy już duet Force India w pełnej okazałości. Nadal to Perez (P8) jest szybszy, ale strata Ocona (P10) już nie jest tak wielka jak podczas FP1. Spodziewałem się jednak, że będą jeszcze szybsi (choć cały czas pamiętam o ich formie z Monako, ale kiedy to było).
Niepokojąca jest forma Ferrari. Kimi Raikkonen (P9) wciąż ma chyba problem z ustawieniami samochodu, bo jechał na podobnym poziomie co podczas pierwszej sesji. Sebastian Vettel (P11) natomiast był jedynym kierowcą podczas tej sesji, który najszybsze kółko wykręcił na miękkich oponach. Niemiec pojawił się na torze na ultrasoftach, ale na granicy drugiego i trzeciego sektora natrafił na jednego z kierowców Saubera i zdecydował o przerwaniu okrążenia (a miał rekordowe tempo w pierwszym sektorze). Seb w pierwszej sesji jechał podobnie czyli dość wolno na supermiękkich oponach, natomiast na ultramiękkich przyspieszył zdecydowanie. Dlatego uważam, że Ferrari (przynajmniej to z numerem 5) jest w stanie pojechać tempem w okolicach Red Bulla. Jednak to Byki wyglądają pewniej.
Duet Toro Rosso uplasował się na pozycjach 12. i 13. Aż o 0.4 s. szybszy był Carlos Sainz. To dużo biorąc pod uwagę jego absencję podczas FP1. Jestem bardzo ciekawy czy dadzą radę jutro wbić się do Q3. Byłoby ciekawie mieć mieszankę McLarena, Renault, Force India i Toro Rosso w top 10.
W Williamsie ponad 0.5 s. szybszy był Felipe Massa (P15) od Lance'a Strolla (P16). Jednak nadal tempo kierowców tej ekipy jest słabe - co zdaje się potwierdzać moje przewidywania przed tym weekendem.
Zastanawiająca jest dla mnie nadal słaba forma ekipy Haasa. W FP1 jechali na wolniejszych "gumach", ale podczas drugiej sesji nadal sporo im brakowało do jakiegoś konkurencyjnego tempa. Podobnie jak w przypadku Toro Rosso - powracający za kółko kierowca jest szybszy od tego, który jeździł podczas pierwszej sesji. Różnica też podobna jak w siostrzanej stajni Red Bulla, bo około 0.5 s. na korzyść Magnussena. Kierowcy Haasa narzekali na ogólny balans i na pracę opon, dlatego trudno im będzie awansować na wyższe miejsca. Optymistycznie jednak powiem - jutro też jest dzień!
W Sauberze w zasadzie bez zmian. No, może jedna mała zmiana w postaci lepszego o 0.1 s. czasu Wehrleina od Ericssona. Jazda dla samej jazdy, no ale co mi tam do tego.
Podsumowując, niepokojąco niskie tempo Ferrari i rewelacyjna forma Red Bulla - to dwa stwierdzenia, które przychodzą mi na myśl po tej sesji. Mercedes zdaje się po prostu wykonywać swoją pracę i czeka na potknięcia rywali. Wiedzą, że są szybcy, ale chyba nie najszybsi. W środku stawki na pewno na duże punkty liczy McLaren i Force India. Czy dołączy do nich chimeryczny Hulkenberg? Trudno powiedzieć, bo wyścig w Singapurze rządzi się swoimi prawami. Z tego co pamiętam to chyba 13-krotnie pojawiał się samochód bezpieczeństwa podczas wszystkich edycji. Trzeba dodać, że pojawiał się na torze w każdym wyścigu od kiedy Singapur dołączył do kalendarza F1. Jestem wręcz przekonany, że i tym razem się pojawi i jak zawsze jednym pomoże, a innym zaszkodzi! Tymi słowami zapraszam do dalszej części weekendu, bo za nami dopiero przystawka :)
Czas szybko leci i druga sesja treningowa upłynęła w mgnieniu oka. Prognozy pogody mówiły o deszczu jednak ten się nie pokazał i zespoły mogły normalnie pracować nad własnymi programami. Oczywiście w pierwszej części sesji kierowcy próbowali swoich sił z niskim obciążeniem paliwem. W drugiej natomiast kierowcy szukali najlepszych ustawień jeśli chodzi o tempo wyścigowe. Jak to wszystko się zakończyło? Zapraszam do podsumowania.
Po raz kolejny niesamowite tempo pokazał Mercedes. Choć na zarówno na softach jak i supersoftach już Ferrari było nieco bliżej (strata 0.5 s. na S i niecałe 0.15 s. na SS). Tym razem nieco szybszy był Bottas, ale Hamilton nie przejechał czysto trzeciego sektora. Niemniej jednak Mercedes wciąż na czele. Tempo wyścigowe wygląda podobnie jak w Ferrari. Zanosi się na powtórkę ze Spa.
W Ferrari bez zmian, po raz kolejny Seb szybszy od Kimiego, ale tym razem byli bardzo blisko. Jeszcze brakuje trochę, aby tempem dorównać Mercedesowi, ale jest zdecydowanie ciaśniej niż podczas FP1. Kimi miał problemy w drugiej szykanie (podobnie jak duet Williamsa). Razem z Mercedesem Ferrari prezentuje bardzo wysoką formę jeśli chodzi o tempo wyścigowe. Myślę, że jeśli nic nieprzewidywalnego się nie przytrafi to miejsca 1-4 będą poza zasięgiem rywali w niedzielę.
Za pleami wielkiej dwójki oczywiście Red Bull. Verstappen szybszy od Ricciardo o około 0.3 s., ale ich strata do lidera to sekunda. Dużo, ale najbardziej istotne będzie ich tempo w porównaniu do reszty stawki. Oficjalnie już wiemy, że obaj kierowcy dostaną kary na starcie. Nie mogę doczekać się ich niedzielnej pogoni!
W dalszej części stawki bardzo ciasno. Zaskoczeniem jest bardzo dobra forma McLarena. Stoffel Vandoorne, z pomocą Fernando (struga aerodynamiczna) uzyskał siódmy czas. Fernando Alonso narzekający po raz kolejny na brak mocy w swoim samochodzie zajął 8. miejsce z bardzo małą stratą do Belga. Wszystko fajnie, ale Hiszpan wystartuje z końca stawki.
Force India tylko połowicznie w top 10, bo Perez zajął P13. Do dziewiątego Ocona stracił tylko 0.5 s. Widać, że u Francuza z szybkością nie ma problemu. Co do występu Meksykanina to nie mógł on złożyć bardzo dobrego kółka. Nie przekreśla to jednak szans na dobry wynik w czasówce jutro.
Williams potwierdza w tej sesji, że odzyskał dobre tempo. Felipe Massa (P10) był bardzo blisko dziewiątego Ocona. Co do Strolla (P15) to poza przygodą w Variante della Roggia obrócił też swój samochod w Variante Ascari. Do Brazylijczyka stracił 0.4 s., ale nie jest to najgorszy wynik patrząc na formę z zeszłego tygodnia.
Zaraz za top 10 uplasował się Carlos Sainz (P11). Niestety dla Hiszpana sesja nie zakończyła się pozytywnie, bo musiał zatrzymać samochód w wyniku awarii silnika. Dla Kvyata również sesja nie przebiegła najlepiej, bo Rosjanin ukończył ja dopiero z osiemnastym czasem. Oczywiście podobnie było w zeszłym tygodniu w Spa, a w czasówce kierowcy Toro Rosso byli daleko od wejścia do Q3. Na dodatek pewne problemy z silnikiem zgłosił Carlos. Miejmy nadzieję, że to nic poważnego (choć karę i tak dostanie - co już zostało oficjalnie potwierdzone).
Dużo lepiej w FP2 zaprezentowali się kierowcy Renault. O ile w FP1 byli szybsi tylko od Saubera tak w drugiej sesji treningowej zajęli pozycje P12 i P13. Po raz drugi Hulk był szybszy od Palmera, ale tym razem różnica oscylowała w graniach poniżej 0.1 s. Jest zdecydowanie lepiej. Czy jutro pokażą tempo wystarczające na awans do Q3? Trudno powiedzieć, bo jest jeszcze Perez i Stroll. Ostatniego słowa nie powiedzieli również kierowcy Haasa. Start z top 10 jest możliwy nawet pomimo braku awansu, bo karę dostaną kierowcy Red Bulla.
W przeciwieństwie do Renault słabiej zaprezentowali się kierowcy Haasa, którzy byli szybsi jedynie od Kvyata i duetu Saubera. Tym razem ponownie Romain Grosjean był szybszy od Magnussena (ale tylko o 0.1 s.). Natomiast strata do dziesiątego Massy wynosiła ponad 0.5 s. Zobaczymy jak poradzą sobie jutro, ale patrząc na wyniki pierwszej sesji wciąż nie ustawili samochodów optymalnie. Ponadto, końcem sesji w bolidzie Duńczyka w okolicach Ascari pękła opona, a tylne zawieszenie uległo zniszczeniu. Weekend tym samym staje się trudniejszy.
