Po niesamowitym wyścigu w Baku przyszedł czas na kolejne, tym razem środkowoeuropejskie, grand prix. Mianowicie, w ten weekend cyrk F1 zawita do pięknego Spielbergu na tor Red Bull Ring (niegdyś Osterreichring i A1-Ring) w ramach GP Austrii. Historia tego toru zaczyna się już w latach 50-tych zeszłego wieku. Jednak, pierwsze grand prix zaliczane do mistrzostw świata F1 odbyło się dopiero w 1970 roku, kiedy to błyszczała gwiazda austriackiego kierowcy - Jochena Rindta. Niestety, to nie on sięgnął po zwycięstwo w inauguracyjnym wyścigu (zwyciężył w bolidzie Ferrari Jacky Ickx). W połowie lat 70-tych austriaccy kibice mieli nowego bohatera w osobie oczywiście Nikiego Laudy. Tor w Spielbergu charakteryzuje fakt, że miał on niecodziennych zwycięzców. W 1975 Vittorio Brambilla zwyciężył w ulewnych warunkach dla zespołu March (zaliczając spina po przejechaniu linii mety). Podczas niesamowitego sezonu 1976 - John Watson dał tu pierwsze i jedyne dla Penske zwycięstwo w F1. Natomiast rok później, w 1977 roku, zespół Shadow tryumfował dzięki świetnej jeździe Alana Jonesa. W 1982 kibice dostali jeden z najciaśniejszych finiszów w historii F1. Podczas tego wyścigu Elio de Angelis pokonał późniejszego mistrza świata Keke Rosberga. Austriaccy kibice w końcu doczekali się zwycięstwa swojego bohatera. Po dekadzie od debiutu w F1 (w 1984 roku), ścigając się dla Ferrari (po powrocie z emerytury), Niki Lauda wreszcie wygrywa w Austrii ku uciesze miejscowych fanów. Po wielu wypadkach na linii start-meta i parkujących wokół samochodach zdecydowano, ze względów bezpieczeństwa, o wycofaniu toru w Spielbergu z kalendarza F1. Po przejęciu przez firmę telekomunikacyjną (A1) tor odnowiono i przywrócono do kalendarza w 1997 roku zanim ponownie zniknął po 2003 roku. Do historii (zapewne niechlubnej) przeszedł wyścig z 2002 roku. Na ostatnich metrach ostatniego okrążenia prowadzący Rubens Barrichello oddał zwycięstwo Michaelowi. Był to chyba pierwszy, tak jawny, efekt poleceń zespołowych w zespole Ferrari. Tego typu elementy w późniejszych latach pojawiały się jeszcze wielokrotnie. Po 2003 roku wielokrotnie planowano zmiany samego toru i infrastruktury, aż wreszcie w 2011 tor ponownie otwarto, a nazwę zmieniono na Red Bull Ring.


Co do samej nitki toru Red Bull Ring to pętla liczy sobie 4.318 km (krótsze są tylko pętle w Monako, Meksyku i Brazylii) i ma tylko 10 zakrętów (najmniej w kalendarzu). Nie oznacza to, że należy do łatwych. Ponadto, całkowity czas okrążenia jest najkrótszy w sezonie. Inną jego cechą jest fakt, że tor w Spielbergu jest drugim z kolei najwyżej położonym torem w tegorocznym kalendarzu (za Meksykiem, a tuż przed Brazylią). Jeśli chodzi o statystyki kierowców to tylko raz tryumfował tu Austriak (Niki Lauda w 1984 roku). Odkąd tor wrócił do kalendarza w 2014 roku zwyciężał tu tylko Mercedes z pamiętnym zeszłorocznym wyścigiem, kiedy to na ostatnim okrążeniu doszło do kolizji prowadzącego Nico Rosberga z Lewisem Hamiltonem. Ten pierwszy w wyniku kontaktu spadł na 4. lokatę, natomiast Hamilton odniósł zwycięstwo. Najwięcej razy na najwyższym stopniu podium stawał tu Alain Prost (3 razy). Z aktualnej stawki tylko Lewisowi Hamiltonowi udało się tu wygrać (w zeszłym roku). Co do zespołów to 6-krotnie wygrywał McLaren, ale Ferrari, jeśli wygra w ten weekend zrówna się ze stajnią z Woking. Nie będzie to łatwe zważając na ostatnią formę Mercedesa.
