Valtteri Bottas zdobywcą PP przed GP Austrii. Jak do tego doszło? Zapraszam do podsumowania. Generalnie, do Q3 wszystko przebiegało spokojnie i normalnie. Niestety w najważniejszej fazie trzeciej części kwalifikacji doszło do awarii elektryki w samochodzie Romaina Grosjeana przez co został on zmuszony do zatrzymania się na torze. Pojawiła się żółta flaga w drugim sektorze co uniemożliwiło pozostałym kierowcom poprawienie swojego czasu. Tak więc, wyniki Q3 są wynikami obejmującymi jedynie pierwsze przejazdy. Może trochę przypadku, a może jednak nie?
Dla Mercedesa kwalifikacje mogły potoczyć się nieco lepiej. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że to jednak Bottas jest przed Vettelem, a Hamilton wystartuje na supermiękkiej a nie ultramiękkiej mieszance nie jest najgorzej. Fin pojechał doskonałą czasówkę poprawiając się z sesji na sesję. W najważniejszym przejeździe przejechał najszybciej. Oczywiście, gdyby nie żółta flaga mogło być inaczej choć Lewis popełnił błąd w pierwszym zakręcie. To drugie w karierze PP Bottasa. Tym razem chciałby to zamienić na zwycięstwo. Nie brakuje jednak głosów, że po starcie będzie pomagał Hamiltonowi poprzez blokowanie Vettela. Lewis dostanie karę 5 miejsc w tył na starcie za nieregulaminową wymianę skrzyni biegów przez co wystartuje z P8. Według mnie jeśli po starcie nadrobi kilka pozycji to rzeczywiście Bottas może mu pomagać. Jeśli jednak tak się nie stanie to Fin pojedzie wyścig dla siebie i postara się uciec Niemcowi.

Ferrari nie skorzystało ze swojej szansy startu z pierwszego pola. Wystarczyło być przed Botassem (co już nie raz się zdarzało w tym sezonie). Kwalifikacje jednak ułożyły się tak jak widzieliśmy i Seb wystartuje z P2. Zabrakło niewiele bo 0.042 s. Kolejny słaby występ Raikkonena (P4, a po karze dla Lewisa P3), który do Vettela starcił aż 0.5 s. Na tak krótkim torze to bardzo dużo. Może jednak w wyścigu umiejętności Kimiego przydadzą się w walce Vettela o zwycięstwo. W końcu wystartuje z  P4 a Hamilton z P8. Może do tego włączy się też pogoda.

Trzecia linia (choć po karze Lewisa zmieni się to nieco) czyli Red Bull. Tym razem Daniel Ricciardo (P5, a po karze dla Lewisa P4) przełamał się i pojechał szybciej od młodego Holendra (P6, a po karze dla Lewisa P5). Różnica między nimi to niespełna 0.1 sekundy. Max na swoim ostatnim kółku nie mógł skorzystać z DRS (przez żółtą flagę) co spowodowało, że chciał nadrobić stracony czas w trzecim sektorze. Za szybko za mocno wcisnął pedał gazu na wyjściu z T7 i stracił panowanie nad samochodem lądując w żwirze. Na szczęście obyło się bez uszkodzeń. Tempo kwalifikacyjne Red Bulla nie jest jeszcze tak dobre jak Mercedesa czy Ferrari (choć Kimiego prawie udało się pokonać). Natomiast w wyścigu chyba trzeba się będzie z nimi liczyć.

Amerykańska stajnia Haas może być umiarkowanie zadowolona, bo o ile Grosjean (P7, a po karze dla Lewisa P6) wyciągnął maksimum to Magnussen (P15) nie miał takiej szansy przez problemy techniczne. Już w Q1 problemy spowodowały, że pomimo zapewnionego awansu do Q2 wyżej niż P15 nie będzie. A szkoda, bo Haas złapał wiatr w żagle w trakcie weekendu po trudniejszym początku w postaci FP1. Trzeba przypomnieć, że Grosjean też miał kłopoty natury technicznej w Q3. Dotyczyły one elektryki w samochodzie i to on był przyczyną wywieszenia żółtej flagi w najważniejszym momencie sesji kwalifikacyjnej. Jeśli unikną problemów w wyścigu podwójne punkty powinny być w zasięgu.

Kolejna bardzo dobra czasówka Force India. Po raz kolejny obaj kierowcy są bardzo blisko siebie (Perez szybszy od Ocona o 0.069 s.). Meksykanin (P8, ale po karze dla Lewisa P7) żałował, że nie udało się przeskoczyć Grosjeana, bo zabrakło naprawdę niewiele (nieco ponad 0.1 s.). Tak czy inaczej zapowiada się kolejny pojedynek wewnątrz hinduskiej stajni. Oby tym razem obeszło się bez kolizji. Może być łatwiej, bo kierowców na starcie przedzieli Lewis Hamilton. Zapowiada się kolejny podwójnie punktowany finisz.

Czołową dziesiątkę zamyka Carlos Sainz, który jakimś cudem znalazł odpowiednie ustawienia samochodu po trudnym początku weekendu. Danil Kvyat (P14) jak zwykle szybki w piątek, ale nie może tego przełożyć na kwalifikacje. Tym razem narzekał, na utratę balansu i kompletnie uciekający tył przez co nie mógł wyciągnąć z samochodu wszystkiego. Może w wyścigu się zrehabilituje.

W Renault wydaje się wszystko po staremu. Nico (P11) jak zwykle przed Jolyonem (P16). Tym razem dzieląca ich różnica była niewielka, bo około 0.2 s. Znów jednak to Brytyjczyk startuje z daleka i zabrakło nawet awansu do Q2. Hulkenbergowi nie udało się wywalczyć awansu do Q3, ale dzięki temu może wybrać opony na start. Czy to pomoże zdobyć punkty w niedzielnym wyścigu? Trudno powiedzieć.

Dwunasta i trzynasta lokata na starcie dla kierowców McLarena to całkiem przyzwoity wynik, choć myślę, że Fernando (P12) liczył po cichu na Q3. Tak czy inaczej mały progres jest i atak na punkty jak najbardziej w zasięgu. Vandoorne troszkę stracił początkowej prędkości z piątku (do ALO stracił niespełna 0.15 s.), ale to nie przekreśla jego szans na dobry wyścig. Trzeba jeszcze z kronikarskiego obowiązku powiedzieć, że Hiszpan powrócił do poprzedniej specyfikacji silnika, bo okazało się, że z nową były problemy z MGU-H. Podjęto taką decyzję w celu uniknięcia kary. Ech.. co oni mają z tymi silnikami.

Kompletna katastrofa Williamsa. Już od początku weekendu widać było brak tempa i problemy na pojedynczym okrążeniu. Do Q2 zabrakło 0.2 s. czyli tylko tyle i aż tyle. Pocieszeniem, marnym, ale zawsze, jest bardzo mała strata Strolla (P18) do Massy (P17). Na szczęście dla Williamsa wyścig i kwalifikacje to dwie zupełnie inne historie.

Na szarym końcu Sauber z pół sekundową stratą do Q2. Tym razem szybszy Ericsson (P19) o prawie 0.2 s. W wyścigu okupywać powinni ostatnie pozycje.
Podsumowując, za nami bardzo spokojna sesja kwalifikacyjna. Emocje zabrała nam żółta flaga wywołana przez Grosjeana w Q3, przez co obyło się bez większych napięć. Ciekawa strategia Hamiltona i start z PP Bottasa może dać nam naprawdę wspaniałe widowisko. Czy Sebastian Vettel skorzysta i wygra w GP Austrii? Zobaczymy.