Bez zmian na dole tabeli - nadal dwa ostatnie miejsca okupuje zespół z Hinwil. Tym razem to Szwed był szybszy od Niemca zmagającego się z nadsterownością o około 0.3 s. Dzięki karom rywali do wyścigu przystąpią z nieco wyższych pozycji, ale jasne jest, że spadną na koniec stawki w mgnieniu oka. Niestety, pomimo chęci nie potrafię powiedzieć czegoś pozytywnego o ich występie tu we Włoszech.
Podsumowując, miało być mokro, a było sucho. To oczywiście pozwoliło zespołom w spokoju pracować nad ustawieniami, a nam - kibicom zabrało trochę emocji. Tak czy inaczej przed nami najbardziej emocjonująca część weekendu. Wierzę, że w walkę o PP albo przynajmniej o pierwszą linię włączą się kierowcy Ferrari. Liczę też na niespodzianki w postaci świetnych występów kierowców środka stawki. Zapraszam na jutrzejszy dzień z F1 oraz innymi seriami, bo zarówno samochody F2 i GP3 pojawią się na torze.
Druga sesja treningowa już za nami. Tym razem powinno być łatwiej porównać tempo poszczególnych kierowców, bo prawie wszyscy swoje kółka wykręcili na najszybszej, ultramiękkiej, mieszance. Co konkretnie się działo? Zapraszam do podsumowania.
Tym razem to Mercedes Lewisa Hamiltona z przodu. Jestem nieco zaskoczony, że Lewis nie przyspieszył aż tak mocno zmieniając miękkie opony na ultramiękkie. Jednak to wystarczyło, aby znaleźć się na P1. Bottas natomiast do Lewisa stracił ponad 0.4 s., ale uplasował się na trzeciej pozycji. Można powiedzieć jedno. Na miękkich oponach Mercedes wygląda na zdecydowanie najszybszy, a ciaśniej robi się w momencie założenia bardziej miękkiego ogumienia.
Kimi Raikkonen (P2) nadal bardzo szybko. Starta do Hamiltona to tylko 0.25 s. więc nie jest najgorzej. Fin troche narzekał na przednią lewą oponę podczas wyjazdu z dużym obciążeniem paliwem na miękkich oponach. Widać, że stajni z Maranello nie do końca pasuje ta mieszanka. Co do Vettela (P5) to mógł pojechać szybciej, bo po pierwszym i drugim sektorze był szybszy nieco od Lewisa. W trzecim sektorze albo popełnił błąd, albo trafił na tłok, bo zrezygnował z okrążenia. Można powiedzieć, że Ferrari postara się utrudnić jutro zdobycie pierwszego rzędu przez Mercedesa.
Max Verstappen (P4) także podczas tej sesji był szybszy od Daniela Ricciardo (P6). Australijczyk początkowo narzekał na niestabilność swojego samochodu, ale wyglądało na to, że inżynierowie szybko się z tym uporali. Podczas swojego najszybszego okrążenia Daniel był szybszy od Holendra w szybszych sektorach (S1 i S3), ale w S2 stracił do niego aż 1.5 s. Zakładam, że to nie ze swojej winy. Podsumowując, Red Bull będzie tu trzecią siłą (czyli bez zmian).
Kierowcy Renault przyspieszyli, bo obydwa samochody znalazły się w pierwszej dziesiątce. Nico (P7) był szybszy od Jolyona (P10) o około 0.3 s. Wygląda na to, że poprawki silnika wydają się działać dobrze. Tak naprawdę potwierdzi to dopiero jutrzejsza sesja kwalifikacyjna. Póki co obaj kierowcy spisują się całkiem nieźle.
Ponownie Ocon w top 10 (P8). Perez dopiero dwunasty ze stratą do kolegi z zespołu w granicach 0.5 s. Trzeba jednak przyznać, że Meksykanin powoli przyspiesza. Francuz jednak wydaje się być tego weekendu szybszy. Jutro przy dobrych wiatrach powinno się udać wskoczyć do Q3.
W Toro Rosso, podobnie jak w Force India, Sainz (P9) szybszy od Kvyata (P15). Tu różnica już spora po 0.9 s. Po części usprawiedliwiając Rosjanina wspomnę, że nadal miał on problemy z silnikiem (narzekał na brak mocy). Mam nadzieję, że jutro już wszystko będzie w porządku i obaj z Carlosem powalczą z McLarenem o Q3.
W McLarenie chyba nie jest tak źle jak myślałem. Fernando Alonso (P11) wreszcie szybciej (o ponad 0.5 s.) od Stoffela Vandoorne'a. O ile Belgowi będzie bardzo trudno walczyć o punkty w niedzielę (start z końca stawki) to Alonso może powalczyć. Pamiętajmy jednak, że silnik nie jest delikatnie mówiąc najmocniejszy więc to może się skończyć na moich pobożnych życzeniach.
Ta sesja dla zespołu Haas rozpoczęła się nienajlepiej, bo zarówno u Magnussena (P16) i Grosjeana (P13) wystapiły problemy ze skrzydłem DRS. Na szczęście dość szybko się z tym uporano i kierowcy mogli wrócić na tor. Ponadto, Franuz donosił, że czuje się jakby jeździł po lodzie. Wciąż nie ustawili samochodu w odpowiedni sposób. Co do Duńczyka to stracił on 0.3 s. do Romaina. Trudno mi powiedzieć czy będą w stanie powalczyć jutro o jakieś dobre miejsca w czasówce.
Stajnie Williamsa reprezentował tylko Lance Stroll w tej sesji, ponieważ uszkodzenia bolidu Felipe Massy były zbyt poważne (czyt. mechanicy nie zdążyli złożyć samochodu do kupy). Przykro mi było patrzeć na tak słabą dyspozycję brytyjskiej ekipy. Spodziewałem się dużo więcej z ich strony. O Kanadyjczyku trudno coś powiedzieć czy porównać go do innych ekip. Można jedynie powiedzieć, że do dziesiątego Palmera zabrakło aż 1.2 s. Przepaść jak dla mnie.
Kompletnie nie radzą sobie również bolidy Saubera. Można nawet powiedzieć, że jeżdżą w swojej lidze. Szkoda tylko, że nie jest to liga pierwsza. Nadal jednak Ericsson szybszy - tym razem o 0.5 s.
Co do pracy nad tempem wyścigowym niewiele można powiedzieć, bo mniej więcej pół godziny przed końcem sesji nad torem przeszła ulewa, więc wszyscy kierowcy zjechali do garażu. Oczywiście nie zabrakło śmiałków, w postaci Ricciardo i Alonso, na torze. Niestety widoczność i przyczepność była tak słaba, że nie warto było ryzykować uszkodzeniem samochodu. Dlatego w zasadzie rezultaty sesji były znane dziś wcześniej niż zwykle.
Podsumowując, opady deszczu, które na Spa pojawiają się w zasadzie zawsze podczas trwania weekendu dadzą nam dodatkowe emocje. Zespoły nie znają do końca swojego tempa wyścigowego i będą pracować nad nim jutro podczas FP3. Może się też okazać, że wyścig odbędzie się w mokrych warunkach i wszelkie te wątpliwości przestaną mieć znaczenie. Co do moich typów na ten moment to wg mnie w suchych warunkach Mercedes powinien sięgnąć po PP. Czy zajmą cały pierwszy rząd? Póki co nie jestem przekonany. To tyle jeśli chodzi o tę sesję i cały piątek. Zapraszam na kolejne relacje i podsumowania w dalszej części weekendu.
Wyjątkowo późno piszę ten post, ale wszystko przez wiele innych obowiązków, które spoczywały na mnie przez ostatni tydzień. Dla F1, rzecz jasna, czas znalazłem, ale niestety zabrakło mi go do napisania w rzetelny sposób na temat przebiegu sesji treningowych, kwalifikacji czy wyścigu. Dlatego chicałbym to nadrobić. Jednak chciałbym to zrobić w jednym wpisie - podsumować wszystko co działo się w trakcie całego weekendu na Hungaroringu. Oczywiście, nie będzie to podsumowanie każdej sesji osobno (zajełoby to kilkanaście stron :D). Postaram się natomiast po krótce opisać to co działo się w obrębie poszczególnych teamów oraz występy samych kierowców w GP Węgier. Na koniec kilka słów o testach jakie miały miejsce w dniach 1-2 sierpnia na tym samym torze. Powód bardzo prosty - Robert Kubica! Zapraszam więc do dłuższej lektury :)
Zacznijmy od piątku i pierwszych dwóch sesji treningowych, których rezultaty znajdują się poniżej.
