Przyszedł wreszcie czas na powrót F1 do Europy (tym razem prawdziwy, bo GP Rosji nie uważam za rundę europejską). GP Hiszpanii, które już w ten weekend odbędzie się nieopodal Barcelony na doskonale znanym wszystkim kierowcom torze Circuit de Barcelona-Catalunya. Doskonale znanym, bo prawie zawsze ten tor gości wszystkie zespoły na przedsezonowych testach. Dlatego też różnice w czasach osiąganych tu w Katalonii powinny być nieco mniejsze niż na pozostałych torach. Pierwsze GP w Europie jak co roku wiąże się z pierwszymi poważnymi pakietami poprawek jakie zespoły przywożą do swoich samochodów. To właśnie tutaj zespoły węszą znaczącą poprawę swoich osiągów. Jednak należy mieć na uwadze fakt, że nie zawsze i nie wszystkie zmiany wprowadzone do bolidów będą działać jak należy. Ta zagadka jest jednak jedną z najciekawszych, a jej rozwiązanie zobaczymy już niedługo, bo niedzielnym wyścigu. Jednak na początek kilka słów o tym już można powiedzieć klasycznym torze.

Tor pod Barceloną gości Formułę 1 od 1991 roku. Ponadto, jak wcześniej pisałem od wielu wielu lat odbywają się tu przedsezonowe testy. Nie sprawia to jednak, że jest to tor absolutnie lekki, łatwy i przyjemny dla kierowców. Układ toru Circuit de Barcelona-Catalunya to mieszanka szybkich, średnioszybkich oraz wolnych zakrętów (łącznie 16). Dodatkowo, prosta start-meta jest dość długa. Własnie te elementy sprawiają, że jest to doskonałe miejsce do testów nowych samochodów. jego układ zawiera różnorodne partie, co z kolei pozwala sprawdzić wiele aspektów w samochodach F1. Najlepszym miejscem do wyprzedzania jest zakręt pierwszy (znany pod nazwą Elf), choć nie jest to zakręt należący do szczególnie wolnych. Następujący zaraz po nim łuk drugi jest również dość szybki. Pokonanie sekwencji T1-T2 optymalną linią jazdy jest istotne, ponieważ potem następuje bardzo długi oraz bardzo szybki prawy łuk (w kwalifikacjach pokonywany będzie zapewne z gazem w podłodze), którego nieprawidłowe pokonanie może narazić kierowcę na atak w zakręcie czwartym. Od tego miejsca aż do sekwencji lewy-prawy (T7-T8) bolidy jadą z górki. Sama sekwencja jest jednym z trudniejszych miejsc do pokonania. Prowadzi ona w kierunku jednego z najbardziej interesujących miejsc (poza oczywistym długim T3) na torze - zakrętu Campsa (T9). Jest to bardzo szybki prawy łuk biegnący pod górkę z dość wyboistym wejściem. Mam nadzieję, że i tu kierowcy nie odpuszczą prawej nogi z pedału gazu, choć siła i kierunek wiatru mogą być w tym wypadku decydujące. Po tym łuku następuje krótka prosta a z jej końcem kończy się również sektor 2. Trzecia część toru jest to sekwencja wielu wolnych (jak na standardy F1) zakrętów, co sprawia, że nie tylko aerodynamika ale i przyczepność mechaniczna ma znaczenie na tym torze (kolejne potwierdzenie uniwersalności tego toru). Bardzo ważna jest dobra trakcja na wyjściu z szykany (zakręty T14-T15), celem osiągnięcia możliwie najwyższej prędkości na prostej start-meta, która zaraz po nich następuje.
Generalnie, przez wyboistą nawierzchnię oraz dość silne wiatry wiejące w tej okolicy odpowiednie ustawienie balansu w bolidach nie jest takie proste. Opony pracują mocno na tym torze, co powoduje, że Pirelli przywiozło trzy najtwardsze mieszanki na to GP (twarde-pośrednie-miękkie). Pamiętać trzeba, że czasówka ma tu bardzo duże znaczenie. Jednak, jak w Soczi odległość od startu do pierwszego zakrętu jest również duża (ponad 700 m), co umożliwia atak już na pierwszym zakręcie.