Co do pętli to pierwszy sektor zaczyna się podjazdem pod górkę do pierwszego, prawego zakrętu pod kątem 90 stopni. Potem następuje najdłuższa prosta na torze i dohamowanie do podobnego prawego łuku T3 (zakręt T2 to delikatny lewy łuk na prostej między T1 a T3 - często nie traktowany jako osobny zakręt). W tym miejscu kończy się pierwszy sektor. Po nim mamy kolejną prostą biegnącą w dół i strefę DRS. Zakręt czwarty to prawy dość długi nawrót z kolei T5 to delikatny prawy łuk pokonywany pełnym gazem. Końcówka drugiego sektora to podwójny lewy, szybki zakręt. Jest to również początek bardziej technicznej sekcji tego toru. Zakręt ósmy z kolei to dość łatwy łuk prowadzący na kolejną, ostatnią już oraz krótszą prostą. Trzeba w tym miejscu bardzo uważać, bo bardzo łatwo zahaczyć o trawę na tym łuku przez co można stracić dużo czasu. Okrążenie kończą dwa prawe, szybkie i trudne zakręty następujące jeden po drugim. Trudność polega na tym, że po pierwsze wchodząc w T9 łatwo jest wylecieć na zewnętrzną i zepsuć okrążenie. Po drugie T10 to tzw. zakręt off-camber czyli łuk wyprofilowany odwrotnie od standardowej budowy. Powoduje to, że automatycznie bolidy zostają wypychane na zewnątrz tor, co sprawia, że pokonanie go prawidłowo przy dużej prędkości może sprawiać problemy. Całość składa się na jeden z szybszych i płynniej pokonywanych torów w kalendarzu. Istotne w Spielbergu jest trakcja i stabilność na dohamowaniach. Nie jest to tor, który mocno zużywa opony (bardzo gładki asfalt i brak bardzo szybkich zakrętów). Dodatkowo, bardzo często pogoda lubi zaskoczyć o tej porze roku w tym regionie. Pikanterii dodaje fakt, że na ten weekend przewidywane są nawet ulewny burze. Jak będzie? Zobaczymy niebawem.
Co do samej rywalizacji to po kontrowersjach związanych z ostatnim GP (odsyłam do podsumowania wyścigu w Baku) nie spodziewam się większych grzeczności ze strony pretendentów do tytułu. Ferrari na pewno chciałoby się odbić po niezbyt udanych ostatnich dwóch wyścigach. W padoku mówi się, że ostatnio zaostrzone przepisy o zakazie stosowania oleju w paliwie (w celu zwiększenia mocy) najbardziej uderzyły w Ferrari. Ten weekend pokaże nam czy jest to prawda. Do walki zdaje się włączać Red Bull, która liczy na dobry wynik w swoim domowym wyścigu. Byle tylko z osiągami w parze szła niezawodność (aż 4 razy w ostatnich 6 wyścigach Max Verstappen musiał się wycofać z wyścigu). Nawet McLaren przejechał więcej kilometrów w tym sezonie od Red Bulla. W dalszej części stawki McLaren, który zamontuje wreszcie silnik w nowej specyfikacji (sprawdzany przez Fernando w Baku) w obydwu samochodach, liczy na poprawę nie tylko niezawodności, ale i osiągów. Force India po ostatnim grand prix również chcieliby poprawy, a o kolejne napięcia nietrudno, biorąc pod uwagę wydarzenia z Azerbejdżanu. Dla Haasa i Renault to również ważne grand prix, bo obydwie stajnie borykają się z problemami ostatnio (w szczególności Grosjean i Palmer). Carlos Sainz po ostatnich niezbyt udanych wyścigach chciałby na pewno odwrócić kartę na swoją korzyść, a Danil Kvyat liczy na niezawodność. Williams z kolei jest na wydawać by się mogło na fali wznoszącej. Po świetnym aczkolwiek dość szczęśliwym podium Strolla zespół chciałby oczywiście powtórki, ale raczej w normalnych warunkach nie będzie to możliwe. Pozostaje Sauber na końcu stawki, w którym póki co bezkrólewie po zwolnieniu pani Kaltenborn. Aj, dzieje się w tej F1...dzieje! Nie zapominam oczywiście o kolejnym występie Roberta Kubicy w samochodzie F1 podczas Festival of Speed w Goodwood, gdzie ponownie siedział za kierownicą bolidu Renault E20 z 2012 roku. O tym i innych występach Roberta być może coś więcej podczas przerwy wakacyjnej, a tymczasem zapraszam do oglądania GP Austrii na torze Red Bull Ring już w ten weekend.
Piątek: FP1 - godz. 10.00, FP2 - godz. 14:00
Sobota: FP3 - godz. 11:00, kwalifikacje - godz. 14:00
Niedziela: Wyścig - godz. 14:00



COMMENTS