Piątkowe sesje treningowe wyraźnie pokazały, że poprawki przywiezione przez zespół Red Bulla zdają się zdawać egzamin i walka o podium, a może o coś więcej będzie możliwa. Natomiast Mercedes zmagał się z problemami z balansem oraz ogólnie ustawieniami samochodu na tym wymagającym torze. Dłuższy rozstaw osi robił swoje. Co do Ferrari to widać, że są szybsi tu od mistrzów świata, ale trudno było stwierdzić na ile to jest prawdziwa przewaga, a na ile zasłona dymna. Tak czy inaczej Toto Wolff powiedział, że celem Mercedesa jest w ten weekend minimalizacja strat. W dalszej części pierwszej dziesiątki mamy zespoły Renault i McLarena. Tak jak przewidywano obie stajnie są wyraźnie szybsze od pozostałych ze środka stawki. W Renault to raczej kwestia poprawek przywożonych na ostatnie wyścigi. Natomiast dla McLarena, którego nadwozie jest całkiem niezłe aerodynamicznie, tor Hunagaroring nie jest zbyt wymagający dla silnika. Dlatego w ostatnim wyścigu zebrano kary za wykorzystanie kolejnych elementów jednostek napędowych w bolidach Alonso i Vandoorne'a. Wspomnieć trzeba o dwóch drobnych wypadkach Palmera (w FP1 urwał przednie skrzydło na wyjściu z T4, a w FP2 stracił panowanie nad bolidem w ostatnim łuku wpadając w bariery). Musiał przez to wrócić do starej wersji podłogi (wcześniej zainstalowaną miał nową, tą samą co Nico testował na Silverstone).
Dalej Toro Rosso i Force India, dla któych piątek pokazał, że o awans do Q3 może być trudniej. Po prostu inni są bardziej konkurencyjni. Oczywiście, wiemy jak radzą sobie w wyścigu kierowcy Force India dlatego też dobre miejsca (P11, P12) w kwalifikacjach nie będą tragedią. Słabszą formę na Hungaroringu prezentują za to kierowcy Haasa oraz Williamsa. Dla tych drugich to raczej niewielkie zaskoczenie. Wiemy, że ich samochód nie został skonstruowany z myślą o wolniejszych, wymagających docisku torach. Samochody najmłodszej stajni w stawce nie przetrwały pełnych sesji treningowych. Raz Giovinazzi wypadł w T11 (zastępował w FP1 Magnussena), a później podobną przygodę zaliczył Grosjean. Jak się w niedzielę okazało, nie był to udany weekend dla amerykańskiego zespołu. Na szarym końcu, pomimo kolejnych poprawek zespół Saubera.
Podsumowując piątek trzeba powiedzieć, że samochody wyraźnie przyspieszyły, bo już podczas FP1 pobity został czas Nico Rosberga z zeszłorocznych kwalifikacji (i to o ponad sekundę). Ponadto, wygląda(ło) na to, że wreszcie zobaczymy walkę trzech najlepszych stajni o zwycięstwo. Niestety sobota i niedziela zweryfikowała wszystko. Na koniec, biedy Felipe Massa po drugiej sesji treningowej trafił do szpitala (źle się poczuł). Podejrzewano, wirusowe zapalenie ucha środkowego, które było przyczyną nieobecności Martina Brundla na Silverstone (a ponoć kilkanaście innych osób w padoku miało problem z tym patogenem na Silverstone).
Sobota przyniosła nam przewidywany choć nie do końca oczekiwany zwrot akcji w postaci kontrataku Ferrari. O tym i o powrocie za kierownicę bolidu F1 Paula di Resty przeczytacie po poniższych wynikach trzeciej sesji treningowej oraz kwalifikacji.
Krótki opis wydarzeń z FP3 zacznijmy od tego co przeszedł Felipe Massa. Mianowicie, po piątkowych problemach, w sobotni poranek Brazylijczyk przeszedł obowiązkowe badania, które umożliwiły mu udział w FP3. Co do samych wyników porannej sesji to poza wystrzałem formy Ferrari nie zmieniło się zbyt wiele. Nadal kierowcy Mercedesa nieco z tyłu, ale najwięcej z czołówki stracił Red Bull. Wydawać się mogło, że wszystko co mogli pokazali już podczas piątkowych sesji. Do tego dodajmy problemy ze skrzynią biegów Daniela Ricciardo, który liczył na ostrą walkę w niedzielę. Otrzymamy wówczas weekend niewykorzystanych szans zespołu z czerwonym bykiem w logo. Na szczęście dla Australiczjyka obeszło się bez kar, ale straconego w tej sesji czasu nikt mu nie wróci. Dalej mamy mocnego w ten weekend McLarena oraz Renault, a zaraz za ich plecami Toro Rosso i Force India - czyli bez niespodzianek. Podobnie jak w FP2 ostatnie miejsce okupwali kierowcy Haasa, Williamsa oraz Saubera. Skoro o Williamsie mowa to wróćmy do wątku Felipe Massy.
Niestety, po zakończeniu FP3 Massa zdecydował o wycofaniu się z dalszej części weekendu. Na jego miejsce wskoczył jeden z ekspertów stacji SkyF1 - Paul di Resta. Szkot ostatni raz zasiadał za kierownicą samochodu F1 w GP Abu Dhabi w 2013 roku (ponad trzy i pół roku temu). Ponadto, całkiem niedawno zaliczył kilkanaście okrążeń hybrydowym samochodem Williamsa z 2014 roku podczas testów, ale to wszystko. W sobotę przyszło mu stanąć do rywalizacji w czasówce, bez jakiekolwiek przygotowania. Jak się spisał dowiecie się poniżej, bo czas na kwalifikacje.
Trzeci w tym sezonie dublet w kwalifikacjach dla Ferrari. Naprawdę świetna forma stajni z Maranello. Seb podczas finałowego przejazdu był szybszy po dwóch sektorach o ponad 0.2 s. od swojego poprzedniego czasu, ale popełnił błąd (nie pierwszy raz w tym sezonie w najważniejszym momencie) w trzecim sektorze. Najbardziej szkoda mi jest Raikkonena, bo w sobotę wyglądał na naprawdę mocnego. Niestety i on zepsuł swoje okrążenie (ściśle przejazd przez szykanę) i nie dał rady przeskoczyć Vettela. Na ich szczęście kierowcy Mercedesa byli dziś wyraźnie wolniejsi. Lewis stracił do Seba ponad 0.4 s. i około 0.2 s. do Bottasa. Niki Lauda po kwalifikacjach powiedział, że tylko problemy w Ferrari są w stanie zapobiec dubletowi Czerwonych. Red Bull, który miał walczyć o najwyższe cele zajął trzeci rząd. Maxowi niewiele zabrakło żeby przedzielić kierowców Mercedesa. Kluczowy, jak zawsze na tym torze, będzie start, bo dojazd do pierwszego zakrętu jest dość duży. Na koniec jeszcze okrążenie Sebastiana Vettela.
Dalej bez zaskoczeń, bo na pewno do takowych nie należy siódma pozycja Hulkenberga. Na więcej nie mógł liczyć. Liczyłem po cichu, że Palmer wskoczy do Q3. Zabrakło mu 0.1 s. do awansu. Niemniej jednak nienajgorszy występ, choć wciaż sporo traci do zdecydowanie lepszego Niemca. Za Hulkiem mamy duet McLarena. Dla mnie kompletnie bez niespodzianki. Samochód mają naprawdę niezły, a źródłem ich problemów od początku była słaba i bardzo awaryjna jednostka napędowa. Jedynym minimalnym zaskoczeniem może być P10 Carlosa Sainza. Jego koledze z zespołu udało się wykręcić 13. lokatę. Rosjanin wystartował jednak z P16 po karze za blokowanie jednego z kierowców podczas kwalifikacji.
Miejsca P12 i P14 zdobyli kierowcy Force India. Po raz kolejny dzieliła ich niewielka różnica (tylko 0.1 s.). Sergio Perez zyskał jedną pozycję po karze dla Danila Kvyata. Nienajgorszy wynik dla hinduskiego zespołu.
Po jednej pozycji w górę udało się zyskać także kierowcom Haasa. Niestety to i tak dla nich słaby wynik. Tak jak przez cały weekend byli szybsi tylko od Saubera no i może od Williamsa. Jako ciekawostkę podam, że Sergio Perez awansował do Q2 tylko dlatego, że swój czas wykręcił szybciej niż Kevin Magnussen (obaj mieli identyczny czas).
W Williamsie trudny weekend. Nie dość, że forma słaba to dodatkowo wypada Felipe Massa z reszty weekendu. Lance Stroll nie popisał się zbytnio. Natomiast di Resta jak dla mnie wykonał kawał niezłej roboty. Z biegu wskoczył za kierownicę samochodu bez własnych ustawień, bez ustawień fotela itp. Z okrążenia na okrążenie się poprawiał. Udało mu się nawet przeskoczyć jednego z kierowców Saubera. Nie sądzę, że mógł liczyć na lepszy rezultat.
Sauber zamyka stawkę jak zawsze i tu nie mam nic miłego do powiedzenia. Chociaż jest jedna rzecz - przesiadka z silników Ferrari na silniki... Ferrari. Tym razem w najnowszej specyfikacji. To jest mały sukces.