Będzie to 27. GP Hiszpanii na tym torze, a najwięcej zwycięstw w Barcelonie ma nie kto inny jak Michael Schumacher (6). Spośród aktualnej stawki wygrywali tu również Alonso (2 razy), duet Ferrari, Felipe Massa oraz jako najmłodszy w historii Max Verstappen (mając 18 lat i 288 dni). Alonso jest jedynym Hiszpanem, który wygrał swoje domowe GP (2006 oraz 2013 po świetnym starcie). Z resztą co ja będę pisał zobaczcie sami:


Dla drugiego Hiszpana - Carlosa Sainza Jr GP Hiszpanii przypomina najlepszy wynik w karierze czyli P6 z ubiegłego roku. To nie koniec dobrych informacji dla kibiców z półwyspu Iberyjskiego, bo na podium najczęściej stawał Fernando Alonso (7 razy) choć w tym roku na pewno mu to nie grozi (oby wreszcie w tym sezonie dojechał do mety). W tym roku zbliżyć do niego mogą się zarówno Hamilton jak i Raikkonen, którzy na pudle stawali po pięć razy.

Z innych ciekawostek, Ferrari najwięcej razy wygrywało tu w Hiszpanii (12 razy). W tej klasyfikacji wyprzedza McLarena, który może się pochwalić ośmioma zwycięstwami. Należy jednak przypomnieć, że w erze hybrydowych silników to Mercedes wygrywał dwukrotnie w latach 2014-15. W zeszłym roku się to nie udało pomimo zajęcia pierwszej linii w kwalifikacjach (zderzenie Hamiltona i Rosberga już na pierwszym okrążeniu wykluczające obydwu kierowców z dalszej rywalizacji).


W kwestii zdobywców PP również Schumi jest najlepszy (7 PP). Na drugim miejscu znajdują się Hamilton i Raikkonen (po 2 PP) jeśli chodzi o nadal jeżdżących kierowców. Ciekawą rzeczą jest fakt, że ostatnie dziesięć wyścigów odbywających się na Circuit de Barcelona-Catalunya wygrywało dziesięciu różnych kierowców. Czy będzie jedenasty?

A co się będzie dziać tego weekendu? No cóż... walka powinna być jeszcze ciekawsza, a to z powodu wprowadzania przez zespoły dużych pakietów poprawek przygotowanych na to GP. 

Na czele z jednym punktem przewagi póki co jest Mercedes, którego bolidy ciągle mają problemy z wagą. Zaradzić temu ma zupełnie nowa, lżejsza skrzynia biegów. Dodatkowo mistrzowie świata mają też sprawdzać nowe zawieszenie (zarówno przednie jak i tylne). Ciekaw jestem jak rozwiążą sprawę skrzyni biegów. Trzeba pamiętać, że skrzynia biegów powinna wytrzymać 6 weekendów GP (a za nami dopiero cztery). W przypadku wcześniejszej wymiany tego elementu kierowcę czeka kara przesunięcia pięciu miejsc na starcie (wyjątek stanowi sytuacja, w której kierowca nie ukończył poprzedniego GP). Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł (szczególnie na torze, na którym o wyprzedzanie nie jest łatwo, choć za 2 tygodnie w Monako będzie jeszcze gorzej). Oczywiście Ferrari również wprowadzi pewne zmiany w swoich samochodach. Kierownictwo stajni z Maranello liczy na potrzymanie świetnej formy z kwalifikacji z Rosji (pierwszy rząd). Pamiętajmy, że to właśnie Czerwoni byli najszybsi podczas zimowych testów. Oczywiście, były to inne warunki, ale na pewno jest to dobry znak. Spodziewam się kolejnej potyczki między tymi zespołami o pierwsze cztery lokaty.

Dla Red Bulla ma to być nowy początek. W padoku mówi się, że zmian w bolidzie ma być tak wiele, że może łatwiej mówić o nadwoziu RB14 niż RB13B. Sami kierowcy wierzą, że wprowadzone zmiany pozwolą im powalczyć z Ferrari i Mercedesem, a jeśli nie to przynajmniej mocno zbliżyć się do nich. O ile wierzę w ich progres to jednak walka z liderami może być jeszcze poza ich zasięgiem.

Dużo więcej dziać się może za ich plecami, bo walka o drobne punkty już od początku sezonu zapowiada się fascynująco. Mocny stary zaliczyło Force India, które punktowało podwójnie we wszystkich tegorocznych wyścigach. Pomimo tego, że Sergio Perez uważa, że są najwolniejsi z ekip środka stawki kierownictwo delikatnie sugeruje walkę z Red Bullem. Nawet jeśli jest jakieś ziarno prawdy w tym co mówi Checo, to dzięki bezbłędnej jeździe meksykańsko-francuskiego wykorzystywanie nadarzających się okazji na zdobycze punktowe wydaje się dużo łatwiejsze. Pomóc powinna nowa podłoga, która ma być zamontowana w obu samochodach.