Najważniejsze jest jednak przed nami czyli GP Węgier, które odbyło się w niedziele w piekielnie gorących warunkach. Po tytule już wszyscy wiemy, że zwycieżyło Ferrari, ale jak się to stało opowiem niżej.
Sebastian Vettel (P1) & Kimi Raikkonen (P2) - Miał być bezproblemowy dublet Ferrari. Wykreślmy słowo bezproblemowy i będzie ok. Generalnie, Ferrari od soboty było najszybsze z całej stawki. Wszystko więc wskazywało na łatwy wyścig, szczególnie, że to tor, na którym bardzo trudno się wyprzedza. Sebastian już od począku wyścigu narzekał na problemy z układem sterowania (samochód ściągało w lewo). Niestety, nie dało się wprowadzić żadnych zmian z zewnątrz i zespół poinformował Seba, żeby unikał tarek. Dlatego tempo Niemca przez cały wyścig było, powiedzmy sobie szczerze, średnie. Raikkonen jadący lepszym tempem do alei serwisowej zjechał okrążenie później niż Vettel, ale nie pozwoliło to na objęcie prowadzenia. Tu mała przerwa. Moim zdaniem kierownictwo zdecydowało się ściągnąć Fina zaraz po Vettelu, żeby być pewnym, że pozostanie on za Niemcem. Z tego co mówił Fin, jego pierwszy stint mógłbyć dłuższy spokojnie o kilka okrążeń. Oczywiście, starta Raikkonena w klasyfikacji generalnej do Vettela jest ogromna i można zrozumieć decyzję zespołu, ale szkoda mi w tym wszystkim Raikkonena. Pozwolą mu wygrać chyb tylko w sytuacji gdy Seb będzie poza wyścigiem, albo poza punktami. Co do dalszej części wyścigu to stoję po stronie Ferrari. Pomimo lepszego tempa Raikkonena zespół zdecydował, że będzie on stanowił bufor przed goniącymi Mercedesami. W przypadku zamiany miejsc Vettel mógłby być łatwym kąskiem dla Hamiltona, a wtedy trzeba byłoby zapomnieć o dublecie. Nie było to zbyt wygodne dla Fina, ale trzeba przyznać jechał znakomicie. To właśnie dzięki niemu Ferrari zdobyło dubblet. Sebastian po wyścigu przeprosił kolegę za wstrzymywanie przez cały wyścig jednocześnie dziękując mu za pomoc. Super fajnie, ale dla mnie wciąż odczuwam mały niedosyt (jako wielki fan Raikkonena). Dla Kimiego, pod względem statystycznym, to obok obiektu Sakhir najlepszy tor dla Fina (po osiem podiów). Na Węgrzech Kimi jest rekordzistą w ilości zdobytych pudeł. Również dla Ferrari to ważny dzień, bo to pierwszy dublet na Hungaroringu od 13 lat (w 2004 roku zwyciężył Schumacher przed Barrichello). To był ostatni raz kiedy zwycięzca GP Węgier zdobył później tytuł. Dla Seba to druga wygrana na tym torze i czwarta w tym sezonie (tyle samo ma Lewis).
Valtteri Bottas (P3) & Lewis Hamilton (P4) - Miała być minimalizacja strat i tak też się stało. Po słabym starcie Hamilton został wyprzedzony zarówno przez Ricciardo jak i Verstappena. Ten spory problem rozwiązał się sam bardzo szybko, bo już po drugim zakręcie (o tym przy okazji Verstappena). Wyścig więc układał się całkiem nieźle dla kierowców Mercedesa, choć obaj przez dłuższy czas mieli problemy z radiem. Patrząc na słabe tempo Vettela podjęto decyzję o próbie ataku na Ferrari puszczając szybszego Lewisa przed Valtteriego. Sam Lewis powiedział, że gdyby mu się nie udało przeskoczyć Kimiego puści spowrotem Bottasa. Inżynierowie przekazali Finowi te informacje, ale dodali, że musi trzymać się blisko Brytyjczyka. Lewis zbliżył się do Raikkonena, ale nie zdołał go wyprzedzić, ale oddalił się od Bottasa na ponad 7 sekund. Ponadto, dość szybko do Bottasa zbliżał się Verstappen. Wydawało się więc, że kolejność jest ustalona. Ku zaskoczeniu niemalże wszystkich Lewis postanowił zwolnić i dosłownie na ostatnim zakręcie ostatniego okrążenia przepuścić Fina. Jak pokazują wyniki przewaga Bottasa na mecie wynosiła 0.4 s., a Hamiltona nad Verstappenem również 0.4 s. Był to dosyć kontrowersyjny manewr, bo przepuszczanie kolegi zespołu mającego taką stratę to ja nie pamiętam. Oczywiście, teraz Lewis jest bohaterem, który dotrzymuje słowa (wszyscy zapewne zapomnieli co mówił na konferencji po kwalifikacjch przed GP Abu Dhabi w zeszłym roku). Moim zdaniem te trzy punkty, które poświęcił mając przed tym wyścigiem stratę jednego punktu do Seba mogą, ale nie muszą zaważyć na tytule (ponad dwadzieścia kilka procent tytułów mistrzowskich roztrzygnęła różnica 3 punktów lub mniej). Uważam, że Lewis doskonale wiedział co robi. Lepiej mieć spokój w zespole, bo w przyszłości może to on potrzebować będzie wyższej lokaty lub pomocy np. w walce o zwycięstwo w wyścigu. Oczywiście Bottas też walczy o tytuł (choćby matematycznie), ale uważam, że w razie potrzeby wszystkie siły skierowane będą na Hamiltona i jego walkę o czwarty tytuł. Tak własnie rozegrał się wyśćig dla Mercedesa. Lepszego wyniku nie dało się uzyskać. Po decyzji Lewisa, Bottas zdobył piąte podium z rzędu (aktualnie najdłuższa seria w stawce). Hamilton natomiast zdobył tylko jedno podium w ostatnich czterech wyścigach.
Max Verstappen (P5) - Dla Red Bulla to kiepski wyścig i weekend niewykorzystanych szans. Już na starcie obaj kierowcy dobrze wystartowali i wyprzedzili Hamiltona. W pierwszym zakręcie Verstappen został wywieziony nieco szeroko przez Bottasa. To pozwoliło na atak Ricciardo. Australijczyk był na zewnętrznej przy dojeździe do T2. Max przy hamowaniu zablokował koła i uderzył w chłodnicę samochodu Ricciardo eliminując go z dalszej rywalizacji. Holender za ten amatorski manewr dostał karę 10 sekund. Byki straciły w niedzielę sporo punktów. Przez kolizję z Ricciardo po raz ósmy w jedenastu ostatniach wyścigach tylko jeden samochód Red Bulla finiszował w punktach. Bolidy Red Bulla przejechał dotychczas w wyścigach w tym sezonie najkrótszy dystans - tylko 4518 km (o 1975 km mniej od prowadzącego w tej klasyfikacji Mercedesa).
Fernando Alonso (P6) - Doskonały wynik na urodziny (36. urodziny obchodził w sobotę). Naprawdę świetna jazda Hiszpana. Pięknym manewrem przedarł się przed Carlosa Sainza w drugim zakręcie. Jak sam powiedział: "Po wyjeździe na świeżych oponach wiedziałem, że mam 1-2 okrążenia, żeby go dopaść. Musiałem więc spróbować jakihś manewrów ninja." To pierwszy podwójnie punktowany wyścig dla McLarena w tym sezonie. Dla Fernando to drugi wyścig w punktach w tym sezonie i najlepszy rezultat od zeszłorocznego GP USA, kiedy to zdobył 10 punktów za piąte miejsce. Alonso punktował w ostatnich ośmiu GP Węgier, a w dwunastu z szesnastu, w których brał udział. Fernando także wykręcił najszybsze okrążenie wyścigu (23. raz w karierze). Ostatnio dokonał tego w zeszłym roku we Włoszech, a wcześniej dopiero w 2013 roku. Tu zawdzięcza to raczej późnemu zjazdowi do alei serwisowej przez co pod koniec wyścigu jechał na świeżych oponach z niewielkim obciążeniem paliwem.
Carlos Sainz (P7) - Dobry wyścig młodszego z Hiszpanów. Skończył za plecami bardziej utytułowanego kolegi. Po starcie przedarł się na P6 i udałoby się na tym miejscu dojechać gdyby nie brawurowy manewr Alonso. Tak czy inaczej dobra postawa i solidny wyścig Carlosa.
Sergio Perez (P8) & Esteban Ocon (P9) - To dziewiąty podwójnie punktowany wyścig dla Force India. W tym sezonie przejechali tylko o dwa kilometry mniej od Mercedesa. Naprawdę dobry występ tej ekipy zważając na tempo w sesjach treningowych. Jeszcze raz Perez jest przed Oconem, ale to Francuz ukończył o jeden wyścig więcej w punktach (10 do 9 dla Ocona). Esteban Ocon, póki co, od debiutu w zeszłym roku w Manorze zawsze kończy wyścigi. To już 20 wyścigów z rzędu. Ma więcej finiszów w punktach niż jakikolwiek kierowca spoza top 3. Jak dla mnie w tym zespole nieistotne jest miejsce w kwalifikacjach, bo oni zawsze znajdą drogą do punktów. Nie wiem jak to robią, ale szacunek! W całej tej słodkości łyżką dziegciu jest kolejna, tym razem drobna, kolizja kolegów z zespołu. Zaraz po starcie przebijający się do przodu Perez uderzył w samochód Ocona w pierwszym zakręcie. Na szczęście nic wielkiego się nie stało, poza lekko uszkodzoną podłogą w bolidzie Francuza. Po raz kolejny będą musieli sobie porozmawiać, albo rozejdzie się to po kościach - w końcu wakacyjna przerwa w pełni.
Stoffel Vandoorne (P10) - To pierwszy punkt od czasu jego debiutu w Bahrajnie w zeszłym roku kiedy to zastępował Fernando Alonso po wypadku w Australii. Chciałoby się rzec nareszcie. Szkoda, że nie udało się wskoczyć na lepsze miejsce, ale żeby myśleć o wyprzedzaniu różnica w tempie samochdów musi być spora (około 1.5 s. na okrążeniu). Ponadto, Belg popełnił błąd podczas pitstopi zatrzymując się nieco za daleko. Stracił przez to kilka cennych sekund. Tak czy inaczej na wakacje McLaren udaje się z małym zastrzykiem pozytywnych emocji.
Danil Kvyat (P11) - Miejsce tuż za punktami, niestety. Ostatnio nie idzie najlepiej Rosjaninowi, bo oprócz cofnięcia w dół stawki o trzy miejsca po kwalifikacjach dostał też 1 punkt karny. Ma ich już 10, a do przedawnienia pierwszych dojdzie dopiero w październiku. Co do samego występu to po starcie z P16 finisz na P11 na Hungaroringu jest nienajgorszy. Po padoku chodzą plotki o przedłużeniu kontraktu. Według mnie to nie jest dobra decyzja, ale nie ja je podejmuję.
Jolyon Palmer (P12) - W Renault liczyli na podwójne punkty. Treningi jak i kwalifikacje pozwalały optymistycznie patrzeć na ten cel. Niestety, wyścig nie potoczył się tak jak zakładano. Po problemach Ricciardo Palmer został zmuszony do jego ominięcia przez co wypadł z top 10. Potem probówał pomagać Hukenbergowi i został wyprzedzony przez Kvyata i Magnussena. Potem zabrakło wyprzedzania, bo tempo było całkiem niezłe. Tylko tyle i aż tyle. Niestety na wakacje Palmer uda się z zerowym dorobkiem punktowym.
Kevin Magnussen (P13) - Dla zespołu Haasa to był trudny weekend. Na punkty chyba zbytnio nie liczyli, ale walka o każdą pozycję się liczy. Generalnie był to dość spokojny wyścig dla Duńczyka poza jedną sytuacją z końcówki wyścigu. Magnussen bronił się przed atakującym Hulkenbergiem w drugim zakręcie. Niemiec zaatakował po zewnętrznej a Kevin wywiózł go poza tor. Z jednej strony rozumiem narzekania kierowcy Haasa, że kierowca po zewnętrzej powinien martwić się o siebie. Przepisy są jednak jasne i w wypadku kiedy atakujący kierowca znajduje się obok atakowanego ten musi zostawić mu odpowiednią ilość miejsca na torze. W tym przypadku Kevin "zamknął drzwi" Hulkowi. Dostał za to karę 5 sekund przez co zakończył rywalizację na P13. Może przerwa wakacyjna pozwoli mu na nowy start.
Lance Stroll (P14) - Kompletnie nijaki występ Kanadyjczyka. Nie miał tempa do walki o wyższe miejsca. Poza tym nudny wyścig dla Williamsa. Nie ma za bardzo o czym pisać. Myślę, że dwa następne wyścigi będą lepsze - w końcu to Belgia i Włochy.
Pascal Wehrlein (P15) & Marcus Ericsson (P16) - Koniec stawki (Hulka pomijam) jak zawsze dla Saubera. Również i w tym wypadku nie bardzo jest o czym pisać. Stracili dwa okrążenia do liderów. Widać, że nadwozie również nie jest zbyt dobre. No cóż, kierownictwo ma nad czym myśleć w przerwie wakacyjnej.
Nico Hulkenberg (P17) - Miał być solidny występ i dobre punkty, a skończyło się na wycofaniu w końcówce. Początek był agresywny i w wyniku walki z Grosjeanem doszło do kontaktu. Francuz delikatnie uszkodził podłogę i wyjechał poza tor. Nico jechał całkiem niezły wyścig, a w koncówce wdał się w walkę z Magnussenem (o czym pisałem wyżej). Flagi w czarno-białą szachownicę nie ujrzał, bo wyniku usterki musiał wycofać się tuż przed metą. Oj wracaj Robert, wracaj!
Paul di Resta (DNF) - To był pierwszy start Szkota w wyścigu GP od 1345 dni. Nie był to najdłuższy rozbrat z F1. Ten należy do Holendra Jana Lommersa, który miał przerwę 3767 dni od ścigania (od GP Holandii 1982 do GP Japonii 1992). Co do samego wyścigu to nie był on łatwy dla Paula. Okupywał koniec stawki przez większą część wyścigu. Ostatecznie z powodu usterki samochodu zmuszony został do wycofania się z zawodów. Nie wiem czy dało się coś więcej wycisnąć w tych okolicznościach. Co do absencji Felipe Massy to opuścił on wyścig GP pierwszy raz od GP Abu Dhabi w 2009 roku (konsekwencje po wypadku podczas GP Węgier kilka miesięcy wcześniej). Ponadto, to pierwszy wyścig bez Brazylijczyka w stawce od GP San Marino w 1982 roku.
Romain Grosjean (DNF) - Jak wcześniej pisałem kompletnie nieudany weekend Haasa. Po starcie i drobnej kolizji z Hulkiem Grosjean pojechał dalej. Potem rozpoczęła się spirala problemów. Najpierw powoli uchodzące powietrze z opony i wymuszony zjazd do alei serwisowej. Niestety, pitstop nie poszedł tak jak powinien, bo jedno z kół nie zostało odpowiednio dokręcone przez co Francuz musiał zatrzymać samochód i zakończyć wyścig. Punktów raczej by nie było, ale kilometrów i kolejnych danych na pewno szkoda.
Daniel Ricciardo (DNF) - Katastrofalny wyścig dla Daniela. Już po trzecim a w zasadzie drugim zakręcie było po wszystkim. O całym zajściu pisałem przy okazji występu Holendra. Szkoda bo solidne punkty były dziś do zdobycia. Z tego co wiem, zarówno zespół jak i sam Ricciardo zaakceptował przeprosiny Verstappena. Z oczyszczonymi głowami pora wyjechać na wakacje i naładować baterie na drugą część sezonu.
Podsumowując, za nami widowisko do jakiego przyzwyczaiło nas GP Węgier czyli mało wyprzedzania, za to dużo napięcia. Tego należało się spodziewać, bo wprowadzonych w tym sezonie zmianach - większy docisk, szersze bolidy. Jasnym było, że tylko odpowiednia strategia i naprawdę mocne tempo dałoby lepsze miejsce. Uważam, że problemy z jakimi borykał się Sebastian Vettel przez cały wyścig spowodowały, że do końca nie można było być pewnym ostatecznego rezultatu. Tego przecież chcemy - nieprzewidywalności i walki koło w koło. Może tego drugiego nie było zbyt dużo tym razem, ale jednak było na co popatrzeć. Z optymizmem patrzę na drugą część sezonu, a wszystkim kibicom życzę udanych wakacji i zapraszam na drugą część niezwykle emocjonującego sezonu już w ostatni weekend sierpnia na legendarny tor Spa-Franchorchamps w belgijskich Ardenach.