Do walki z nimi stanie na pewno Williams, który naprawdę ma szybki samochód, ale coś ostatnie wyścigi nie mogą się ułożyć po ich myśli. To czego potrzebują to bezproblemowego weekendu. Kogo mamy dalej? Renault... Dla Hulkenberga może to być szansa na dobre punkty, jeśli tylko utrzyma bardzo dobrą formę w czasówce. Wysoka pozycja na starcie plus dobra praca mechaników powinna pozwolić przekuć dobry wynik czasówki na porządne punkty. Stajnia Haasa wydaje się być nieco z tyłu po pierwszych wyścigach sezonu. To kombinacja pecha (patrz kwalifikacje w Bahrajnie) czy przedłużających się problemów z hamulcami. W Soczi Magussenowi jeździło się lepiej na hamulcach od Carbon Industrie, natomiast Grosjeanowi na tych od Brembo. W Hiszpanii obaj mają mieć zamontowane hamulce od włoskiego dostawcy. Guenther Steiner, szef stajni, w ostatnim wywiadzie mówił, że ze względu na skomplikowaną budową tego podzespołu oraz brak testów nie jest łatwo uporać się z tym problemem z dnia na dzień. Wierzę, że im się to uda, bo naprawdę pokazali, że nowy zespół (to dopiero ich drugi sezon w F1) może stawić czoła zespołom środka stawki dość szybko ( (oczywiście odpowiednio przygotowany). Trzymam za nich kciuki.

Siostrzana stajnia Red Bulla czyli Scuderia Toro Rosso również liczy na udany weekend (szczególnie Carlos Sainz Jr). Młody Hiszpan uzyskał swoje najlepsze w karierze wyniki zarówno w kwalifikacjach jak i wyścigu własnie na torze w Barcelonie przez co pokazał, że ściany rzeczywiście mogą pomóc. O dobre miejsce tym razem może nie być łatwo, choć utrzymując dotychczasową wysoką formę i wykorzystując wpadki konkurentów parę oczek powinno udać się zdobyć. Liczę też na solidny występ Kvyata, który po niezbyt udanym domowym GP będzie chciał się odkuć.

Na szarym końcu ciągle mamy McLarena i Saubera. Nie lubię się powtarzać, ale obie stajnie czeka ciężki weekend. Oby przywiezione pakiety poprawek wniosły coś do osiągów. Oczywiście o poprawie jednostki napędowej mogą tylko pomarzyć. Sauber przecież korzysta z zeszłorocznych jednostek napędowych Ferrari, a McLaren na Hondę też nie może liczyć powiedzmy sobie szczerze. Dla Alonso ten tor przywodzi na myśl raczej dobre wspomnienia (2 zwycięstwa i 7 podiów i ). Wiem, że nie liczy na zbyt wiele tego weekendu, ale na pewno chciałby wreszcie (po raz pierwszy w tym sezonie) ujrzeć flagę w czarno-białą szachownicę. Obawiając się kolejnej katastrofy ze strony brytyjskiej stajni, po cichu liczę na totalne zaskoczenie w postaci finiszu obydwu samochodów. A tak pół żartem, pół serio to Fernando liczy na kolejny DNS i szybki samolot do Indiany na oficjalne treningi przed Indy 500, które zaczynają się już w najbliższy poniedziałek.

Podsumowując, o ile nie spodziewam się wielu wyprzedzeń podczas niedzielnego GP, to i tak czeka nas emocjonujące widowisko. Lewis po słabym starcie w Rosji na pewno chce zgarnąć pełną pulę, ale bardzo szybkie w testach Ferrari na pewno będzie mu to mocno utrudniać. Nie zapominajmy o Bottasie, który po naprawdę świetnym występie w Rosji okraszonym pierwszym zwycięstwem będzie jeździł bez presji, co sprawi, że będzie jeszcze groźniejszy. Red Bull po wprowadzeniu poprawek liczy na wpadki liderów, ale musi też patrzeć za siebie na naprawdę świetne w tym roku Force India. Pozostali również się nie poddają. Koniec końców dla każdej stajni bez wyjątku niedzielny wyścig naprawdę może być drugim pierwszym wyścigiem sezonu. Czy tak w rzeczywistości będzie? Sprawdźcie sami już w niedzielę o 14:00, kiedy to odbędzie się wyścig, na który serdecznie zapraszam!

PS. Wcześniej oczywiście piątkowe treningi - 10:00 i 14:00 oraz sobotni trening i kwalifikacje odpowiednio o 11:00 i o 14:00.