Na koniec chyba najważniejsza rzecz z punktu widzenia polskich kibiców sportów motorowych czyli powrót Roberta Kubicy za kierownicę samochodu F1 (w najnowszej specyfikacji). Zespół Renault postanowił dać szansę (po testach w Walencji oraz na Pau Ricard) Polakowi, w celu sprawdzenia jak poradzi sobie w nowym samochodzie. Regulamin testów jest bardzo prosty. W ciągu sezonu odbywają się dwie 2-dniowe sesje testowe. W ciągu dwóch dni jeździć mogą jedynie tzw. młodzi kierowcy czyli zawodnicy, którzy nie mają na koncie więcej niż dwóch występów w wyścigach GP. W pozostałych dwóch dniach zespoły mogą wystawić dowolnych kierowców. Renault w pierwszej sesji testowe po GP Bahrajnu wystawiło jednego dnia Nico Hulkenberga, co spowodowało, że podczas testów po GP Węgier jeden dzień należeć będzie do młodego kierowcy. Francuzi dając szansę Robertowi odebrali ten dzień (tak ważny w tych okolicznościach) Palmerowi. Jakie zatem wrażenie wywarł Kubica? Według mnie zrobił bardzo dobre wrażenie. Przejechał aż 142 okrążenia (więcej przejechał jedynie młody kierowca w bolidzie Williamsa) wykręcając 4. czas dnia. Testował przy tym wszystkie aspekty jazdy podczas weekendu GP - od prób startów przez przejazdy z większym i mniejszym ładunkiem paliwa aż do prób pitstopów. Z tego co podają inżnierowie i kierownictwo Renault to są bardzo zadowoleni z występu Roberta. Osobiście uważam, że jest to jeden z najlepszych kierowców F1 w historii. Analizując jego czasy z testów trudno o jakiekolwiek precyzyjne porównania, ale na jedno warto zwrócić uwagę. Przeliczając wszystko, Kubica podczas stintu symulującego wyjazd na świeżych oponach po pitstopie pokazał niesamowicie równe i szybkie tempo (szybsze od kierowców etatowych w podobnych warunkach). Jaki będzie kolejny krok? Trudno powiedzieć, ja podobnie jak szanowani dziennikarze zalecam spokojnie podchodzić do ewentualnego powrotu Roberta do F1. Wiemy już, że psychicznie i fizycznie jest zdolny do prowadzenia samochodu F1. Wiemy również, że F1 jest skomplikowanym sportem pełnym polityki. I właśnie to jest teraz największa przeszkoda w powrocie Roberta. Niemniej jednak, nawet jeśli cała przygoda Polaka zakończy się na tym teście możemy być bardzo bardzo dumni z postawy, waleczności i ogromnej determinacji Roberta Kubicy. Obiecał, że jeśli pojawi się w padoku to tylko w kombinezonie kierowcy wyścigowego. Słowa dotrzymał!
Druga i tym samym popołudniowa sesja treningowa upłynęła w nieco cieplejszych warunkach (temp. powietrza - 16 a temp. toru - 30 st.C). Mówiąc bardzo krótko - z przodu wciąż Mercedes, a w środku stawki ścisk. Tor Silverstone wielokrotnie dziś pokazywał, że nie należy do obiektów łatwych, bo układ pętli oraz warunki (silny wiatr z nagłymi porywami) skutecznie utrudniały jazdę kierowcom. Zapraszam na kilka słów o drugiej sesji treningowej przed GP Wielkiej Brytanii!
Mercedes nie zwalnia tempa i nadal jest najszybszy na Silverstone. Bottas z bardzo niewielką przewagą nad Hamiltonem kończy sesję, ale Lewis na swoim szybkim okrążeniu na supermiękkiej mieszance popełnił błąd w Chapel i odpuścił trzeci sektor. Nawet pomimo błędu po drugim sektorze miał ponad 0.1 s. przewagi nad Bottasem. Nie był to jego jedyny błąd, bo wcześniej przyblokował koło w Village. Niemniej jednak wniosek jest jeden - Mercedes jest tu okrutnie szybki. Póki co nie wygląda na to, żeby ktokolwiek byłby w stanie się im przeciwstawić w czasówce jutro. Tempo wyścigowe wydaje się być bardzo dobre bez jakiś większych załamań. Interesujące jest to, że Bottas jeździł sprawdzał nawet jazdę na oponach pośrednich. Może w Mercedesie szukają jakiejś alternatywnej strategii na wyścig. UPDATE: Komplikuje się sprawa Bottasowi, bo najnowsze informacje mówią o nieplanowanej wcześniej wymianie skrzyni biegów. Zatem Fina czeka 5 pozycji w tył na starcie. Pecha ma Mercedes ostatnio. Tydzień temu Lewis, a teraz Valtteri. Czeka go zatem walka w górę stawki co na pewno będzie widowiskowe.
Tak jak pisałem przy okazji FP1, nie można skreślać Ferrari zbyt szybko. Dodatkowo, na ich korzyść (ponownie) wpływa kara dla Bottasa (choć i tak uważam, że Lewis sięgnie po PP). Po popołudniowej sesji Raikkonen (P3) i Vettel (P4) uplasowali się tuż za Mercedesem. Strata już nie jest tak pokaźna, bo to nieco ponad 0.3 s. Ciągle jednak to Fin jest szybszy od Niemca. Kimi, jak i wielu innych, wypadł z toru przy Becketts i wylądował w żwirze. Na szczęście dla kierowcy Ferrari, był to twardy żwir, z którego udało się wrócić na tor. Kimi narzekał, że stało się coś ze sprzęgłem i przez to wypadł z toru. Może Ferrari się rozkręci jeszcze jutro i postawi trochę trudniejsze warunki mistrzom świata. W końcu kto jak kto, ale Ferrari znane jest z bardzo dobrego tempa wyścigowego (na softach Vettel wyglądał co najmniej dobrze).
Za Ferrari tradycyjnie Red Bull o 0.3 s. Znów Ricciardo wolniejszy tracąc ponad 0.5 s. Verstappena. Holender początkowo narzekał na podsterowność, natomiast Ricciardo walczył z samochodem w sekcji Becketts (omal nie wypadając z toru). Myślę, że jutro i tak stanowić będą bezpośrednie zagrożenie dla Ferrari.
Obudził się Hulk w Renault zajmując 7. lokatę ze stratą 1.44 do lidera. Palmer natomiast po m.in. problemach (spin) w Brooklands zajął dopiero 18. pozycję (ze stratą prawie sekundy do Hulka). Niestety, kolejny ciężki piątek dla Brytyjczyka.
W Williamsie powtórka z FP1 czyli Felipe (P8) przed Lancem (P15) o 0.7 s. Massa raczej z szansami na Q3 jutro, a Strollowi najwyraźniej ciężko złapać wspólny język z torem Silverstone. Tempo wyścigowe wygląda na całkiem dobre (chyba nawet lepsze od Force India). Żeby nie być zbyt ostrym dla Strolla trzeba wspomnieć o spinie Massy w Becketts.
Po raz kolejny Alonso w pierwszej dziesiątce (P9) ze stratą podobną do tej z FP1 (1.7 s.). Fernando pokazuje, że tempo na pojedynczym okrążeniu na tego typu torze jest całkiem niezłe. Tym bardziej szkoda tej kary (minimum 5 miejsc do tyłu). Stoffel Vandoorne (P16) jako jeden z wielu miał problemy w Becketts. W tym roku jakoś więcej obserwujemy tzw. "momentów" w tej sekcji. A może to jednak wiatr mocniej wieje w tym miejscu destabilizując aerodynamikę.
Pierwszą dziesiątkę zamyka Esteban Ocon z Force India. Sergio Perez skończył trening na 12. miejscu ze strata 0.3 s. do kolegi z ekipy. Liczę na ich bezpośrednią walkę z Williamsem o dobre punkty w niedzielę pomimo nieco słabszego tempa wyścigowego (a tak to przynajmniej wygląda).
Tuż za top 10 mamy Carlosa Sainza (P11) i Danila Kvyata (P12). Ich czasy były bardzo, ale to bardoz zbliżone (różnica 0.007 s.). Carlos po problemach w Becketts, gdzie zaliczył spin niszcząc przy okazji opony spędził trochę czasu w garażu. Jednak od razu po wyjechaniu na tor wykręcił naprawdę niezły czas. Ciekaw jestem jak jutro obaj kierowcy wypadną i czy Danil utrzyma formę jutro.
Haas nie zanotował jakiejś wyraźnej poprawy w stosunku do porannej sesji treningowej. Czternasta lokata Grosjeana i siedemnasta Magnussena to raczej nie to co jest celem amerykańskiej ekipy. Obaj wykręcili podobne czasy (różnica 0.2 s.). Również obaj mieli swoje drobne problemy (GRO w Copse, MAG w Becketts). Wierzę, że jutro pójdzie im nieco lepiej. Nie raz z resztą już pokazywali jak po trudnym piątku wspiąć się w górę stawki. Może to być trudne, bo tempo wyścigowe nie wygląda bardzo optymistycznie. Jutro muszą to dopracować.
Ponownie Sauber na samym końcu stawki. Tym razem to Ericsson 0.3 s. szybszy od Wehrleina. Szkoda, że pozostaje im się ścigać jedynie między sobą.
Podsumowując, kolejna sesja przyniosła nam kilka dodatkowych informacji. Między innymi to, że tempo wyścigowe Williamsa jest bardzo dobre i kto wie może pokuszą się o coś więcej. Interesujące jest to jak sobie poradzi Ferrari, które nie ma takiej werwy jak zwykle w moim odczuciu. To wszystko jednak jutro. Zacieram ręce na kolejny wyścig i czasówkę, na którą ze swojej strony zapraszam gorąco!
PS. Dobrze widzieć takie obrazki jak ten poniżej. Trzymaj się Billy!
Po FP2 możemy powiedzieć jedno, Mercedes jest w doskonałej formie, bo zarówno Lewis jak i Valtteri byli dziś bardzo szybcy. O tym co się działo w trakcie sesji nieco niżej. Na początek jednak trochę o warunkach w jakich przyszło jeździć kierowcom podczas FP2.
Jak widzimy, podczas tej sesji zarówno temperatura powietrza jak i toru poszybowała nieco. Ponadto, bardzo szybko wielu kierowców pojawiło się na torze bo okazało się, że początkowo było 80% szansy na opady deszczu podczas FP2. Obyło się jednak bez deszczu. Co do wyników to te przedstawiam poniżej. Przejdźmy więc do ich omówienia.
Ponownie mamy Hamiltona z przodu. Valtteri Bottas był tylko 0.2 s. za Brytyjczykiem, ale to pozwoliło tylko na 3. lokatę. Fin również i w tej sesji zaliczył obrót (tym razem w T6). Problemy nie ominęły Lewisa, który narzekał na prowadzenie się samochodu. Poza tym doskwierały mu chwilowe problemy z mocą. Tak czy inaczej, jeśli chodzi o tempo wyścigowe to zarówno Hamilton jak i Bottas wyglądają na bardzo silnych. Zobaczymy jak to się przełoży w niedzielę (o ile będzie sucho).
Tym razem to Sebastian Vettel, ze stratą 0.147 s., przedzielił kierowców Mercedesa. Ta sesja była już spokojniejsza dla Niemca. Raikkonen zajmując 6. miejsce ze stratą do Niemca w granicach pół sekundy miał małe problemy przy dohamowaniu do T3 na początku sesji oraz z... fotoreporterem przy wjeździe do alei serwisowej (na co narzekał przez radio). Pod koniec sesji jego samochód był w garażu, ale w tej chwili nie wiadomo z jakiego powodu. Kolejny weekend kiedy to Kimi jest wyraźnie wolniejszy od Seba. Wygląda na to, że Ferrari jest prawie tak szybkie jak Mercedes. Ciekawe tylko czy tak będzie jutro w trakcie kwalifikacji? Co do tempa z większym obciążeniem to są na równi z Mercedesem (albo przynajmniej bardzo bardzo blisko). Już się nie mogę doczekać ich kolejnej potyczki.
Zaraz za Ferrari Sebastiana Vettela mamy Red Bulla na pozycjach 4. i 5. Znów Verstappen jest szybszy od Ricciardo (o 0.041 s.) ze stratą do najszybszego Hamiltona równą 0.349 s. Początkowo samochód Holendra przebywał w garażu w wyniku problemów z hamulcami. Po wyjeździe na tor można było zauważyć, że okolice zawieszenia pomalowano luminescencyjną farbą. Coś tam musiało być nie tak i inżynierowie coś musieli najwidoczniej sprawdzić. Max pokazał póki co dobrą jazdę choć i szerokie wyjazdy jak ten w T10 się zdarzały. Natomiast odrobinę wolniejszy Ricciardo też miał najwyraźniej drobne problemy techniczne bo w drugiej części sesji jego samochód pozostawał w garażu. Niemniej jednak tempo wyścigowe byków jest zachęcające.
Za pierwszą szóstką mamy małe zaskoczenie, bo na P7 znalazł się Kevin Magnussen tracący nieco ponad 1.1 s. do Lewisa. Dla niego po raz kolejny była to spokojna sesja w przeciwieństwie do kolegi Grosjeana (P10). Ten stracił do Duńczyka jedynie 0.1 s., ale mówił, że miał problemy z podłogą (prawdopodobnie). Wielokrotnie wyjeżdżał poza tor (zakręty 9. i 10. przede wszystkim). Ponadto, narzekał na uciekający tył. Także momentów, w których mógł uszkodzić podłogę miał pod dostatkiem. Cały Grosjean! Zaskakujące jest jednak to, że obaj wskoczyli do top 10. Czyżby jutro mieli powalczyć o Q3?
Ponownie w pierwszej dziesiątce mamy kierowcę McLarena. Niestety, tym razem ta sztuka udała się Fernando Alonso (P8). Jednak, nawet tak fantastycznemu kierowcy przydarzył się błąd. Wypadł z toru na wyjściu z T6 i obróciło go w żwirze. Obyło się chyba bez uszkodzeń. Pod koniec sesji wraz z Grosjeanem pojechał szeroko w T10, ale to nic niezwykłego. Jednak narzekał na problemy z podłogą. Co do Vandoorne'a, to był wolniejszy od Alonso tylko o 0.1 s. Co prawda to wystarczyło, żeby zająć dopiero 12. lokatę. Niemniej jednak, Belg zdaje się zyskiwać pewność siebie i miejmy nadzieję, że ją utrzyma. Starta do Saubera to tylko 3 oczka. Może w niedzielę się uda ich przeskoczyć? Oby tylko obyło się bez awarii.
Kiedy Hulk wskoczył za kółko od razu Renault przyspieszyło. Dziewiąta lokata to dobry wynik i prognostyk (podobna forma jak w poprzednich weekendach). Niemiec jednak narzekał na wibracje w przedniej osi. Abstrahując, to dziwne jak wielu kierowców narzekało na wibracje w samochodzie. Może to od krawężników, albo flatspotów. Dla Palmera to kolejny fatalnie układający się weekend. Zajął dopiero 18. miejsce, ale nie z własnej winy. Przejechał kilka (dokładnie 7) okrążeń na miękkich oponach, ale w wyniku problemów technicznych resztę sesji spędził w garażu. Nie układa mu się ten sezon po prostu. Nie chcę go bronić, bo uważam, że jest słabym kierowcą, ale niesprawiedliwe jest to, że nawet nie ma jak spróbować udowodnić swojej dyspozycji poprzez jazdę. Mam nadzieję, że uporają się z tymi problemami w Renault szybko i od jutra Brytyjczyk zapomni o wszystkim.
W Force India chyba mają małe powody do zmartwień. Oczywiście, pierwsza sesja w wykonani Celisa Jr raczej nie była z tych, z których liczyli na wiele ekstra danych. Natomiast po FP2 spodziewano się na pewno więcej. Dopiero 17. był Perez ze stratą ponad 2 sekund do Lewisa. Najgorsza jest duża strata (bo aż 0.7 s.) do jedenastego Ocona. Meksykanin przez większą część sesji zmagał się ze swoim samochodem raz po raz opuszczając tor (m.in. w zakrętach 3.,4. i 9.). Kompletnie nie mógł złapać rytmu. Jazdę Francuza podsumować można krótko: raczej bezbłędnie i spokojnie, a strata do top 10 liczona jest w dziesiątkach tysięcznych części sekundy. Także tragedii nie ma. Jutro powalczą!
Spadek formy zespołu Toro Rosso. Jednak ponownie Rosjanin szybszy (o 0.2 s.) od Hiszpana. Sainz dość agresywnie jeździł podczas tej sesji. Kilkukrotnie wyjeżdżał poza tor. Własnie jeden z takich wyjazdów w T9 i T10 prawdopodobnie spowodował uszkodzenia podłogi i mały wyciek, przez co koniec sesji Carlos spędził w garażu. Co do Kvyata to jego nie opuszczają kłopoty. Tym razem narzekał na utratę mocy a w trakcie zjazdu do alei serwisowej zapaliły się mu hamulce. Ugaszono je dopiero w garażu.
Pewny był jednak koniec sesji dla Rosjanina. Jak będzie jutro? Trudno powiedzieć biorąc pod uwagę ich dzisiejsze problemy. Tempo na Q3 wydaje się, że jest, ale chyba trochę szczęścia nie zaszkodzi.
Willimas jest zdecydowanie wolniejszy niż w Baku. Dopiero 14. lokata Felipe Massy, który był o 0.4 s. szybszy od Lance'a Strolla. Brazylijczyk nie miał większych problemów dziś. Kanadyjczyk natomiast zarówno w FP1 jak i FP2 narzekał na problemy z tyłem bolidu. Zobaczymy jak w dalszej części weekendu sobie poradzi. Awans do Q2 jednak powinien nie być problemem.
Trudno coś odkrywczego napisać w kwestii Saubera. Kolejny trudny weekend, kolejna ciężka sesja. Na pewno o tej sesji zapomnieć może Marcus Ericsson, który chyba najczęściej ze wszystkich wyjeżdżał poza tor (T1, T3, T4, T5, T6). Podobnie jak Alonso, Sainz czy Grosjean narzekał, że ma prawdopodobnie problemy z podłogą. Jednak i tak był wolniejszy od Pascala Wehrleina tylko o 0.088 s. Co to za pocieszenie jak są to wciąż pozycje 19. i 20.
Podsumowując, za nami kolejna sesja pełna błędów i usterek technicznych. W dalszym ciągu trudno ocenić szansę poszczególnych kierowców w kwestii walki czy to o PP czy o dobre miejsce na starcie albo w niedzielę na mecie. Jestem jednak przekonany, że jak w każdym wyścigu tego sezonu będzie się sporo działo a najlepsze jeszcze przed nami.
W drugiej sesji treningowej (nieco chłodniejszej - przynajmniej z punktu widzenia toru - 43 st.C) ponownie najszybszy był Max Verstappen. Można rzec bliźniaczo podobna sesja - wielokrotnie wywieszane żółte fali oraz jedna czerwona (wypadek Palmera w tym samym miejscu co Perez podczaas FP1). Jednak bardziej szczegółowej analizy FP2 zapraszam poniżej, a wcześniej oczywiście tabela z wynikami.
To co wydawało się raczej niemożliwe staje się coraz bardziej realne. Jak inaczej nazwać formę jaką prezentuje Red Bull a w szczególności Max Verstappen (P1). Przewaga oczywiście zmalała (do 0.1 s. nad Bottasem), ale jednak ciągle na czele. Niestety w końcówce przytulił bariery popełniając błąd w dohamowaniu do T1 i dość mocno rozbił swój samochód. Zobaczymy jak to się przełoży na jutrzejsze starty. Daniel Ricciardo (P3) również bardzo szybki - strata jedynie 0.111 s. Powoli zanosi się na to, że w jutrzejszej i być może niedzielnej walce oglądać będziemy nie 4 a 6 samochodów. Oczywiście podobnie jak podczas FP1 kierowcy (nie tylko Red Bulla) mieli problemy w wielu zakrętach toru w Baku. Obyło się bez uszkodzeń samochodu.
Mercedes wciąż szuka odpowiednich ustawień samochodu. Valtteri (P2) traci tylko 0.1 s. do Verstappena, nastomiast Lewis (P10) na bardziej miękkich gumach jest już ponad 1.1 z tyłu. Coś Lewis nie może złożyć odpowiedniego kółka. Obaj kierowcy mieli problemy - Bottas (m.in. T3), Hamilton (m.in. T1, T2). Zapowiada się trudna przeprawa dla wszystkich jak tak dalej pójdzie. O tempie wyścigowym trudno coś powiedzieć, bo żółta flaga wywieszana była bardzo często. Z tego co można było zaobserwować wydaje się, że z czołówki Hamilton dysponuje najwolniejszym tempem. Mercedesa czeka jeszcze trochę pracy przed jutrem.
Kimi Raikkonen (P4) i Sebastian Vettel (P5) mieli sesję z przygodami. Szczególnie ten drugi miewał problemy na długości całego toru (T1 T8 - kilkukrotnie). Fin natomiast miał problem z utrzymaniem temperatury opon podobnie jak Stroll podczas pierwszej sesji. Pod koniec natomiast mało brakowało a zderzyłby się z Hamiltonem na dojeździe do T1. Jeśli chodzi o tempo do RAI do VER stracił nieco ponad 0.1 s., a VET do Fina - około 0.2 s. Można powiedzieć, że strata do odrobienia. W przypadku przejazdów z pełnym bakiem wydaje się, że Ferrari jest nieco szybsze od Mercedesa, ale znajduje się na równi z Red Bullem. Zapowiada się naprawdę ekscytująca dalsza część weekendu.
Duża niespodzianka ze strony Strolla (P6), który był szybszy od Massy (P11) o 0.5 s (nie mógł złożyć odpowiedniego kółka przez żółte flagi). Solidna jazda Kanadyjczyka i kto wie... może w kwalifikacjach pokaże coś więcej niż to co do tej pory. Co do Felipe to jak większość miał problemy w T8 (raz nawet dotknął barier i innej części toru). Myślę, że Massa jutro przyspieszy i jeśli Stroll utrzyma formę to może to być wreszcie udany weekend dla Williamsa.
Kolejny raz Force India w top 10. Tym razem to miejsca P7 (Perez) i Ocon (P9). Brawa dla mechaników, którzy zdołali szybko poskładać do kupy samochód Meksykanina. Nie stracił on praktycznie żadnego czasu w związku z incydentem z końcówki pierwszej sesji. Nieco ponad 0.1 s. straty Estebana do Sergio potwierdza, po raz kolejny z resztą, że obaj kierowcy są bardzo blisko siebie (choć strata do Maxa wynosiła ponad 1 s.). Myślę, że mogą ponownie myśleć o kolejnym podwójnie punktowanym weekendzie.
W Toro Rosso ponownie Danil Kvyat (P8) szybszy od Carlosa Sainza (P13). Oczywiście, wiemy jak często szybkim kierowcom w piątki bywa Rosjanin. Niemniej jednak, chyba charakterystyka toru bardziej mu odpowiada niż Hiszpanowi. Jednak obaj mieli problemy z utrzymaniem samochodu w różnych częściach toru (Sainz - T4, Kvyat - T15). Rosjanin nawet dotknął bandy przez co zostawił trochę części na torze czym wywołał wirtualny samochód bezpieczeństwa. Zobaczymy czy jutro potwierdzi swoją formę w kwalifikacjach. Dla usprawiedliwienia, Carlos miał rano problemy z balansem, a popołudniu ani razu nie przejechał czystego okrążenia przez żółte flagi.
Kolejna tragedia w McLarenie. Mimo dobrej dyspozycji Fernando Alonso (P12), który był szybszy (choć i jemu błędy się zdarzały - zakręt T15) od Stoffela Vandoorne'a o ponad 0.5 s., doznał on kolejnej awarii w swoim samochodzie. Początkowo twierdził, że to silnik, ale wszystko wskazuje na to, że to jednak skrzynia biegów. Co by to nie było... Fatalny poczatek weekendu dla McLarena. Jeden z udziałowców, Mansour Ojjeh, stwierdził nawet, że McLaren nigdy nie był tak niekonkurencyjny. Po raz kolejny brak mi słów. I cholernie szkoda mi Hiszpana.
Dla Haasa druga sesja była niestety zdecydowanie mniej udana od pierwszej. O ile Kevin Magnussen (P14) nie zgłaszał wielkich problemów to Romain Grosjean (P20) ciągle miał problemy z hamulcami. Grzmiał groźnie przez radio: "To jestniedorzeczne. Niedorzeczne". Nie można się mu dziwić jak na ulicznym torze przy prędkości ponad 300 km/h nie może ufać swoim hamulcom. Już od początku sesji problemy z hamulcami nie opuszczały Francuza. Myślę, że większość (o ile nie wszystkie) jego problemy w zakrętach T3 i T8 była konsekwencją nieodpowiednim działaniem hamulców. Który to już raz koszmar Haasa powraca? Ciekawe jest to, że w zasadzie nie obserwuje się takich problemów w bolidzie Duńczyka (będącego o prawie 2 s. szybszym). Aż tak ich style jazdy różnią się między sobą? Aż tak Grosjean obciąża hamulce?
No i dalszy ciąg słabej jazdy Palmera (P16). I nie mówię tu o wykręconym czasie bo ten był słabszy od czasu Hulka (P15) o 0.058 s. Mówię tu o wypadku jakiego doznał Palmer w tym samym miejscu co Perez podczas FP1 - czyli zakręcie T8. Brytyjczyk zahaczył o bandę na wyjściu, ale wygląda na to, że uszkodzenia nie są tak wielkie jak w przypadku Meksykanina. Wystarczyło to dyrekcji do wywieszenia czerwonej flagi. Niestety to miejsce jest jednym z najwęższych w całym kalendarzu F1 i w takiej sytuacji o podwójnej żółtej fladze czy VSC nie ma mowy. Tak czy inaczej, nie poprawia swojej sytuacji Jolyon. Niby ma kontrakt do końca sezonu, ale nie radzi sobie kompletnie z presją. Ostatnio przyznał, że za bardzo odstaje tempem (szczególnie kwalifikacyjnym) od Nico. Małym usprawiedliwieniem słabego czasu dziś jest fakt, że Renault chyba sobie nienajlepiej tu radzi. Pisałem o tym w poprzednim poście i napisze ponownie - myślę, że Nico jutro znajdzie rytm i kilka dziesiątych sekundy i może powalczy o Q3 albo przynajmniej o jakieś dobre miejsce zaraz za pierwszą dziesiątką.
W Sauberze ponownie Wehrlein (P18) szybszy od Ericssona (P19), ale nadal strata do liderów jest ogromna. Tempa nie ma, poprawki nie działają. Po prostu jeżdżą sobie po torze. Pewnie w głowach mają zagwozdkę, kto będzie ich nowym szefem.
Podsumowując, trudno wskazać faworyta przez ciągłe żółte flagi. Wydaje się, że Mercedes jest nieco w tyle, natomiast Red Bull wyrasta na niespodziankę weekendu. Nie dzielmy jednak skóry na niedźwiedziu. Mercedes pewnie odpali (choć pewnie to będzie Bottas) i znajdzie kilka dziesiątych, ale czy to wystarczy do PP. Czas pokaże. Środek stawki raczej należeć będzie do Force India i może Williamsa (o ile Stroll nie zawiedzie). Reszta pozostaje niewiadomą. Ok, może poza McLarenem, dla którego dojazd do mety w niedzielę będzie niespodzianką. Zostawiam was z tym i do jutra!
Jesteście na blogu poświęconym najpiękniejszemu ze sportów motorowych - Formule 1. Przeczytacie tutaj o nowościach w świecie wyścigów jak i o historycznych wydarzeniach.